Tag

dieta

Browsing

Czy pączki to dietetyczne samo zło?

Co roku ta sama śpiewka: kolejki ludzi kupujących kartony pączków i faworków, aby zgodnie z tradycją uczcić Tłusty Czwartek. Powód? Jeśli go nie zjesz, będziesz mieć pecha. I co roku ta sama śpiewka dzień czy dwa dni po, pt. od jutra / od poniedziałku / od pierwszego przechodzę na dietę. Sprawdzam czy rzeczywiście pączek jest aż takim demonem jakim go malują, w rozmowie z Magdą Jarzynką – Jendrzejewską z Dietosfery. Pani Magdo, co dokładnie robią nam pączki? Magda Jarzynka – Jendrzejewska: Z pączkami jest taki problem, że nie robią nam nic dobrego. Nie mają żadnych wartości odżywczych. Za to mają puste kalorie i są tłuste. Bo pączek składa się z białej mąki, cukru – czyli dwóch rodzajów węglowodanów prostych i tłuszczu. Dlatego nie da się pączka w żaden sposób obronić i powiedzieć, że nam na cokolwiek robi dobrze, poza zaspokojeniem smaku. Pączek jest za to odpowiedzialny za podwyższenie poziomu cholesterolu…

100 dni bez słodyczy? Podejmuję wyzwanie!

Kawał ze mnie upartej bestii lub jak kto woli cholery o wyjątkowo silnej woli. Jak sobie coś wymyślę, to nie ma takiej siły, żeby mnie od tego odwiodła. Ma to oczywiście swoje dobre, jak i złe strony. Te dobre doceniłam rzucając palenie i kilka platonicznie patologicznych miłości (chłopaki, pozdrowienia, wiecie, że właśnie Was mam na myśli), o tych złych przekonuję się na co dzień sama. Kiedy padam już ze zmęczenia, ale wymyślę, że trzeba wyjść z dziećmi na sanki, wyprasować milion ubranek czy posprzątać. Zachowam się inaczej – natręctwa i inne cechy doprowadzą mnie do szału. I i tak będę musiała wrócić do swoich wcześniejszych planów/założeń/celów (niepotrzebne skreślić). Kiedy więc zobaczyłam na facebooku akcję, pt. 100 dni bez słodyczy, pomyślałam, że jest skierowana właśnie do mnie. Stworzona dla mnie. Dla dziewczyny, która przez większość życia stawiała ogórki kiszone, ser pleśniowy czy kabanosy nad serniki, a w pierwszej ciąży coś jej…

Niezłe ciacho!

Jak dobrze mieć sąsiada, który ma urodziny drugiego stycznia! Ponura, przygnębiająca aura, spadek energii po niewyspanej noworocznej nocy i brak ochoty na cokolwiek powodują, że jak na skrzydłach lecisz na kawałek urodzinowego tortu (i lampkę prosecco). Jesteśmy dosyć nietypowym blokiem, bo żyjemy z sąsiadami w takiej zażyłości, jak to było w czasach naszych rodziców. Wspólne obiady i biesiady, urodziny, sylwester czy nawet Mikołajki, a to wszystko z prostego powodu: mamy zbliżone upodobania i dzieci w podobnym wieku, co oznacza podobne problemy i przeżycia. A w dodatku łączy nas jeszcze jedno: uwielbiamy dobrze zjeść i się zabawić. Nic więc dziwnego, że pretekstów do spotkań nie brakuje przez cały rok. Natomiast jak słusznie zauważyła jedna z koleżanek – sąsiadek, większość osób z naszego bloku – tych, które znamy i z którymi się kumplujemy – wygląda świetnie. To zadbane, szczupłe, wysportowane osoby (tak dziewczyny, jak i faceci), którym nie jest obojętne co jedzą…

Weź kawę na ławę

Od rana dziś postuję na temat kawy. Mam kilka powodów i będę ich bronić, jak niepodległości! Kawa pobudza, a u niskociśnieniowca takiego jak ja (90/60, puls 70) i przy moim wzroście żyrafy (180 cm) – pobudka trwa znacznie dłużej niż u osoby o dość przeciętnym lub podwyższonym ciśnieniu. Ginekolog prowadząca ciąże powiedziała, że z moim ciśnieniem to mogę wypijać nawet pięć kaw – ale aż tak nie przeginałam nigdy poza może momentem pierwszego kontaktu z tak pyszną kawą i w takich ilościach, kiedy pracowałam jako 18 -latka w kawiarni w USA. Kawa zawiera polifenole. Podobnie jak czerwone wino i czarna jak smoła bogata w kakao (powyżej 70 proc.) czekolada jest bogactwem antyoksydantów, zwanych przeciwutleniaczami. Co to dla nas znaczy? Dłużej dzięki nim wyglądamy młodo. Wymiatają wolne rodniki, które są odpowiedzialne za szybsze starzenie się skóry. Kawa poprawia drenaż i mikrocyrkulację krwi i limfy. Czyli: działa moczopędnie, dzięki czemu usuwa nadmiar…