Sezon na karpia od dłuższego czasu w naszej szerokości geograficznej trwa cały rok. Ze względu na wszechobecną modę na wypełnianie ust kwasem hialuronowym.

Sezon na karpia

Sezon na karpia? Do tej pory karp kojarzył mi się z Wigilią Bożonardzeniową. Z pyszną rybą zapiekaną ze śmietaną, masłem, migdałami, suszonymi morelami, figami i rodzynkami według przepisu mojej babci.

I z łuskami karpia, które dziadek po tym, jak babcia oprawiła karpia pakował w sterylne dwie warstwy folijki wykonanej z własnoręcznie owijanej wokół nich taśmy klejącej. Każdy uczestnik wigilii dostaje takie 2-4 łuski oprawione przez dziadka na szczęście, pakuje do portfela i nigdy do czasu kolejnych świąt nie brakuje mu pieniędzy. Coś w tej tradycji jest, bo odkąd tak robię i głęboko w to wierzę, nie miałam sytuacji aby na moim koncie było zero złotych. Ale zawsze miałam coś z zabobonnej wiejskiej szeptuchy.

Nie mniej karp ma również gorsze skojarzenia. Oczy śniętego karpia kojarzą się z tym bidulkiem, który dawniej pływał w wannie, a następnie był przez najodważniejszą osobę w rodzinie ubijany… I takie oczy się widuje, kiedy brakuje kofeiny w organizmie, pojawia się syndrom godziny 16 (kto wstaje przed 8 wie, co mam na myśli, a już tym bardziej rozumie ten, kto o 8 zaczyna pracę) czy kiedy człowieka bierze jakieś przeziębienie. Niektórzy natomiast mają wzrok śniętego karpia zawsze, niezależnie od stężenia kofeiny, wysokości ciśnienia czy syndromu godziny 16. I na to nie mamy wpływu.

Sezon na usta

Sezon na karpia zdaje się teraz trwać bez końca, a przynajmniej na karpie usta. Aby mieć usta karpia trzeba się naprawdę postarać. Pojechać do lekarza medycyny estetycznej, wypełnić usta kwasem hialuronowym i poprosić o kolejną jego porcję. Rozmawiałam niedawno z dr Krzysztofem Gojdziem, którego pytałam o usta i o to dlaczego wszyscy chcą wyglądać tak samo, skoro to ani ładne, ani estetyczne. Doktor odpowiedział mi, że pontony, kacze dzioby czy karpie, kobiety mają na własne życzenie. Żaden lekarz medycyny estetycznej czy dermatolog, któremu zależy na dobrym imieniu nie pozwoli sobie na to, aby jego pacjentki wyglądały jak aktorki pornosów. Czy aby na pewno? To skąd brałyby się te wszystkie panny z ustami odstającymi jak rybia paszcza?

Jest w tych wielkich wargach coś obleśnego. Wyglądają jak napuchnięte, napompowane, ba, nawet gumowe. Ale to oczywiście jest kwestią gustu, bo każdej z nas podoba się coś innego. Natomiast najgorsze jest w powiększaniu ust to, że decyduje się na nie coraz więcej młodych dziewczyn poniżej 18 roku życia. To oczywiście wpływ mediów, teledysków i kanonów, których nastolatki się naoglądały i postaci typu Kylie Jenner, która najpierw utrzymywała, że wygląd jej ust to zasługa powiększającego makijażu… Nie pamiętam na czym te wynurzenia się skończyły, ale wiem, że moja 18- letnia siostra kupiła pomadkę sygnowaną imieniem i nazwiskiem Kylie Jenner, więc ewidentnie na powiększaniu ust da się zbić fortunę (podobno te szminki kupują miliony młodych dziewczyn). Czyli była to nie tylko świetna robota lekarza medycyny estetycznej, ale i marketingowa.

Sezon na rozsądek?

Sezon na karpia mi akurat nie grozi. Czy kiedykolwiek myślałam o powiększeniu ust? Raczej nie, bo mam naturalnie dość duże. Ale podczas jednej sesji zdjęciowej dla “Elle”, kiedy robiłam wywiady z dziewczynami z tatuażami, makijażystka obcięła moje usta wzrokiem i stwierdziła, że powinnam powiększyć górną wargę, bo jest nieproporcjonalnie mała w stosunku do dolnej. Bzdura. Każdy dobry lekarz zajmujący się powiększaniem ust ci powie, że idealna proporcja wielkości ust to 40 proc. na górze w stosunku do 60 proc na dole. A reszta, o ile nie masz takich ust od urodzenia, to glonojady lub tytułowe karpie i karpiki. I ponieważ nigdy nie planowałam zostać kobietą-rybą, nie planuję również ust powiększyć. Natomiast jeśli odbywa się to delikatnie i powiększasz usta tylko tak, żeby ładniej wyglądać i wiesz o tym jedynie ty i twój lekarz – uważam, że to ma sens.

Niestety trzeba jednak mówić głośno o czymś, o czym lekarze zapominają lub boją się powiedzieć. Raz powiększone usta do dużego rozmiaru rozciągają skórę. Cienka i delikatna skóra ust, kiedy jest napompowana o kilka rozmiarów, odkształca się, co niestety widać po pewnym czasie (w granicach 6-10 miesięcy od zabiegu) i przypomina nieco balon, z którego uszło powietrze… I to już na pewno nie jest sexy.

A czy wielkie karpiowate usta są atrakcyjne? Powiem tak, w kwestii powiększonych piersi mało który facet się połapie, że kobieta nie ma swojego biustu tylko zamiast matki natury podarował jej go chirurg plastyk. Natomiast jeśli mowa o ustach – większość myślących facetów potrafi porównać te naturalne z powiększonymi (mówię o kaczych dziobach i pontonach, nie o delikatnie poprawionych!). A czy im się podobają? To zależy czego szukają. Dlatego decydując się na rozmiar nowych ust, podejmujesz decyzję o tym co chcesz przez taki wygląd powiedzieć… Brzmię jak konserwatywna ciotka, która boi się seksapilu w stylu Natalii Siwiec i Dody? Wszystko jest dla ludzi, ale ich usta są przegięte i nie podobają mi się. Może estetyka filmów porno akurat mnie nie bierze i wolę francuskie komedie. Ale może naoglądałam się zbyt dużo nieudanych ust, które wyglądają sztucznie. Karpia wolę zjeść na wigilię niż nosić na twarzy.

Comments are closed.