Zrewolucjonizował świat urody i świat mody. Po raz pierwszy dzięki Sensibio H2O Bioderma, zaczęło się mówić o micelach i ich genialnych właściwościach w oczyszczaniu skóry. Dziś technologię miceli mają nawet szampony i żele pod prysznic. Ale dlaczego akurat Sensibio H2O jest ulubionym sposobem oczyszczania skóry top modelek i gwiazd filmowych?

Jak działają micele?

Woda micelarna od wielu lat zdobywa kolejne serca kobiet z cerą wrażliwą. Powód? Micele. To małe cząsteczki w kształcie kulek, do których przyczepione są dziesiątki małych kuleczek. Działają jak magnes na sebum, resztki makijażu, kurz, brud, ponieważ mają inny ładunek elektryczny. Przyciągają zanieczyszczenia nie naruszając przy tym bariery hydro-lipidowej naskórka.

Co to dla ciebie oznacza? Jeśli płyn micelarny (lub woda micelarna, w zależności od nazewnictwa) naprawdę zawiera micele i ma dobry, nieprzekombinowany skład, nie zdziera naturalnego filmu ze skóry, ale ją delikatnie oczyszcza.

Dowód: to, co oglądasz po użyciu płynu micelarnego na waciku i na własnej twarzy. I tutaj pojawiają się schody… Ponieważ co najmniej dwa razy w miesiącu testuję nowości w tej kategorii, a mam na ich punkcie wyjątkowego fioła, doskonale odróżniam dobrą jakość od bubli. I niestety dobra jakość niekoniecznie zawsze idzie w parze z wysoką ceną produktu i dobrą marką. Znam wiele – ale nie będę się bawić w naczelną krytykantkę wszystkiego – które nie nadają się do niczego. A z pewnością nie do oczyszczania skóry.

Można to w dość prosty sposób sprawdzić. Policz ile wacików zużywasz podczas wieczornego demakijażu (3?4?5?) i czy ten ostatni jest całkowicie czysty, czy nadal widać na nim pozostałości podkładu i innych zanieczyszczeń? Policzone? Dotknij swojej twarzy i szyi tuż po użyciu miceli. Jaka jest? Jeśli tępa, szorstka i nierówna, prawdopodobnie twój płyn lub woda micelarna nie daje rady w temacie oczyszczania i zaburza równowagę hydro-lipidową. I na bank zawiera detergenty, czyli substancje powierzchniowo czynne, które owszem – zmywają ze skóry brud, ale wraz ze wszystkim co jest dla niej ważne i potrzebne do zdrowego funkcjonowania i pełnienia bariery ochronnej (czyli wraz z płaszczem hydro-lipidowym).

A jeśli skóra klei się w dotyku, jest lepka lub śliska, z pewnością mogłabyś sięgnąć po kolejne 4-5 wacików, żeby ją oczyścić swoim płynem „micelarnym” – niekoniecznie z pozytywnym skutkiem. Wtedy masz ochotę wziąć nawet zwykłe mydło lub żel pod prysznic i wyszorować skórę pod wodą, co może jeszcze bardziej przesuszyć cerę…

Niestety każda dziewczyna nacina się co najmniej raz na demakijaż, który udaje micelarny. A później puka się w czoło, dziękuje za promocję, daruje sobie kolejne okazje i wraca do tego sprawdzonego. Ten niestety zwykle pochodzi z apteki i nie kosztuje 20 złotych, tylko trochę więcej.

Płyn micelarny naprawdę dobrej jakości został stworzony po to, żeby nie było potrzeby używania wody i mydła. Pomimo, że wielu dermatologów twierdzi, że micele trzeba na koniec zmyć wodą, możesz mieć pewność, że jeśli to jest Sensibio H2O Bioderma, nie musisz tego robić! To płyn przetestowany dermatologicznie i alergologicznie i stworzony (jak miałam trzy lata, bo w 1985r!!) dla największych wrażliwców, dla których kontakt z detergentem i kranówką może skończyć się wysypką lub trądzikiem. Woda micelarna obniża pH skóry, w przeciwieństwie do większości produktów do mycia z wodą, która je podwyższa. Obniżając, działa na skórę jak tonik, więc nie ma potrzeby, żeby go dodatkowo stosować.

Kariera Sensibio H2O

Płyn micelarny Sensibio H2O Bioderma był pierwszym takim produktem na rynku – jak już pisałam stworzono go jeszcze w latach 80. I jako pierwszy, w 1985 roku wylądował na backstage’ach sesji zdjęciowych, pokazów i nagrań video. Nosili go ze sobą (i noszą do tej pory) najlepsi makijażyści i charakteryzatorzy, żeby doprowadzić skórę modelek lub aktorek po tonach warstw makijażu – do porządku.

Skóra po użyciu Sensibio H2O jest dokładnie oczyszczona. Jak się okazuje nie tylko z resztek podkładu, sebum i kurzu, ale także z cząstek PM 1 – PM 2,5 charakterystycznych dla dużych miast, gdzie jest wyraźny problem smogowy. Część tych cząstek pokrywa skórę z zewnątrz, natomiast część jest tak drobna, że przenika głębiej. Micele „wyciągają” je i pozostawiają skórę dokładnie oczyszczoną i świeższą.

Czy naprawdę oczyszczanie skóry jest aż tak potrzebne, skoro tyle osób powtarza od lat, że częste mycie skraca życie? Jedna z brytyjskich blogerek w 2013 roku przez miesiąc nie zmywała makijażu w ogóle. Kładła się z nim spać i o poranku nakładała kolejną warstwę (bleeee! ależ to musiało cuchnąć!). Efekt? Po miesiącu bez demakijażu jej skóra wykazywała cechy o 10 lat starszej (jeżeli chcesz przeczytać, jak spłycić zmarszczki bez użycia igły, zapraszam do mojego wpisu Wypełnianie zmarszczek bez igły. Test szwajcarskich preparatów Fillerina). Dziewczyna miała rumień wynikający z podrażnienia, zmarszczki, zaskórniki, pryszcze i wolę nawet nie myśleć co jeszcze. Nieoczyszczana cera nie ma jak się bronić. Jest zbyt przeciążana brudem, żeby zachować równowagę i staje się dużo bardziej wrażliwa i podatna na bycie reaktywną – podatną do podrażnień.

Dlatego tak potwornie ważną rzeczą jest jej oczyszczanie (więcej na ten temat przeczytasz, m.in. w tym poście Demaskuję demakijaż. Które produkty działają, a które nie?). To żaden chwyt marketingowy. Choć zaraz pewnie odezwą się naczelni rodzinni krytykanci: gdybyś się tyle nie szorowała, nie miałabyś alergii. Może tak, a może nie. Prawdopodobnie miałabym mniej, gdybym mieszkała we Włoszech nad morzem. Tam czuję się idealnie i nic mi nie wyskakuje ani na twarzy, ani na ciele, a jem kilogramy sera i glutenu. W związku z powyższym mam plan, żeby się tam przeprowadzić i spędzić resztę życia.

Ale póki jestem tutaj, muszę sobie radzić z zanieczyszczeniami wytwarzanymi przez moją własną skórę, czytaj: sebum, którego gruczoły łojowe produkują u mnie aż nadto oraz z zanieczyszczeniami miejskimi, których nie ma w takiej ilości, kiedy wyjeżdżam do Hajnówki czy nad Jezioro Garda.

Sensibio H2O jest więc genialnym wyborem nie tylko dla wrażliwców, ale i osób, które używają dużo makijażu (ze wspomnianych grup zawodowych) i często poddają się zmianom stylizacji. Modelki pokochały płyn micelarny Bioderma do tego stopnia, że większość z nich ma przynajmniej jedną butelkę w swojej kosmetyczce. Mam i ja, choć jak wspomniałam nie raz testuję zarówno te z niższej, jak i z wyższej półki. I równie ważny jak działanie jest dla mnie zapach takiego produktu. Jeśli zbyt intensywnie kwiatowo, ziołowo lub jakkolwiek inaczej –  pachnie, prawdopodobnie nie polubimy się. To woda, która zastępuje mi co najmniej trzy produkty do oczyszczania skóry: płyn do demakijażu twarzy, płyn do demakijażu oczu i żel do mycia twarzy oraz tonik. Jeśli mam zmywać micelami skórę wokół oczu powinien być zupełnie neutralny w kwestii zapachu. Dlatego jak bumerang wraca do mnie płyn z różowym korkiem Bioderma. Pomimo, że najbardziej na świecie kocham kosmetyki do nawilżania i natłuszczania marki Avene, płyn micelarny jest jeden. I jest nim Sensibio H2O Bioderma.

Nowy, lepszy skład

W dermatologii, podobnie jak w wielkiej modzie: mniej znaczy lepiej (i więcej!). Jeśli masz składniki dobrej jakości, wystarczy kilka, żeby zapewnić skórze to, co jest jej potrzebne. W przypadku płynu micelarnego Sensibio H2O jest to 9 składników aktywnych. W tym kilkakrotnie oczyszczana woda pozbawiona jakichkolwiek endotoksyn (polecam poczytać składy wód micelarnych, można się nieźle zaskoczyć dziwnymi składnikami, które są skórze zupełnie niepotrzebne, jak drażniące detergenty). Ulepszony skład najnowszej Sensibio H2O zawiera trzy cukry (w tym ramnozę, dzięki której kiedyś byłam z marką Vichy w hotelu lodowym i wyjątkowo miło wspominam ten cukier). Przywracają one równowagę wodno-tłuszczową skóry i pozwalają jej się bronić przed intruzami.

Efekt: skóra jest superdokładnie oczyszczona i nie pozostaje na niej nic, co mogłoby ją obciążać. Niestety, coraz więcej osób cierpi z powodu trądzika kosmetycznego, który jest wywołany w dużej mierze stosowaniem kryjących podkładów (nie wymienię marki i nazwy tego najgorszego, ale nadmienię, że jest to bestseller z polskich perfumerii) i nieprecyzyjnym oczyszczaniem cery. A demakijaż i oczyszczanie to punkt numer jeden właściwej pielęgnacji.

Żeby było odpowiednio dokładne, nie ma miejsca na niepotrzebne składniki, które mogłyby obciążyć delikatną i wrażliwą skórę. Zmywasz twarz i szyję 2-3 wacikami i gotowe. Masz czystą, gładką skórę bez niedoskonałości. To oszczędność czasu, energii i pieniędzy.

Jeśli tak jak ja, masz skórę z tendencją do łojotoku, warto raz razy w tygodniu oprócz miceli – stosować dodatkowo peeling enzymatyczny, a raz nakładać maseczkę oczyszczającą z glinką. To zabiegi, które regulują pracę gruczołów łojowych i odtykają pory. Natomiast dla skóry niezwykle ważna jest systematyczność. I nie ma w życiu dorosłej kobiety z wrażliwą skórą, tzw. dni brudasa, które dorośli czasami robią dzieciom. Wystarczy, że raz w tygodniu zaśniesz w makijażu, a skóra będzie porowata, zaczerwieniona i będzie wyglądać na zmęczoną. Liczy się też to, w jaki sposób dbasz o nią od rana.

Płynem micelarnym nie tylko wykonujesz demakijaż wieczorową porą (zmywając kurz, smog, spaliny, sebum, kosmetyki, pot, cząsti PM1 i PM 2,5), ale także oczyszczasz skórę po nocy. Micele zmywają ze skóry resztki sebum, które gruczoły łojowe produkują, kiedy ty śpisz i ewentualne zanieczyszczenia, które wychodzą przez skórę w nocy – także wolne rodniki, z którymi walczy. Wiele z nas na noc stosuje bogatszy krem z mocniejszymi składnikami, m.in. retinolem, który wręcz trzeba zmyć z twarzy po przebudzeniu. Płyn micelarny jest świetnym przygotowaniem przed nałożeniem pielęgnacji: kremu lub serum i makijażu.

No dobrze, a co z wacikami, które coraz więcej osób krytykuje ze względu na to, że są bielone chlorem i mogą podrażniać delikatną cerę? Sama jeszcze nie znalazłam rozwiązania, poza wacikami ze sklepu bio. Co prawda nie są śnieżnobiałe, tylko kremowe – w odcieniu naturalnym dla bawełny, a nie dla śniegu – ale zdecydowanie zdrowsze dla skóry. Słyszałam też o „wacikach” wielorazowego użytku, które można prać w pralce…Niestety nie da się używać płynu micelarnego bez pomocy wacików. Czekam aż marka Bioderma stworzy własne, które będą równie czyste i lekkie dla skóry, jak woda micelarna, o której dziś piszę. To byłaby kolejna rewolucja, na którą większość z nas mieszkająca w dużych miastach i dbająca o to, co nakłada na talerz i na twarz – zwraca uwagę. I jest gotowa. Jeśli tylko się pojawią, obiecuję, że pierwsza je opiszę;)

Comments are closed.