Sposób na letni makijaż? Mocny, lśniący kolor na ustach, podkreślone brwi i lekko wytuszowane rzęsy. Do tego krem BB i bronzer. Reszty nie trzeba. Szczególnie jeśli kolory są tak intensywne jak cztery spośród palety Rouge Coco Lip Blush Chanel, które testowałam.

Sycylijskie czerwone pomarańcze

Jeśli na co dzień malujesz się czerwoną szminką, latem warto zrobić lekką odmianę i postawić na alternatywę. Pomarańczowo-koralowa Rouge Coco Lip Blush nr 412 Chanel genialnie pasuje do prostego, minimalistycznego stylu, ale świetnie też prezentuje się u osób, które nie boją się koloru. Pięknie jej w „opalonej” oprawie, czyli w moim przypadku – jeszcze nie byłam na wakacjach i nie miałam jak i kiedy się opalić – w towarzystwie bronzera, o którym więcej przeczytasz w artykule Najlepsze na wyjazd. Kosmetyki sprawdzone na majówce.

412 to kolor z mocą, więc nie znosi konkurencji mocnego makijażu oka, choć moja siostra Nati, która go testowała (patrz: ostatnie zdjęcie w tym wpisie), pomalowała do niego powieki żółto-złotymi cieniami z palety Chocolate Too Faced.

Natomiast dla mnie Rouge Coco Lip Blush nr 412 Orange Explosif Chanel, jest kwintesencją wakacji, więc myślę, że będę do niego wracać tego lata tak często, jak tylko się da:) Świetnie będzie wyglądać w połączeniu z piegami i opaloną nagą skórą, albo z muśniętą rozświetlaczem. Rouge Coco Lip Blush można też nakładać zamiast różu do policzków jako delikatny akcent koloru.

Egzotyczna rafa koralowa

Kiedy masz wybór róż kontra czerwień, zawsze stawiasz na ten pierwszy kolor? Pokochasz Rouge Coco Lip Blush nr 416 Teasing Pink Chanel. To odcień, który łączy intensywność różu, z kroplą czerwieni i pomarańczu. Jest trudny do określenia i zależy w dużej mierze od tego, w jakiej znajdzie się oprawie. To mój ulubiony kolor i najczęściej na co dzień go wybieram do makijażu dziennego, jak i wieczorowego.

Najlepsze w Rouge Coco Lip Blush nr 416 jest to, że może dać efekt chłodnego, jak i ciepłego koloru na ustach. Oczywiście w zależności od tego z czym go połączysz. Jeśli wolisz delikatny makijaż z jednym intensywnym akcentem gwarantuję, że ten kolor będzie idealnym wyborem. Pasuje do stylizacji dziennej i na imprezę. Można go połączyć z brzoskwiniowo-różowymi cieniami na oczach tworząc bardziej monochromatyczny efekt makijażu. Albo sięgnąć po metaliczny złoty lub turkusowy eyeliner, aby look był bardziej w klimacie jednorożców. Ja uwielbiam nosić go solo, ale przyznaję, że ostatnio mój makijaż jest coraz bardziej minimalistyczny i wybieram trzy – czterech kosmetyków do malowania się i na co dzień i na wielkie wyjście.

Tropikalny kwiat hibiskusa

Czerwone usta to klasyka i klasa, o której więcej przeczytasz w artykule Szukasz czerwonej szminki? Mój test koloru pomoże ci znaleźć ideał, natomiast nie każda dziewczyna dobrze się w takich ustach czuje. Podstawą jest dobór koloru do karnacji, typu urody, koloru włosów i oprawy oczu. A także do zębów. Przy żółtej zębinie unikaj odcieni koralowych i wpadających w pomarańcz i sięgaj po te malinowe lub z błękitnym pigmentem.

Wracając jednak do zdjęcia powyżej, usta na fotce w turkusowej opasce pomalowałam Rouge Coco Lip Blush nr 418 Rouge Captivant Chanel, która jest intensywną czerwienią, natomiast w chłodniejszej tonacji. Zawiera kroplę błękitnego pigmentu, więc optycznie wybiela zęby i pasuje zarówno brunetkom jak i blondynkom. Można ją nosić z czarnym eyelinerem na powiekach lub solo. I jak widać na zdjęciu – lubi towarzystwo turkusu.

418 to przepiękny kolor, który jest idealny na wieczór. Romantyczny i zmysłowy. Najbardziej w Rouge Coco Lip Blush Chanel podoba mi się to, że nie trzeba do nich być makijażystą, żeby równo je rozprowadzić na ustach. Nawilżają, a odcień możesz stopniować dokładając kolejną warstwę błyszczyku. Ten kolor pasuje i do opalonej i do bardzo jasnej cery, więc jest dużo bardziej uniwersalny niż dwa poprzednie, o których pisałam powyżej. To klasyka, a klasykę jak czerwoną szminkę, czarny tusz do rzęs, małą czarną i białą koszulę – zawsze warto mieć, niezależnie od tego czy biegasz do pracy w mieście czy siedzisz na wczasach w Portofino.

Red, red wine

Porto, burgund czy madera to pierwsze skojarzenia, kiedy widzę kolor nr 420, czyli Burning Berry z linii Rouge Coco Lip Blush Chanel. Odcień ciemnego, szlachetnego szczepu czerwonego wina jest idealny na wieczór. Najpiękniej mu do niepomalowanych oczu (ewentualnie lekko uczesanych i wzmocnionych kolorem brwi), dlatego zdjęcie zrobiłam w okularach mojej siostry. Ta płynna pomadka jest według mnie kwitnesencją stylu.

Rouge Coco Lip Blush nr 420 pasuje i blondynkom i brunetkom i rudym. Do jasnej i do lekko opalonej karnacji. Jest mega stylowa i zmysłowa. Dzięki lekkiemu połyskowi pomimo, że ma dość intensywny i ciemny kolor – optycznie powiększa usta. Jest jak dobrze skrojony garnitur, w którym w zależności od dodatków możesz genialnie wyglądać i o 12 w restauracji na spotkaniu służbowym i o 20 w teatrze z ukochanym. Czego nie lubi nr 420? Różu do policzków, chyba że to właśnie jego użyjesz do ich pomalowania. Zdecydowanie lepszym wyborem jest bronzer lub rozświetlacz.

A który kolor Tobie się najbardziej podoba?

Comments are closed.