Maski w płachcie lub w płacie to niekwestionowany hit ostatnich dwóch lat. Firmy kosmetyczne: te małe i duże, te naturalne i te z kosmicznymi technologiami prześcigają się, żeby stworzyć bardziej w stylu koreańskim niż same marki koreańskie. Do Polski sprowadza się ich coraz więcej, bo moda na pielęgnację w stylu k-beauty robi swoje. Ale czy każda maska w płachcie jest świetna? Sprawdzam osobiście.

Zrzuć codzienną maskę i załóż kolejną

Jestem ogromną fanką masek zawierających naturalne glinki o czym więcej przeczytasz we wpisie Glinki. Najlepsza broń w walce z cerą trądzikową, a także masek nawilżających i odżywczych, które można nałożyć na noc i do rana je trzymać, żeby skóra dostała odpowiednią porcję składników pielęgnacyjnych. Zwykłe maseczki też lubię, ale ze względu na cerę wrażliwą i chimeryczną muszę naprawdę uważać co nakładam na twarz. A maski w płachcie – podobnie jak te wyciskane z tubki można podzielić na te bardzo dobre i te, których testowanie możesz sobie odpuścić, żeby nie marnować czasu i pieniędzy. Oto test – wybaczcie za szczerość, ale bicia piany nie będzie (choć trochę piany po drodze było grane;)).

  1. Kolagenowa maseczka nawilżająco-kojąca Aloe Collagen Mask PUREDERM, 5,99 zł (Hebe lub Biedronka)
    Składniki: sok z liści aloesu, kolagen i witamina E
    Obietnice: nawilżenie i wygładzenie
    Działanie: Skóra po dniu w makijażu, ogrzewaniu centralnym oraz mrozie dosłownie ją wypija. Nie szczypie, nie swędzi – właściwie jest bardzo przyjemna, do momentu kiedy ją zdejmuję i mam wklepać pozostałość w skórę. Strasznie się klei. Bezskutecznie próbuję ją wmasować w twarz i szyję. Jest ulepem, z którym kładę się spać i nie budzę się ze skórą w zjawiskowej kondycji, tylko raczej z poczuciem, że zapomniałam nałożyć kremu odżywczego na noc.
    Ocena 0-6 pkt: 3. Dostaje ode mnie tróję, bo jest przeciętna. Nawilża, ale na chwilę i się klei, czego nie znoszę! Produkt nawilżający powinien zrobić suchej skórze dobrze a tu najwyraźniej czegoś zabrakło…
  2. Maska odżywcza z platyną Platinum Essence Mask Platyna CONNY, 8,99 zł/Drogerie Natura
    Składniki: aloes, pantenol, gliceryna, wyciąg z grejprfuta, proszek platynowy (śladowe ilości).
    Obietnice: odżywienie, nawilżenie, odmłodzenie, zapobieganie powstawaniu zmarszczek
    Działanie: Z początku, tuż po nałożeniu (mam ją na twarzy na zdjęciu otwarciowym) czuję lekkie szczypanie i mrowienie, które po kilku minutach mija (maskę należy trzymać 20 minut, więc trzymam ją 30 min.). Po jej zdjęciu należy wklepać lub wmasować w skórę twarzy i szyi nadmiar produktu, co z wielką ochotą robię. Moja twarz jest tak miła, gładka, jasna, rozświetlona, jakbym właśnie wróciła ze spa. W dotyku porównałabym ją ze skórą dziecka! Genialny, niedrogi produkt w paskudnym opakowaniu, który warto mieć pod ręką, w razie awarii. Nałożyłam ją na przesuszoną, podrażnioną skórę, a odzyskałam swoją twarz i to w takim wydaniu, że jestem w szoku. Efekt utrzymywał się przez cały weekend nawet pomimo noszenia przez 12 godzin makijażu telewizyjnego (zrobiłam ją na wieczór przed porannym występem w telewizji, żeby ratować odpadające suche płaty skóry i łagodzić atopowe zaczerwienienia). Niesamowita maska, którą polecam każdemu, na każdą większą okazję! A cena jest tak miła, że tym bardziej warto ją kupić!
    Ocena 0-6 pkt: 6!!!! Najlepsza.
  3. Biocellulozowa maska endoliftująca Trifusion YONELLE 59 zł
    Składniki:
    medyczna biocelluloza, tetrapeptyd, fosfolipidy, sterole, escyna
    Obietnice: lifting, napięcie skóry, promienna, super nawilżona cera, spłycenie zmarszczek
    Działanie: Możliwe, że na bardziej dojrzałej skórze widać bardziej spektakularny efekt niż na mojej – chociaż nastolatką już nie jestem… Spłycenia zmarszczek nie zaobserwowałam, natomiast ta maska genialnie nawilża i wygładza skórę. Porównałabym to do efektu, jaki można uzyskać po nałożeniu wygładzającej bazy pod makijaż, która wyrównuje powierzchnię twarzy i napina. Bardzo ładnie rozświetla i rozjaśnia. Plus za to, że wreszcie płat maski nie zasłania mi oczu (te koreańskie mają zbyt małe otwory).
    Ocena 0-6 pkt: 6. Jest niezła i chętnie po nią sięgnę ponownie.
  4. Płatki pod oczy Concentrated Recovery Eye Mask Advanced Night Repair ESTEE LAUDER, 55 zł
    Składniki: ujędrniająco -rozświetlająco – wygładzające, czyli technologia Chronolux
    Obietnice: wygładzenie okolic oka, rozświetlenie sińców, regeneracja
    Działanie: totalnie rozjaśniona i wygładzona skóra wokół oczu! Sińce znikają, jak wymazane gumką, skóra jest milutka, gładka, jak po długim relaksującym śnie. Ale uwaga przy skórze wrażliwej! Płatki zawierają serum Advanced Night Repair, które zawiera mnóstwo składników aktywnych i może ją podrażnić. U mnie na szczęście takiej reakcji nie było.
    Ocena 0-6 pkt: 6!
  5. 5-minutowa maseczka nawilżająca z tkaniny Flash Masque Hydrate PATCHOLOGY, 25 zł/Sephora
    Składniki: kwas hialuronowy, witamina B5, arginina, betaina
    Obietnice: nawilżona i sprężysta skóra w pięć minut.
    Działanie: obietnice bez pokrycia. Maska nie robi na skórze zbyt wiele. Pomimo, że jest płachta jest mocno nasączona produktem w porównaniu z innymi jej działanie jest średnie. Nie rozumiem też tego czasu trzymania maski. Może gdybym z nią poszła spać efekt byłby bardziej spektakularny. Przez pięć minut z nią na twarzy, nie zauważyłam różnicy na skórze.
    Ocena 0-6 pkt: 2 (głównie za ładne opakowanie, nazwę i ilość produktu, ale jej działanie jest chwilowe).
  6. Bambusowa nawilżająca maseczka w płachcie z olejkami eterycznymi z fiołka Flower Fusion Violet ORIGINS, 22 zł/Sephora
    Składniki: olejki eteryczne i woski kwiatowe, olejek różany, witamina C
    Obietnice: nawilżenie i odżywienie skóry
    Działanie: to jedna z najprzyjemniejszych, najbardziej przyjaznych maseczek w płacie, jakie testowałam. Płatek jest wykonany z naturalnego włókna bambusowego, więc nie podrażnia skóry, jest przyjemny podczas nakładania maski na twarz. Natomiast sam produkt jest niezwykły, bo przyjemnie rozpieszcza skórę i koi zmysły. Skóra po jej użyciu jest jak dupcia niemowlaka. Gładka, nawilżona, wyrównany koloryt, obkurczone pory. Rewelacja!
    Ocena 0-6 pkt: 6. Można się od niej (od nich) uzależnić!

Korean beauty to genialna pielęgnacja

Im dłużej testuję kolejne maski w płachcie, tym bardziej przekonuję się do pielęgnacji skóry według Koreanek. Co prawda nie widzę mojej codziennej rutyny pielęgnacyjnej w 7 etapach o poranku i 8 wieczorami, ale po maski koreańskie lub w stylu koreańskim będę sięgać bardzo często! To doskonałe domowe spa w pigułce i pyszny relaks (niezależnie od tego czy oglądasz serial na Netflixie czy twoja dwulatka pyta się z przerażeniem: Mamko, a czemu się znów przebrałaś za potwora?). Z zabawnych historii najbardziej śmieszy mnie to, że większość masek ma za małe na moje oczodoły otwory i za krótki materiał, żeby zmieściły mi się na nosie (cóż, wszystko mam dość duże, poza ego!). Natomiast kiedy przed ślubem mojej kuzynki nałożyłam jej błękitną nawilżającą maskę Dr.Jart + z nosa zwisał jej długi płat – znaczy, że ma ultra zgrabny mały nosek, a moim można by gasić świece w kościele. A to ciąg dalszy testów:

7. Cytrynowa maseczka w płachcie Pure Essence Mask Sheet Lemon HOLIKA HOLIKA, 10-12 zł
Składniki: ekstrakt z cytryny
Obietnice: rozświetlenie i witalność
Działanie: Bardzo przyjemna w nakładaniu, pewnie dzięki temu, że płatek jest bawełniany i miły dla skóry (a przy tym mocno nasączony produktem). Miło rozjaśnia i rozświetla cerę. Doskonała przed wyjściem i nałożeniem makijażu – obkurcza pory i wyrównuje koloryt, więc działa trochę jak baza pod makijaż. Strasznie podoba mi się opakowanie.
Ocena 0-6 pkt: 5+

8. Odżywcza maska w płachcie Pure Essence Mask Sheet Shea Butter HOLIKA HOLIKA, 10-12 zł 
Składniki: masło shea
Obietnice: odżywienie i nawilżenie skóry
Działanie: Średnia. Nie widziałam ani, żeby nawilżyła, ani żeby specjalnie odżywiła moją przesuszoną cerę. Szkoda, bo opakowanie piękne, kuszące. Jak na maseczkę odżywczą zdecydowanie za mało robi na skórze – jakbym położyła zwykły krem.
Ocena 0-6 pkt: 3

9. Rozświetlająca i nawilżająca maseczka bambusowa w płachcie z kwiatem pomarańczy Flower Fusion Orange ORIGINS, 22 zł/Sephora
Składniki: kwiatowe woski, olejek różany i olejki eteryczne (w tej odmianie maski olejek z kwiatu pomarańczy)
Obietnice: rozświetlenie i nawilżenie skóry
Działanie: Mega maska, którą polecam przed każdą randką, spotkaniem o pracę czy zawsze wtedy kiedy chcesz pięknie wyglądać i zależy ci na tym, żeby twoja cera promieniała! Użyłam jej przed wigilią i na każdym zdjęciu wyglądam na świeżą i wypoczętą, pomimo nieprzespanych kilku nocy z rzędu (Bianka źle sypia w nowych miejscach). Cera jest gładziuteńka, świetlista, miła, jasna. Nie trzeba się szpachlować podkładem. Mistrzyni.
Ocena 0-6 pkt: 6!!!!

10. Ujędrniająco-napinająco-rozświetlająca maseczka w płachcie Super Restorative Instant Lift Serum Mask CLARINS, 89 zł
Składniki: super ujędrniające składniki aktywne jak wyciąg z babcki lancetowatej, harongi oraz czystka (te same, co w serum Super Restorative Clarins)
Obietnice: ujędrnienie, napięcie i rozświetlenie
Działanie: Maska jak zabieg przed wielkim balem. Robi dokładnie to, co powinna, czyli: napina skórę, rozświetla ją i przygotowuje pod makijaż. Natomiast polecana jest do cery 50-latek. Dlatego test na młodszej skórze może być niewiarygodny. Natomiast efekt „wow” jest widoczny i maska zdaje egzamin z działania celująco.
Ocena 0-6 pkt: 6

11. Oczyszczająco-dotleniająca maseczka w płachcie Bubblesheet Oxygenating Deep Cleanse Mask GLAMGLOW, 39 zł/ Sephora
Składniki: wyciąg z liści zielonej herbaty
Obietnice: oczyszczenie skóry z makijażu, brudu, kurzu i zanieszczyczeń, obkurczenie porów
Działanie: jest zabawna w użyciu, bo na twarz nakładasz czarną maskę, która zaczyna cię łaskotać, pienić się i zamieniać cię w „kudłatego” stwora (wyglądam w niej trochę jak wysmarowana pianką do golenia). Jako gadżet i zabawa na insta stories jest śmieszna. Można sobie zrobić kilka głupkowatych zdjęć. Oczyszcza w miarę OK, ale bardzo piecze mnie od niej skóra już podczas powstawania piany. I co prawda mam mniej widoczne pory po użyciu maseczki, ale po 48 godzinach podrażnienie, uczulenie i suche oraz zaczerwienione miejsca. Nie dla mnie Glam Glow. Przynajmniej nie ten bąbelkowy model. A szkoda, bo mogłabym ją bardzo polubić za design i resztę…
Ocena 0-6 pkt: 3 (1 punkt za koncept, 1 za zabawę, 1 za czerń, za działanie 0 – muszę być obiektywna)

12. Maska ujędrniająca i napinająca okolicę oczu i policzków Cheek & Eye Lift Dermask DR JART +, 25 zł/Sephora
Składniki: hydrożelowe płatki są nasączone kosmicznymi składnikami ujędrniającymi, które niewiele mi mówią, poza kolagenem czy gliceryną i wyciągiem z jakiegoś dziwnego korzenia
Obietnice: Uniesienie policzków i ujędrnienie oraz rozjaśnienie okolic oczu
Działanie: Gumka do wymazywania sińców spod oka – tak nazwałabym je w skrócie. Policzków mi nie uniosły, bo właściwie mi nie zwisają (ale widzę po zdjęciu zamieszczonym wczoraj na insta sprzed prawie 8 lat, że trochę kolagenu w nich ubyło…). Maskę porównałabym do okularów, które się przykleja do okolic oczu. Mają małe wypustki (kropki) i bardzo przyjemny dotyk. Efekt rozświetlenia oka utrzymuje się przez cały kolejny dzień. I z tego co już mi doświadczenie z maskami pozwala stwierdzić – Dr Jart + to jedna z marek produkujących naprawdę nieściemnione i doskonałej jakości maski w płachcie i gorąco je Wam polecam (choć najlepsza z nich to bez dwóch zdań Brightening Solution).
Ocena 0-6 pkt: 5+

Comments are closed.