3 zupełnie różne pomadki – 3 strzały w 10. Paleta cieni, po którą można sięgać na dzień dobry i na czerwony dywan. Wreszcie, leitmotiv nadchodzącego sezonu, czyli neony. I rozświetlacze, które pokocha każda kobieta. Chcesz dowiedzieć się czegoś więcej? Poznaj wiosenno-letnią kolekcję makijażu Chanel Vision D’Asie: L’art du détail.

Azjatyckie piękno

W świecie mody po latach zauroczenia słowiańską, południowoamerykańską, afrykańską urodą, pora na Daleki Wschód. Azjatki rządzą światem z wielu powodów. Po pierwsze: znane są ze swoich pielęgnacyjnych rytuałów, które powszechnie nazywa się #kbeauty od „korean beauty”. Te przekładają się na perfekcyjną #glasskin, czyli skórę gładką jak tafla szkła. Mają fioła na punkcie masażu, który przedłuża młodość skóry. Azja jest kolebką masaży odmładzających, liftingujących i ujędrniających.

Jeśli perfekcyjnie zadbaną skórę Azjatek, połączyć z ich orientalną i oryginalną urodą, powstaje marzenie każdej Europejki. Idealnie gładka cera, subtelne rysy, powodują, że mieszkanki Azji wyglądają znacznie młodziej od koleżanek ze starego kontynentu.

Znają się też na modzie i uwielbiają luksusowe przedmioty. Stać je, żeby nosić markowe buty, ciuchy i torebki.

A poza tym mają świetne wyczucie koloru. I te wszystkie elementy stały się inspiracją dla marki Chanel do stworzenia kolekcji makijażu wiosna- lato 2019 Vision d’Asie: l’art du détail. Diabeł tkwi w szczegółach, więc wybrałam kilka olśnień, które wyjątkowo w tej kolekcji mnie urzekły i na stałe pozostaną w moim makijażowym menu.

Paleta możliwości

Rozmawiając z najlepszymi makijażystami, dowiedziałam się, że nie jestem indywiduum i większość kobiet kupuje paletę cieni dla jej wyglądu, wrażenia, jakie daje przez wszystkie bajkowe kolory. A następnie sięga zaledwie po 2-3 cienie z gamy 12. Czego najlepszym dowodem jest stopień zużycia cieni do powiek.

Patrząc na paletę Les 9 Ombres Édition n° 2 Quintessence Chanel, nie mam wątpliwości, że tym razem będzie inaczej. Bez wahania sięgam po pistacjową zieleń, która mieni się odcieniem khaki, dzięki czemu pasuje i do brązowej i do zielonej tęczówki. Kolor jest wyrazisty, ale na tyle elastyczny, że będę go łączyć w różnych konfiguracjach z wieloma innymi.

Zachwycające są w tej palecie również granaty, pomarańcz i beże, złoto, a nawet czerwień. Można wymalować nią cuda i albo postawić na monochromatyczny makijaż, który widać w następnym akapicie, albo na totalnie odjazdowy i odważny. Podoba mi się, że nie jest to pastelowy bełkot, który niejednokrotnie marki kosmetyczne wprowadzają w sezonie wiosennym na rynek. W Quintessence jest tyle możliwości, że pokocha ją większość kobiet, które znam – oczywiście z tych malujących się, a nie z minimalistek sięgających maksymalnie po krem BB;)

Pamiętasz jak ostatnio we wpisie Wybierz swoją czerwień idealną. Test czerwonych szminek zachwycałam się obłędną czerwienią Rouge Allure Velvet Extreme w kolorze Ideal Chanel? Myślałam, że to już ostatnia czerwień, które potrzebowałam, bo osiągnęłam w mojej kolekcji absolutny zenit tego, czego potrzebuję. Ale byłam jak widać po zdjęciu powyżej – w błędzie.

Czerwona pomadka z kolekcji wiosna-lato 2019 Chanel, czyli Rouge Allure Velvet w kolorze Impérial nie jest strażacką czerwienią, tylko ma odrobinę ciemniejszego pigmentu. Nazwałabym ją karminową. I wybitnie luksusową. Od dziś czerwień Ferrari ma według mnie dużą konkurencję. Impérial jest świetlista, chłodna, ale nie wpada w róż. Ta szminka trzyma fason i można ją zdecydowanie nosić solo do dżinsów i białego t-shirtu, żeby prezentować się jak milion dolarów w złocie. Ale można też połączyć z klasyczną stylizacją i bardziej odważnym makijażem. I jak się okazuje – nawet z zielenią! Ten kolor będzie mi towarzyszył nie tylko wiosną i latem, ale mam nadzieję, że przetrwa ze mną do jesieni. Skoro tak świetnie wygląda do sino-bladej zimowej skóry, będzie zachwycający wczesną jesienią do lekkiej opalenizny.

Makijaż wieńczą rozświetlacze. Co prawda wiele firm zapowiadało, że ich czas świetności już bezpowrotnie minął, jednakże efekt #glasskin jest bez ich zastosowania niemożliwy do osiągnięcia.

Rozświetlacz w sztyfcie Baume Essentiel Chanel nadaje efekt „mokrej” skóry, która jest zenitem nawilżenia. Czyli marka nie dość, że wstrzela się w azjatycki trend na cerę gładką jak tafla szkła, to na dodatek obłędnie trafia w insta gusta. Maluję więc sztyftem szczyty kości policzkowych, wewnętrzne kąciki oczu, czubek nosa i brodę. Zajmuje mi to dwie minuty, a efekt wygląda niesamowicie, nawet w tak marnym oświetleniu jakim jest moje okno w środku zimy!

Środek policzków omiatam natomiast pudrem rozświetlającym w kamieniu. Daje nieco bardziej rozproszone światło na skórze i sprawia, jakbym miała podłączone małe reflektorki. Pomocników w optycznym wygładzaniu skóry. Myślę, że te dwa produkty będą hitem nie tylko jednego sezonu. Są wyjątkowo łatwe i wygodne w użyciu, nie trzeba być profesjonalną makijażystką, żeby bez problemu ich użyć – malowałam się sama, więc są to produkty, których mogą używać bez stresu takie amatorki jak ja!

Nude bez nudy

Kto mnie zna, ten wie, że nude to nie jest mój pierwszy wybór. Zdecydowanie częściej wybieram choć jeden mocny akcent w makijażu: pomadkę lub cienie. Powód? Lubię mocne kolory i jest mi z nimi prawie zawsze po drodze. Ale… zdarzają się takie sytuacje, kiedy czerwone, różowe lub niebieskie usta nie wchodzą w grę. Podobnie jak szmaragdowe cienie.

I wtedy pojawia się wspomniana już paleta Quintessence z gamą i wyrazistych i  spokojnych złocisto-beżowych odcieni. Sięgam też po mocniejsze bordo, ale nakładam je na powiekę techniką ombre i świetnym pędzelkiem Zoeva. Powieki są stonowane, cieniowane, ale bez przegięcia w żadną stronę.

Do tak pomalowanych oczu, dodaję jeszcze szminkę – przyznaję, zupełnie nie w moim stylu, bo w tonacji nude, czyli Rouge Allure Velvet w odcieniu Nuance. Ma lekko pomarańczową poświatę, więc cały makijaż nabiera charakteru monochromatycznego. Jest spokojnie, ale z klasą. Mogłabym tak pójść na wywiad, spotkanie służbowe czy konferencję. Mogłabym też tak pomalować moją starszą kilka lat przyjaciółkę i podobnym makijażem nie pogardziłaby moja mama. Jest klasyczny, więc pasuje w każdym wieku.

I wtedy pojawia się ona…

I burzy mój cały porządek makijażowy. Mechaniczna pomarańcza. Elektryczna mandarynka. Techno kolor: Electric Blossom, a do tego w idealnym produkcie, który łączy w sobie płynność błyszczyka z welwetowo -pudrowym wykończeniem, czyli Rouge Allure Liquid Powder.

Nakładam ją na usta i staje się magia! Nagle moja skóra nabiera koloru, tęczówki oczu stają się bardziej zielone, pojawia się błysk. Czuję się jak w swojej drugiej skórze. Zakładam do niej neonową bluzę i dżinsy i czuję się najpiękniejszą wersją samej siebie. Wieczorem na premierę perfum konkurencyjnej marki, sięgam po ten sam elektryczny pomarańczowy kolor na ustach do małej czarnej w perłach i cyrkoniach (tej, która jest tłem w zamieszczonej tu sesji) i wyglądam świetnie.

Rouge Allure Liquid Powder Chanel jest moim absolutnym hitem. Neonem, zjawiskiem, kwintesencją hasztaga #orangeisthenewred . Leitmotivem sezonu. To przebój, bo utrzymuje się na ustach przez wiele godzin bez poprawek. Pomimo, że pudrowa, nie wysusza ust. I pasuje do wszystkiego, bo jest tak charakterystyczna, że nie musi pasować do niczego. Kocham ją maksymalnie!

Kolorem Electric Blossom i welwetowym wykończeniem Rouge Allure Liquid Powder Chanel, zarażam kilka koleżanek. Wariują na jej punkcie, testują ją, robią sobie #selfie i chcą ją mieć na wyłączność. Tym razem nie ulegnę i nikomu jej nie oddam. Trudno. Całą resztę pomadek mogę wydać, ale ten pomarańcz należy do mnie!

Neutralnie czy z pazurem

Jaka jest cała kolekcja makijażu Chanel wiosna-lato 2019? Najlepszym podsumowaniem są te dwa lakiery ze zdjęcia poniżej. Pierwszy jest totalnie neutralny, nude, jak jedwabna transparentna pończocha. Nabłyszcza płytkę i sprawia, że paznokieć wydaje się zdrowy, czysty, zadbany. Le Vernis w odcieniu Bleached Mauve będzie z pewnością kopiowany. Jest jednym z lepszych nude’ów wśród lakierów, jakie widziałam.

A na drugą nóżkę lub jak kto woli – rączkę, jest totalnie neonowy róż, czyli Techno Bloom w kolorze futerka różowej pantery. Kolor ten wstrzela się w neonowy trend znany z pokazów mody i będzie genialnie prezentował się do letniej opalonej skóry stóp lub dłoni.

I właśnie ten dualizm: spokoju i szaleństwa jest widoczny w całej kolekcji Vision d’Asie: l’art du détail Chanel. Do wyboru są kolory z mocą. Petardy i neony, które kochają takie dusze jak ja. A z drugiej strony, nie zabraknie też czegoś dla osób spokojniejszych, które wybierają bardziej neutralną kolorystykę w makijażu czy manikiurze. I ten wybór reprezentuje też w pigułce wiosenno-letnie trendy. Nie będą to tylko techno kolory, ani tylko gama nude’ów, ale szczypta jednego i drugiego. Żeby nie było nudy. Żebyśmy czuły się piękne w zależności od nastroju. Kocham tę kolekcję i z pewnością zobaczysz u mnie wiele zdjęć wykonanych produktami, które z niej pochodzą!

Comments are closed.