Perfumy Chanel Paris-Riviera to nowość z 2019 roku zaprojektowana przez Oliviera Polge’a. Nowość, w której można zakochać się po uszy. Jak w wakacjach na francuskiej riwierze. A co najprzyjemniejsze, to kolejny zapach dla niej i dla niego, więc można się nim dzielić z ukochanym!

Chanel Paris-Riviera

Perfumy Chanel to dla wielu nieśmiertelna klasyka w wydaniu Chanel N5. Ale nie dla mnie! Jestem mało klasyczna, dosyć niewierna jednemu zapachowi a z portfolio Chanel, najbardziej uwielbiam Coco Mademoiselle Intense oraz Coco Noir – oba mocno paczulowe i cięższe. Natomiast od kilku sezonów nie przestają mnie zachwycać zapachy z gamy Les Eaux de Chanel. To kompozycje, które nawiązują do ulubionych destynacji Gabrielle Chanel. W tym roku Olivier Polge dedykował kompozycję Paris-Riviera Chanel, francuskiej riwierze, gdzie Coco uwielbiała podróżować. W gruncie rzeczy to od jej przyjazdów na Lazurowe Wybrzeże, zaczęła się moda na ten region. A nazwa genialnie odzwierciedla tamtejszą atmosferę, słońce, luz i przepiękne otoczenie natury.

Pomarańczowa symfonia

Zapachy Les Eaux de Chanel z założenia są perfumami idealnymi na wakacje (o jednym z najpiękniejszych zapachów tego lata pisałam też w artykule Perfumy z księżyca. Ganymede Marc Antoine-Barrois). Lżejszymi niż klasyki Chanel, przywodzącymi na myśl podróże, wyjazdy, letni odpoczynek. Obok Paris-Venise, Paris-Deauville i Paris-Biarritz, w tym sezonie w kolekcji pojawił się zapach, który całkowicie skradł moje serce. Paris-Riviera Chanel to perfumy, w których mogłabym się kąpać – bez stresu, że je przedawkuję. Bo czy można przedawkować spacery po riwierze francuskiej? Zapach skórki pomarańczowej, świeżych cytryn, mandarynek, pomarańczy? Czy można mieć za dużo słońca i relaksu na plaży? Pięknych widoków? Lazurowej wody i błękitnego nieba?

Pachnący bukiet neroli

W Paris-Riviera Chanel cytrusom z przewagą nut pomarańczy towarzyszą kwiaty. Białe kwiaty, które kiedyś były dla mnie trudne do zaakceptowania na skórze. Kochałam tylko dwa rodzaje jaśminu: w Jour d’Hermes i w Jasmin Noir Bulgari. Natomiast w Paris-Riviera Chanel, jaśmin jest podany w oprawie neroli, czyli kwiatów pomarańczy. To nuta uznawana za zapach szczęścia przez wszystkich największych nosów z Grasse. Jest więc wyczuwalny jaśmin skąpany w słońcu, kwitnący na krzewach tuż nad wodą w zroszonych ogrodach na Lazurowym Wybrzeżu, w otoczeniu kwiatów pomarańczy. Ciepłych, ale kwaskowatych. Radosnych i pięknych. To zupełnie inne wydanie białych kwiatów. Dalekie od duszących lilii, wywołujących zawroty głowy gardenii czy migrenotwórczej tuberozy. Neroli działa na całą kompozycję liftująco. Podnosi ją do zupełnie nieoczekiwanego wymiaru…

Perfumy Chanel

Paris-Riviera Chanel jest dla mnie zupełnie nowym odkryciem. Ma pudrowe nuty, kremową bazę drzewa sandałowego i benzoesu – żywicy i przepiękny, niemal mleczny odcień na skórze. Na moim ciele układa się chwilami jak zapach kwiatowy. Żeby w kolejnym momencie pokazać pudrowe nuty. A kilka godzin później, stapia się ze skóra tworząc na niej bajeczną poświatę znaną mi tylko z zasypek dziecięcych. Radosną, ciepłą i piękną. Ale w bardziej luksusowej oprawie pięknych kwiatów neroli i skórki pomarańczowej. Dzięki takiej mieszance chwilami mam wrażenie, że te perfumy mają w sobie coś z deseru rodem z basenu morza śródziemnego.

Zapach wakacji

Perfumy Chanel Paris-Riviera otwiera nuta goryczki skórki pomarańczowej, jak z najmodniejszego koktajlu tego lata – Apperola. Gorzkie nuty są tylko wstępem do tych słodszych i łagodniejszych. Mają natomiast w sobie coś magicznego, charakterystycznego dla wód kolońskich ze starych manufaktur francuskich i włoskich. Mydlaną świeżość, południowoeuropejski charakter. Ciepło, słońce i orzeźwienie w jednym momencie. Perfumy te w związku z tym, nie mają płci. Nie są przypisane wyłącznie kobietom, czy mężczyznom. Jak wszystkie pozostałe Eaux de Chanel związane z destynacjami Gabrielle Chanel, może po nie sięgać każdy, niezależnie od płci. Natomiast w przypadku mnie i Michała, to zdecydowanie bardziej mój zapach. Ma moc, ale i łagodność. Klasę, a przy tym luz, bez wyprasowania i pozapinania na ostatni guzik. Paris-Riviera to mój zapach wakacji. Tych, które pamiętam z Saint Tropez z dzieciństwa i tych, które mam dopiero w planach.

Comments are closed.