Tag

perfumy

Browsing

Perfumy królowej wieczoru

Jak widzę gwiazdę wieczoru? Koniecznie w małej czarnej... ramonesce i albo z delikatną, albo właśnie super przewaloną gabarytowo punkową biżuterią. Czerń i złoto. Seks i dziewczęcy urok. Młodość, prosecco i taniec do rana. Rozmazane oko, zmysłowy zapach syi i lśniąca od rozświetlacza skóra. I właśnie taki jest najnowszy zapach Goldea The Roman Night Bulgari. Kiedy

Nos w krainie czarów. Czyli zapachy Jo Malone London w Polsce

Z niektórymi markami kosmetycznymi jest tak, że są obiektem pożądania dopóki są trudno dostępne. Niemal nieosiągalne. Musisz zamawiać je na końcu świata, zapłacić cło, albo ozłocić koleżankę, która akurat będzie przejeżdżać przez Szwecję, Bali czy Japonię, żeby ci kupiła. A w momencie, kiedy możesz je dostać tu, na miejscu w Arkadii czy Złotych Tarasach, nagle

Kosmetyczne walentynkowe seks-wypadki

Jednym z ulubionych programów telewizyjnych mojej siostry, z cyklu guilty pleasures jest amerykański „Seks – wypadki”na kanale TLC. Program niezbyt wysokich lotów o abstrakcyjnych sytuacjach, które są podobno poparte prawdziwymi historiami par uprawiających lub próbujących uprawiać seks. Niektóre są tak absurdalne, że nie wiadomo czy się zaśmiać czy zapłakać, natomiast jeśli oglądam je z siostrą zaśmiewamy się do łez, więc mamy jedno i drugie gratis. Wczorajsza rozmowa z Nati, zainspirowała mnie. Chciałam napisać o makijażach, które nie nadają się na randkę, a Natalia stwierdziła: – Idź o krok dalej i napisz też o pielęgnacji i niebezpieczeństwie z nią związanym, jak w „Seks-wypadkach” – i zaśmiała się szyderczo. Trafiła w sedno. Kosmetyczne przygotowania do Walentynek mogą mieć drugie życie i być wspomnieniem na lata. Niekoniecznie pozytywnym, ale cholernie ciekawym do opowiadania przyjaciółkom, siostrom i kumplom (a może nawet dzieciom?). Zacznę więc od początku… Szykujesz się na randkę, jak miliony osób na…

Inna strona urody

Pisaniem o urodzie zajmuję się 14 lat. Czyli dłużej niż jestem z moim facetem, dłużej niż mam dzieci i dłużej niż mam dyplom. To zajęcie nie wzięło się bez powodu. Od dziecka miałam problemy z cerą, więc musiałam nauczyć się ją leczyć i pielęgnować, a przede wszystkim jak jej nie szkodzić. Od zawsze kochałam pisać. Głównie listy, bo pochodzę z pokolenia, które jeszcze je pisało, zamykało w koperty i naklejało znaczki… Później była miłość do perfum, fascynacja makijażem i studia dziennikarskie. Chciałam być kolejnym Kapuścińskim lub Szczygłem, ale wciągnęłam się w świat kolorowych magazynów. Pracowałam w takich tytułach jak: „Glamour” (1,5 roku), „Twój Styl” (4 lata), „Elle” (5,5 roku), następnie ruszyłam do internetu. Przepracowałam dwa lata w naTemat.pl, współpracowałam z VUmag.pl, WP.pl. A dziś otwieram się na nowe, bo nie znalazłam takiego miejsca, gdzie mogłabym pisać o urodzie w sposób, w jaki sama bym chciała o niej czytać. Bez zachłystywania się nowościami,…