Zapychają skórę, zatykają pory, wywołują powstawanie zaskórników – to komentarze pod zdjęciami na instagramie oraz facebooku przeróżnych kosmetyków do makijażu. Sama mam wrażenie, że po wakacjach, kiedy używałam kilka razy dziennie kremów z filtrem, a zupełnie zerową ilość podkładu, rozświetlaczy, bronzerów – miałam najbrzydszą cerę pełną zaskórników i krostek. Co tak naprawdę może „zapychać” skórę i powodować powstawanie zaskórników – pytam ekspertkę w dziedzinie zdrowia skóry, kosmetolog i Skin Ekspertkę Agnieszkę Zielińską.

Nostressbeauty: Czy tendencja do zatykania porów zależy od cery i jej rodzaju czy może spotkać każdą osobę?

Agnieszka Zielińska Skin Ekspert: Tendencja do zatykania porów zależy zarówno od cery, ale też całej stosowanej pielęgnacji. Najczęściej „zapchania” skóry, a dokładnie zatkania ujść mieszków włosowych (potocznie zwanych porami) doświadczają skóry tłuste, trądzikowe, mieszane – to związane jest ze specyfiką funkcjonowania tych skór. Mogą być jednak skóry suche czy nawet wrażliwe, które nagle pod wpływem jakiegoś kosmetyku reagują zatkaniem porów i na skórze pojawiają się krostki. Tu w grę wchodzą już konkretne składniki i fakt, że każda skóra jest żywym organem.

Kremy z faktorem SPF – coraz częściej mówi się, że mogą wywoływać zaskórniki i trądzik – co w nich tak działa? I czy to może być prawda (sama u siebie zaobserwowałam ten fakt w te wakacje)?

Myślę, że problem jest bardziej złożony niż zero jedynkowe stwierdzenie, że to kremy z filtrami. Latem zmienia się sposób funkcjonowania skóry. Słońce ją wysusza, ona próbuje utrzymać odpowiedni poziom natłuszczenia – wydzielając więcej sebum. Ze względu na słońce i wakacyjne wyjazdy, odstawiamy kosmetyki złuszczające na bazie kwasów czy enzymów, co powoduje, że łatwiej jest „zatkać” skórę. Nie oznacza to, że kremy z filtrami są całkowicie bez winy. Oczekujemy, że będą się łatwo rozprowadzały, nie bieliły, nie tłuściły, etc. – stąd znajduje się w ich składzie coraz więcej emolientów (wśród nich niektóre komedogenne oleje czy kwasy tłuszczowe lub parafina), które w dużych ilościach mają wpływ na skórę. Same filtry raczej nie powinny zatykać porów, ale jak wiadomo każdą skórę należy traktować indywidualnie. Można znaleźć informacje, że filtry mineralne ze względu na duże cząsteczki mogą zatykać pory, teraz jednak w dobrych kremach z filtrami używa się nanocząsteczek, co minimalizuje komedogenność, choć ja na logikę powiedziałabym, że jest dokładnie odwrotnie ?   (mniejsze cząsteczki łatwiej mogą wnikać w pory)

Kryjące podkłady czy pudry mineralne – które z nich (chyba, że i jedne i drugie) powodują zatykanie porów?

Zdecydowanie kryjące podkłady mogą zatykać skórę. Ponownie ma znaczenie kwestia składu: dużo barwników, dużo potencjalnie komedogennych emolientów i paradoksalnie – działanie wysuszające skórę, co w efekcie prowadzi do zwiększenia wydzielania sebum, a przez to potencjalnie do zatkania ujść mieszków włosowych. Pudry mineralne nie powinny mieć takiego działania. 

Kosmetyki z „perłą” lub brokatem – czy też mogą działać zaskórnikogennie?

To zależy ile ich jest ilościowo w składzie, jaka jest reszta składu i jaką ma się skórę. Bardzo ciężko ocenia się kosmetyki na zasadzie zatyka/nie zatyka. Nawet w ramach jednego rodzaju skóry, np. tłustej trądzikowej, reakcje mogą być różne – będą zależały m.in. od reszty pielęgnacji. Jeśli skóra jest dobrze pielęgnowana (odpowiednio dba się o równowagę hydrolipidową, element złuszczający, absorbujący nadmiar sebum) to użycie od czasu do czasu kosmetyku z brokatem, czy „perłą” nie powinno jej zaszkodzić. Jednak nie jest to coś, co na skórze powinno „lądować” zbyt często – są to formy barwników, które mogą podrażniać skórę.

Olejki. Kilka koleżanek, którym polecałam zamienić zwykłą pielęgnację na olejki  skończyło z trądzikiem zaskórnikowym lub ropnymi krostami. Czy to mogła być wina stosowania olejków?

Nie każdy olej jest dobry. Jest duża grupa, która może być komedogenna, a kilka z nich nawet w ogóle nie jest wskazanych do pielęgnacji skóry (np. olej kokosowy). Trzeba zatem wybrać ten właściwy. Druga kwestia, o której trzeba pamiętać, to fakt, że stosowanie olejków do pielęgnacji skóry, aby uzyskać określony efekt, to pewien proces. Aby przywrócić równowagę hydrolipidową w skórze, stosuje się je przez określony czas codziennie lub od czasu do czasu, żeby np. pomóc skórze w regeneracji w trakcie kuracji kwasami czy retinolem (przy jej intensywnym wysuszeniu). W przypadku skór suchych, można używać właściwych olejów prawie bezkarnie – prawie, bo na początku skóra się oczyszcza i mogą pojawić się na niej stany zapalne, które wyglądają na trądzik. W przypadku skór tłustych, jeśli reakcja na olej występuje natychmiast, to warto włączyć do pielęgnacji coś delikatnie złuszczającego (ale raczej w oparciu o enzymy, czy kwas salicylowy, a nie peeling drobno/gruboziarnisty), żeby złagodzić efekt. 

Zaskórniki pojawiają się również w miejscach aplikacji różu. Czy to kwestia samego kosmetyku czy może tego co przenosi się na pędzlach?

Obstawiam dwie kwestie źle działające na skórę: barwniki, które mogą drażnić i potencjalnie zatykać pory oraz bakterie na nie wyczyszczonym pędzlu. Oczywiście do sprawdzenia jest to, jak wygląda cała pielęgnacja, bo być może ona powoduje coś, co róż tylko wzmacnia, a nie jest samodzielną przyczyną takiej reakcji na skórze.

Kremy i kosmetyki odżywcze. Kiedy krem lub serum może „zapychać” jak mawiają niektórzy – pory?

Podobnie jak w pierwszym pytaniu – wszystko zależy od skóry, jej pielęgnacji i składu kosmetyku. Jeśli skład jest OK, a mimo wszystko pory się zatkały – być może ten kosmetyk, to za dużo szczęścia dla skóry, np. zbyt dużo substancji odżywczych. Warto jednak pamiętać, że warunki atmosferyczne też mają wpływ na stan skóry – w upały i wilgotne dni będzie ona reagować inaczej. Czasami krem, który do tej pory był dla skóry dobry, nagle „zatyka”. I to nie jest wina kremu, tylko zmiana zachodząca w skórze.

Podsumowując: zatykać ujścia mieszków włosowych oraz gruczołów łojowych, zwanych porami mogą różne kosmetyki. Od kremów i olejków o tłustych konsystencjach, poprzez kremy z filtrami mineralnymi, po brokatowe, pudrowe, kryjące kosmetyki do makijażu. Na powstawanie zaskórników może również mieć wpływ używanie nieoczyszczonych pędzli, gąbeczek i szczotek do nakładania makijażu (przenosisz wtedy bakterie, resztki sebum i makijażu na skórę i wywołujesz podrażnienie, na które skóra reaguje „wysypem”). Ale nie bez znaczenia jest też Twoja codzienna pielęgnacja. Jeśli wiesz, że masz tendencję do powstawania niedoskonałości takich jak krostki, zaskórniki czy stany zapalne (masz cerę od mieszanej po tłustą z tendencją do łojotoku) – raz w tygodniu stosuj kosmetyki z glinką (oczyszczają, a nie podrażniają), takie jak maski czy peelingi. Albo peelingi enzymatyczne, albo z kwasami (salicylowym, glikolowym, migdałowym). Takie zabiegi odblokowują ujścia gruczołów łojowych, pory nie są zatkane ani zapchane, a cera wygląda jaśniej, zdrowiej, piękniej. I jeśli na co dzień się malujesz pamiętaj o codziennym dokładnym demakijażu. Sama przeszłam przez tę drogę i dziś mam skórę o niebo lepszą. Taką, że mogę chodzić bez makijażu i czuć się dobrze we własnej skórze. 

Comments are closed.