Kocham lato, słońce, ciepły wiatr i morską bryzę. Uwielbiam wysokie temperatury, bo czuję się w nich jak ryba w wodzie. Ale moja skóra – wręcz przeciwnie. Podatna z natury na przesuszenie i skłonna do podrażnień latem staje się sucha jak wiórek kokosowy. Efekt: jest dużo bardziej skłonna do podrażnień. Dlatego potrzebuje odpowiedniej dawki nawilżenia. Biorę więc pod lupę linię Hydragenist Lierac, która obiecuje przywrócić skórze odpowiednią ilość wody nie tylko w naskórku.

Nawilżanie obok oczyszczania jest podstawą pielęgnacji. Banał? Niestety często o nim się zapomina, stawiając na rzeczy, które dają bardziej widoczne i spektakularne efekty. Ale skóra, która nie otrzymuje odpowiedniej ilości wody przestaje dobrze funkcjonować i pojawiają się niedoskonałości. Od nadmiaru sebum, po szary koloryt, zmarszczki mimiczne (pognieciony naskórek) i podrażnienia. To fundament pielęgnacji, ale też drugi krok w rytuale piękna i drugi etap w zapobieganiu starzeniu oraz korygowaniu jego objawów. Odwodniona skóra staje się matowa, traci świeżość, powstają na niej pierwsze zmarszczki i drobne linie. Ponieważ ostatnio budzę się coraz bardziej „zmiętolona” po nocy, z zainteresowaniem sięgam po linię Hydragenist Lierac. Ma dotleniać, nawilżać i reperować zmarnowaną po nocy i intensywnej mimice – skórę.

Mgiełka na dzień dobry

Im jestem starsza, tym bardziej wyglądam na zmęczoną po przebudzeniu. Wiem, że to średnio pocieszające, ale nie da się ukryć, że świeżość mojej twarzy i oczu nie jest taka jak wtedy kiedy miałam 25 lat – nawet po całonocnej imprezie. Sorry, ale nikt mi nie wmówi, że odżywianie czy długi sen są w stanie poprawić to, co czas robi z człowiekiem… Kiedy miałam 20-kilka lat zdarzało mi się zasypiać bez kremu na twarzy, ale nigdy w makijażu. Nawet w imprezowym widzie (nie będę udawała, że na studiach i po studiach siedziałam nocami w bibliotece i studiowałam dzieła i arcydzieła wieszczy), zawsze usuwałam makijaż. Wraz z nim zmywa się brud, kurz, sebum, stres oksydacyjny i złość oraz nerwy nagromadzone w ciągu dnia. Ostatnio odkryłam świetne dwa produkty do demakijażu, o czym więcej pisałam w Luksus wart swojej ceny. Pielęgnacja skóry kosmetykami Eisenberg Paris. Ale dawniej po przebudzeniu, twarz była jędrna i wyglądała świeżo. Ten czas minął bezpowrotnie. Teraz budzę się i sama zastanawiam czy ta w lustrze to na pewno ja?

Kiedy dostałam do testu Hydragenist Lierac najbardziej zafascynowało mnie serum w mgiełce, która miała usuwać oznaki zmęczenia o poranku wypracowane przez nocne harce z poduszką, kołdrą czy dłońmi. Ultranawilżająca Mgiełka na Dzień Dobry Hydragenist jest serum w żelu, które aplikuje się rozpylając na twarz i szyję (oraz dekolt, jeśli tak jak w moim przypadku o poranku wygląda na zmęczony). Trzymam ją w lodówce, dzięki czemu osiągam dodatkowy efekt chłodzenia i obkurczenia naczyń, co jest zbawienne. To świetny patetnt na lato, który polecam przetestować na własnej skórze! Wpakuj do lodówki swoje serum, wodę termalną, żelowe płatki pod oczy lub właśnie mgiełkę czy hydrolat. O poranku tuż po tym, jak umyjesz twarz, rozpyl taki zimny preparat na skórze.

Ultranawilżająca Mgiełka na Dzień Dobry Hydragenist Lierac (dzięki promocji na moim blogu, do końca lipca 2018 możesz dostać jej 30 ml opakowanie w prezencie, jeśli kupisz którykolwiek produkt z linii Hydragenist w sklepie internetowym pod linkiem: sklepestetyka.pl) działa na skórę jak żelazko wygładzając pognieciony naskórek – nie tylko haft z poduszki ale i odgniecenia wywołane ułożeniem twarzy i dekoltu przez wiele godzin w jednej pozycji. Cudownie pachnie różą i jaśminem, działając pobudzająco na zmysły.

Mała wskazówka: Ultranawilżająca Mgiełka na Dzień Dobry Hydragenist jest gęstsza niż hydrolat czy woda termalna. Dlatego po rozpyleniu na skórze, warto wklepać ją opuszkami palców. To pomoże szybciej i lepiej wchłonąć się składnikom aktywnym i dotlenić tkankę. W tak zwanym międzyczasie idę zrobić kawę, albo wypić łyk już zrobionej przez Michała… i przygotować śniadanie. Dopiero po około 10-15 minutach od nałożenia mgiełki, idę obejrzeć się w lustrze. Już nie straszę!  Jestem gładsza, moja skóra jaśniejsza i nie wyglądam na zaspaną. To zasługa kompleksu dotleniającego w mgiełce, który dostarcza skórze tlenu w głębszych warstwach. I jest to genialna sprawa bo nie dość że produkt widocznie rozjaśnia i nawilża, to na dodatek z dnia na dzień cera wygląda coraz lepiej – na mniej zaspaną o poranku.

W jaki sposób jest to możliwe? Inspiracją do stworzenia linii Hydragenist Lierac były zabiegi infuzji tlenowej. Badania wykazują, że w nocy wzrasta transepidermalna utrata wody, a zaraz po przebudzeniu przepływ krwi i temperatura ciała są na najniższym poziomie, co powoduje ograniczenia w dostarczaniu tlenu i mikroelementów do skóry. Co powoduje mój/twój opłakany wygląd o poranku. I nie chodzi o brak kawy czy szklanki wody. Mniej tlenu i mikroelementów wpływa na to, że cera wygląda gorzej: jest matowa, „porysowana”, pognieciona. A mgiełka Hydragenist zawiera kompleks Hydra O2stworzony i opatentowany przez Laboratoria Lierac Paris, odtwarza działanie tlenu na skórę i stymuluje komórki do produkcji substancji naturalnie występujących w tkance (NMF i kwas hialuronowy). Kompleks zawiera minerały o działaniu podobnym do tlenu, które w ciągu 15 minut wzmacniają dotlenienie komórek o 45% – czyli dokładnie w tym czasie kiedy parzę kawę i przygotowuję śniadanie mgiełka robi za mnie 3/4 mojego make up no make up. Niezłe, co?

Poza tym mgiełka zawiera: biomimetyczny kwas hialuronowy, wzmacniający koncentrat witamin: C, E, B5, B6 i liście Ambiaty, które regenerują i działają ochronnie i są bogactwem antyoksydantów (rośliny z Madagaskaru, której z pewnością używa Król Julian;)). A także flawonoidy z róży i różeńca górskiego, które chronią przed wolnymi rodnikami i stresem oksydacyjnym. W jaki sposób „prasuje” zagniecenia? Ma w składzie polimer wiskoelastyczny z tzw. pamięcią kształtu. Pokrywa skórę niewidzialną siateczką i wypełnia nierówności. Zapach róży i jaśminu pobudza zmysły do działania, ale jest tak skomponowany, że nie podrażnia nawet wrażliwej skóry jak moja.

Skoncentrowane serum

Po 15 minutach z mgiełką, kawą i porannym rozgardiaszem, pędzę nałożyć na twarz, szyję i dekolt Nawilżające Serum Dotleniająco-Wypełniające Hydragenist Lierac. Ma tę sama nutę zapachową, jak mgiełka, choć wydaje mi się bardziej „roślinne” i aromatyczne. Jest dużo gęstsze niż mgiełka, ale po nałożeniu na środek dłoni genialnie się  ogrzewa i rozpuszcza, więc wystarczy nałożyć kroplę, żeby rozprowadzić produkt po całej twarzy, szyi i dekolcie.

Działa jak booster nawilżenia i jak na moje letnie potrzeby skóry mogę go używać solo, nakładając tylko przed wyjściem krem BB lub krem z filtrem. Nawilżające Serum Dotleniająco-Wypełniające daje uczucie głębokiego, intensywnego nawilżenia i wygładzenia skóry. Stosuję je dwa razy dziennie i już po kilku dniach widzę efekty. Skóra jest bardziej napięta, gładka i miła w dotyku. Znika uczucie szorstkości, na które z pewnością zapracowałam eksponując skórę na słońcu na plaży we Włoszech.

Produkt jest też świetny pod krem na noc. Do poduszki stosuję mój ulubiony krem i zasypiam spokojnie, wiedząc, że rano skóra będzie w lepszej kondycji i nie będzie znów wyglądać na zmęczoną, jakbym całą noc bawiła popijając drinki…

Podobnie jak mgiełka, Nawilżające Serum Dotleniająco-Wypełniające Lierac zawiera biomimetyczny tlen, który pobudza skórę do produkcji naturalnych składników nawilżających. Działa na nią stymulująco, ale dzięki zawartości kwasu hialuronowego nawilża i wygładza drobne zmarszczki. Koncentrat witaminowy natomiast powoduje, że skóra się regeneruje. Warto go wrzucić do kosmetyczki przed wyjazdem na wakacje – jest świetny jako remedium po nieplanowanym przedawkowaniu słońca.

Chłodzący żel pod oczy

Poranne zmęczenie „maluje się” nie tylko w postaci szarej, matowej skóry, ale i worków oraz sińców pod oczami. Oczywiście większość kobiet używa genialnych korektorów, kremów rozświetlających i innych cudownych produktów maskujących. Ale ich działanie też nie trwa wiecznie. I z pewnością – niestety- nie ma przełożenia na to czy występują czy nie pod oczami obrzęki i opuchlizna.

Wiele razy już słyszałam pytanie: jak poradzić sobie z workami pod oczami. Na sińce mam jeden i niestety najlepszy patent czyli mezoterapię z lekkim wypełnieniem kwasem hialuronowym lub zabieg Regeneris, o którym pisałam jakiś czas temu w artykule Na własnej skórze. Wampirzy lifting, czyli mezoterapia osoczem bogatopłytkowym. Ale to metody z dziedziny medycyny estetycznej, na które nie każdy się odważy i nie każdego stan portfela pozwala.

Właśnie dlatego warto chodzić na masaże, które są najlepsze w usuwaniu zastojów krwi i limfy i rewelacyjnie radzą sobie zarówno z workami, jak i cieniami na skórze wokół oczu. Będąc na takim masażu, jak na przykład powięziowy z elementami Kobido, który opisywałam w artykule Miejskie spa pod palmami dla niej i dla niego, obserwuj kosmetyczkę lub masażystę. Które punkty uciska? W jaki sposób? Czy robi to zaczynając od wewnętrznego czy zewnętrznego kącika oka?

Tak naprawdę nie ma jednej techniki automasażu, ale przydaje się zasada: cierpliwości i regularności w masowaniu. Oraz kilka gadżetów lub produktów. Doskonały na lato jest Nawilżająco-Wygładzający Żel pod Oczy Hydragenist Lierac. Czy usuwa worki spod oczu – głowy nie dam, bo to jedna z niewielu przypadłości skórnych, która mnie nie dotyczy. Natomiast genialnie rozjaśnia skórę, pobudza i poprawia mikrokrążenie. Jest niezwykle przyjemny w użyciu, dzięki końcówce – metalowej głowicy, która jednocześnie jest aplikatorem i ułatwia rozsmarowanie kremu na skórze pod oczami.

Bardzo wydajny. Żelowa konsystencja idealnie sprawdza się w upalne dni i ciężkie – jak ostatnio dla mnie – poranki. Chłodząca głowica żelu pod oczy Hydragenist Lierac dosłownie wymazuje spod oczu oznaki zmęczenia. Korektor maskujący mogę więc zastąpić rozświetlającym, albo w ogóle wyjść bez makijażu i bez stresu, że kogoś wystraszę sinymi podkówkami zombiaka!

Żel pod oczy Hydragenist Lierac jest miłym gadżetem, który przydaje mi się po wielu godzinach pracy przed komputerem. Używam nawet samej głowicy i masuję zmęczoną okolice oka. Robię to czytając mejle lub odpowiadając na telefony. Wydaje mi się, że moje oczy dzięki temu wyglądają na młodsze i nie potrzebuję stosować pudru i podkładu (wiesz, że makijaż powinno się zaczynać właśnie od nakładania korektora pod oczy – wówczas nakłada się mniejszą warstwę „tapety”).

Spodobały ci się kosmetyki Hydragenist Lierac? Jeśli zdecydujesz się na zakup dowolnego produktu z tej linii – w prezencie otrzymasz Ultranawilżającą Mgiełkę na Dzień Dobry Hydragenist Lierac (w małej, wakacyjnej pojemności 30ml). Promocja obowiązuje do końca lipca 2018 na Sklepestetyka.pl .

Comments are closed.