Tag

dziecko

Browsing

Wyjące matki, skłóceni rodzice, poróżnione przyjaciółki. Adaptacja do przedszkola

Polska to planeta wszechwiedzących osób, które na każdy temat uwielbiają wyrażać swoje zdanie. Polityka, wiara, mniejszości seksualne, seks, dzieci. A wraz z dziećmi szkoła i przedszkole. Co głowa, to inna mądrość i pewność swojej racji. Ale w tym wszystkim nie chodzi o rację, tylko o dobro dziecka. Ostatni tydzień był dla mnie i moich najbliższych

Dylemat rodzica. Migdałki. Wycinać czy przeczekać?

Wycinać czy nie wycinać? Oto jest, a raczej było - pytanie, które zadawaliśmy sobie z Michałem przez ostatnie niemal cztery lata. Jedni lekarze od razu wysyłali Teodora do wycięcia trzeciego migdała i podcięcia dwóch bocznych, inni negowali pomysł operacji, jako skrajną skrajność i ostateczną ostateczność. Po kilku latach walki lekami naturalnymi, homeopatycznymi, dietą, sterydami, syropkami

Małgosia Socha zasługuje na medal. Odczarowała mit idealnego macierzyństwa

Nigdy nie myślałam, że ta słodka blondynka kreowana na kolejną idealną kobietę w ciąży, a następnie matkę zrobi coś tak genialnego. We wczorajszym “Show” wyznała, że po euforii związanej z pojawieniem się dziecka na świecie, przychodzi czas na ciężką pracę i czasem szarą rzeczywistość. I kocham ją za to i dziękuję! Wreszcie znana osoba przemówiła ludzkim głosem prawdziwych matek, a nie tych idealnych wystylizowanych w różowe tiulowe pompony. Macierzyństwo to nie bajka. A przynajmniej nie tylko bajka. Gdybyśmy w Polsce miały takich więcej aktorek, piosenkarek czy innych znanych twarzy, które szczerze wyznają, że bycie mamą to nie tylko słodko-pierdzące zdjęcia na facebooku czy instagramie (wiem, sama takich wiele wrzucam, ale też nie raz narzekam na moje słodkie i śliczne maleństwa), przyjęcia, balony i spacery na łonie natury, matki-Polki byłyby znacznie mniej sfrustrowane. Bycie mamą pracującą, to też wyrzeczenia, wyrzuty sumienia, walka z czasem i logistyką. Jak wyznała Socha w “Show”,…

Czy foch to kolejny etap buntu wieku przedszkolnego?

Jeśli przeszliście już całą rodziną bunt 2- 3- 4-latka, to zapraszam na następne show, pt. foch pięciolatka. Z tego, co widzę dotyczy niemal każdego egzemplarza uczęszczającego do przedszkola i mam wrażenie, że jest równie zaraźliwy jak smarki, rotawirusy i ospa wietrzna. Trzeba mieć ogromną cierpliwość, żeby to wytrzymać bez podnoszenia głosu i bez stresu. Właśnie zaliczam pierwszy taki kryzys wychowawczy i muszę się tym podzielić. Podejrzewam, że nie jestem w tej materii sama… Na dzień dobry foch. Nie wstanę. Nie pójdę do przedszkola. Nie założę tych skarpet. Nie umyję zębów. Nie wysikam się. Nie mam siły. Nie chce mi się. To jakieś siedem razy NIE, a jak się okazuje do momentu założenia butów i wyjścia z domu, jest szansa na kolejne siedem, siedemnaście lub siedemdziesiąt. To zależy od Ciebie i od tego czy dasz się wciągnąć w bezsensowną dyskusję. Bezsensowną, z dwóch względów, po pierwsze: jeśli twój skarb wstał lewą nogą…