Perfumy dla zakochanych? Nie „kupuję” marketingowo złożonych duetów dla niej i dla niego. Sama najczęściej swoje zapachy dzielę z moim ukochanym. Natomiast tym razem wybrałam specjalnie z okazji Walentynek propozycje w większości kobiece. Choć dwóch zapachów, które dziś opisuję można używać spokojnie do spółki ze swoim mężem czy chłopakiem. Wszystkie perfumy z tego zestawienia więcej dzieli. Łączy je piękno. Bo każdy z nich będzie odpowiadać na zupełnie inne gusta.

Perfumy na Walentynki

Perfumy dla zakochanych, to doskonały chwyt marketingowy. Jest to produkt luksusowy, piękny, wyjątkowy. Dlatego perfekcyjny, aby kogoś nim obdarować. Z drugiej strony można wielu osobom wmówić, że zakochani powinni używać tylko duetów zapachowych z tej samej linii, podpisanych for him/for her albo pour lui/ pour elle. A to jest absolutny nonsens. Wiele razy wąchając takie duety dochodziłam do wniosku, że po pierwsze: bardziej podobają mi się perfumy dla niego (to już reguła), a po drugie: czasem lepiej stworzyć jeden przemyślany zapach zamiast dwa dość średnie i bez wyrazu.

Ale jak ustaliliśmy z koleżankami i kolegami blogerami i dziennikarzami urodowymi, jesteśmy bardzo zepsuci (my beauty blogerzy i dziennikarze) przez fakt, że poznajemy rocznie dziesiątki perfum. A także je dostajemy w prezencie. Mamy więc swobodę wybierania zapachów bardziej niszowych, wyjątkowych, które wydają nam się inne niż wszystkie. Niestety prawdą jest – i teraz się mocno narażam mojemu środowisku – że większości nas nie stać jest na kupno tak wybitnych kompozycji. I gdybyśmy mieli zdecydować się na 1-2 flakony rocznie, musielibyśmy na nie oszczędzać.

Wracając jednak do perfum dla zakochanych, to już od dawna wiadomo, że podział na zapachy dla facetów i dla kobiet jest umowny, o czym pisałam w Męski świat perfum. O Podziałach na płeć w zapachach. Ale właśnie tym razem sięgam po zdecydowanie bardziej kobiece kompozycje. Kobiece, bo słodsze, bardziej delikatne (choć nie wszystkie), kwiatowe. Powód? Walentynki najbardziej bolą osoby samotne, więc mocno polecam zrobić sobie samej święto i podarować coś pięknego. Ponieważ to wpis na blogu a nie artykuł dla jednego z poważnych tytułów, dla których pracuję, powiem wam szczerze, że ja nigdy nie dostaję od męża prezentu na Walentynki i już kombinuję co sobie samej sprawić, żeby się tego dnia uśmiechnąć;)

Perfumy Blom Gucci

Perfumy dla zakochanych… w kwiatach! Jeśli najbardziej kochasz wiosnę lub wczesne lato, ta kompozycja jest właśnie dla ciebie. Ja mam limitowaną wersję flakonu w stylu vintage, jak z toaletki babci, natomiast zapach jest klasyczną kompozycją Bloom Gucci, stworzoną w 2017 przez Alberto Morillasa.

Czym dokładnie pachnie Bloom Gucci? Zapach otwierają nuty zielone i soczysta pomarańcza. Następnie, w sercu czuć jego DNA, czyli białe kwiaty. Na pierwszym planie: tuberoza łączy się z jaśminem wielkolistnym i wiciokrzewem (ulubionym kwiatem Kate Moss). Jest kwieciście, wiosennie, romantycznie i uber kobieco. Żaden facet nie będzie ci podbierać Gucci Bloom. Za to każdy (i każda!) się obejrzy. Kwiatowe kompozycje sprawiają, że kobieta jest obierana jako młodsza i szczuplejsza. Prawdopodobnie dlatego, że sama w chmurze takiego zapachu się tak czuje. Po prostu rozkwita.

Słowem, jest to zapach dla fanek bukietów, które lubią podkreślać swoją kobiecość. Czyste piękno!

Perfumy Rouge Trafalgar Christian Dior

Perfumy dla zakochanych w… słodkich, czerwonych owocach! Francois Demachy, z którym miałam kiedyś przyjemność rozmawiać na żywo – cudowny człowiek – totalnie zaskoczył landrynkowo-owocową kompozycją. To zupełna nowość, która właśnie miała swoją premierę (w 2020). Jest tak piękna i pozytywna, że można ją traktować jako antidotum na wahania pogodowe.

Czym pachnie Rouge Trafalgar Maison Christian Dior? Jako jeden z kolekcji 22 zapachów Maison Christian Dior, musi się wyróżniać a jego kolor nie jest przypadkowy… Jest kompozycją szyprowo-owocową. Z nutami truskawek, malin, mandarynek, wiśni, czarnych porzeczek, przypomina pogodne, letnie dni. I radość. W tle pobrzmiewa paczula i piżmo.

Komu się spodoba? Meteopatkom takim jak ja sama;) Ale to także perfekcyjny zapach na dobry start dnia, na popołudniową randkę, romantyczny poranek w pościeli z ukochanym. Nie dusi, nie męczy, nie przeszkadza. Jest landrynką do schrupania. Boska odmiana w tak ponure dni jak dziś.

Perfumy Eau de Rhubarbe Écarlate Hermes

Perfumy dla zakochanych w… wodach kolońskich. Szkarłatny rabarbar przeżywa zarówno w kuchni, jak i w świecie perfum swoje 15 minut sławy. Jest warzywem, przez wielu uznawanym za owoc, który wymaga dużych ilości cukru, żeby zniwelować kwaśny smak. Jest też synonimem letnich dni. Eau de Rhubarbe Écarlate Hermes to zapach bardzo minimalistyczny, choć ja wyczuwam w nim znacznie więcej niż trzy najmocniejsze nuty.

Czym pachnie szkarłatny rabarbar? Christine Nagel, twórczyni tych perfum, połączyła nuty rabarbaru – niesamowicie soczyste – z czerwonymi jagodami i piżmem. Brzmi jak niezbyt skomplikowana kompozycja? Ja wyczuwam w niej różę. Mglistą, choć intensywnie czerwoną. Spacer w rodzinnym ogrodzie, w którym podczas ścinania rabarbaru, nos lądował w pnących się czerwonych różach.

Żeby za bardzo nie odpłynąć w fantazje z dzieciństwa i oszczędzić wam prywaty, Eau de Rhubarbe Écarlate Hermes to zapach i dla Walentyny (jeśli kochasz kompozycję Hermes, koniecznie przeczytaj Perfumy Twilly Eau Poivree. Jak pachną?) i dla Walentego. Ponad podziałami. Ma świeżość wody kolońskiej, słodycz  skarmelizowanego rabarbaru, ale i intensywnie kwaśną zieleń jego liści. A także obłędny różany i wytrawny woal. Perfekcyjny zapach na randkę, na prezent, na miłość.

Perfumy Signature Oud Acqua di Parma

Perfumy dla zakochanych w… sobie. Albo planujących podróż wgłąb siebie i fokus na własnych potrzebach i przyjemnościach. Dla niej i dla niego. Dla bardzo wyrafinowanych nosów, które kochają perfumy orientalne i wyraziste. Takie, obok których nikt nie przejdzie obojętnie. Chcesz być dla siebie dobra/dobry? Zrób sobie Walentynki i skąp się w Signature Oud Acqua di Parma.

Czym pachnie Oud Acqua di Parma? Drzewem Aqularia, rosyjską kolendrą i haitańskim drzewem Amyris. I według mojego powonienia, kościelnym kadzidłem pięknym i świątecznym. Nakładając go na skórę, niezależnie od tego czy jest się kobietą czy mężczyzną, koncentrujesz się na sobie i odpływasz w trochę mroczne, orientalne klimaty. To zdecydowanie zapach dla dwojga. I możliwe, że właśnie tak powinno być. Zamiast kupować osobne perfumy średniej jakości dla niej i średniej dla niego, lepiej zainwestować w jedną bogatą i piękną kompozycję. Szlachetną jak egzotyczne drewna. Nie tylko na 14 lutego;)

Cudownych, pachnących Walentynek!

Comments are closed.