Viagra pentru femei, cunoscută și sub numele de "flibanserin", reprezintă o descoperire revoluționară în domeniul medical, adresându-se problemelor de disfuncție sexuală la femei. Acest medicament a fost dezvoltat inițial pentru tratarea tulburărilor de dorință sexuală hipoactivă la femei, cunoscută și sub numele de HSDD (hipoactive sexual desire disorder). Principalul ingredient activ al Viagra pentru femei - https://unetxea.org/i/female-viagra-online-fara-reteta-ro.html, flibanserinul, acționează asupra neurotransmițătorilor din creier, în special a serotonină și a dopamină. Acest lucru ajută la creșterea dorinței sexuale la femei care experimentează scăderea libidoului. Utilizarea Viagra pentru femei este destul de diferită față de cea a Viagra pentru bărbați. Trebuie administrată zilnic, pe termen lung, pentru a obține beneficii semnificative, în timp ce Viagra pentru bărbați este administrată pe bază de nevoie, înainte de activitatea sexuală. Este important ca pacientele să fie conștiente de acest lucru și să urmeze cu strictețe recomandările medicului. Cu toate acestea, există anumite precauții și efecte secundare asociate cu utilizarea Viagra pentru femei, incluzând somnolență, amețeli și scăderea tensiunii arteriale. De aceea, este esențial ca pacientele să discute cu medicul lor despre toate riscurile și beneficiile potențiale înainte de a începe tratamentul. În concluzie, Viagra pentru femei reprezintă o opțiune terapeutică importantă pentru femeile care se confruntă cu disfuncții sexuale, oferindu-le posibilitatea de a-și recăpăta plăcerea și satisfacția în viața lor sexuală. Cu toate acestea, consultarea cu un medic este crucială pentru a asigura utilizarea corectă și sigură a acestui medicament.

Twoje ciało po ciąży to nie twoja zasługa, tylko dobrych genów. Kolejny dzień, kolejny zarzut. Kolejne słowa krytyki, którą matki są obarczane od pierwszych dni bycia w ciąży po ostatni dzień własnego życia. Polki lubią oceniać inne kobiety. I bywają bardzo surowe.

Twoje ciało po ciąży to nie twoja zasługa…. Tytuł jest parafrazą komentarza jednej z fanek / antyfanek z facebooka. Pod moim zdjęciem (tym, które tu widzisz) i wpisem o tym, że o powrocie do formy już niebawem przeczytacie na mojej stronie, napisała, że niby o czym? Że przecież nic nie robię i to tylko zasługa moich genów i że mam nabrać trochę pokory, bo nie każdy ma takie szczęście i cieszyć się, że nie mam obwisłego ciała.

Nie mogę się z tym zgodzić. Geny to jedno – owszem, kiedy patrzę na moją mamę jak wyglądała po urodzeniu mnie i mojej siostry, to powiedziałabym, że sto razy lepiej niż ja i mogłaby spokojnie ruszyć na wybieg tropem supermodelek, jak Natalia Vodianova czy Giselle Bundchen. Ale nie da się ukryć, że moje ciało tuż po porodzie i kilka miesięcy po porodzie tak nie wyglądało.

Widać było obwisłą skórę – przykro mi, jeśli kogoś w tym momencie rozczarowałam. Widać było brak mięśni i jakichkolwiek ćwiczeń – bałam się ćwiczyć w ciąży ze względu na wcześniejsze dwie straty ciąż i oszczędzałam się maksymalnie. Widać też było brzuszek. Znacznie większy i niezbyt apetyczny w porównaniu z tym dzisiejszym.

Przez pierwsze pół roku zasuwałam jednak mimo mrozów, śniegów, przedwiośnia, gili do pasa i całej reszty po 2-3 godziny na spacer, a później popołudniu na kolejny (Bianka śpiw ciągu dnia jedynie na spacerze). Oprócz tego codziennie (wiem, że tak nie powinnam robić) przez pierwsze tygodnie po porodzie złuszczałam skórę pilingami, szczotką ryżową i ostrą rękawicą (na przemian, raz szczotka, raz piling, raz rękawica za 3 zł z Rossmana), a następnie nakładałam cysterny balsamów ujędrniających dla młodych mam i kobiet w ciąży Lirene, Oilan i Pharmaceris.

Oprócz nich, na wieczór smarowałam brzuch, uda i pośladki olejkiem Bio-Oil – przeciw powstawaniu rozstępów. Czyli robiłam dokładnie to, co niemal przez całą ciążę, żeby skórę ujędrnić. I można nie wierzyć w działanie kremów, ale w zbawienną moc masażu, raczej już uwierzyć warto. Przez pierwsze trzy miesiące, kiedy dotykałam swoich ud i brzucha czułam ból. Tajka, którą zaprosiłam do domu, aby zrobiła mi i mojemu połamanemu od noszenia dzieciaków mężowi masaż, powiedziała, że to toksyny. Że po porodzie są w organizmie kobiety i że przestanie boleć jak się ich pozbędę. I najlepszą do tego techniką jest masaż plus pobyt w saunie.

Do sauny doszłam dopiero w listopadzie 2016 r. (a urodziłam Biankę w połowie grudnia 2015 r.), ale masaże robiłam kremami dzień w dzień. Zostawiałam dzidzię z tatą lub babcią i się szorowałam, szczypałam i masowałam. Aż wymasowałam! W siódmym miesiącu życia małej, odważyłam się pójść na zajęcia z astanga jogi, obok mnie na Saskiej Kępie. Jak ja się podczas pierwszej po tak długiej przerwie – jogi spociłam, tego się nie da opisać. Miałam mokrą koszulkę i legginsy jakbym wpadła w nich do wanny. Mokre włosy i całą twarz. Być może nadmiar wody wciąż ze mnie wychodził. A może ciąża i karmienie i bieganie przy dwójce dzieci tak mi dało w kość, że moja kondycja na macie była bliska zeru.

I przy astandze zostałam. Namówiłam moją sąsiadkę i się we dwie motywujemy. Jak jedna ma „lenia”czy gorszy dzień, to druga ją namawia do pójścia i poćwiczenia. Moja sprawność w wykonywaniu asan jest nie do porównania. Nie jestem człowiekiem-gumą, ale radzę sobie. Nadal na niektórych zajęciach czuję, że się pocę, ale nie do tego stopnia co na początku. Moje ciało wróciło do jędrności sprzed ciąży.

A dieta, jak wspomniałam na fb, na diecie nie jestem. Może dlatego, że ciągle jestem głodna i muszę uzupełniać braki energetyczne. Mała nadal jest karmiona piersią i jej odstawianie idzie mi znacznie gorzej niż jakiekolwiek postanowienie. Natomiast mam świadomość, że jedzenie podwójnych porcji i deserów wraz z końcem karmienia również będą musiały się u mnie zakończyć, bo inaczej obrosnę tłuszczem.

To również moje geny. Potrafię być chuda, ale jak o siebie nie dbam, to potrafię być okrąglejsza. A przy wzroście 180 cm, oznacza to bycie DUŻĄ. A ja lepiej się czuję w swojej skórze, kiedy jestem drobna. I będę to mówić wszem i wobec: jeśli chcesz wrócić szybciej do formy po ciąży, w miarę możliwości swoich i dziecka – karm je piersią. A oprócz tego pozwól sobie na te dwie godziny tygodniowo na wysiłek fizyczny, żeby wypocić się, wybiegać lub wyskakać z siebie stres i tę odpowiedzialność, którą czuje na barkach każda mama. Potrzebujesz tego nie tylko dla swojego ciała, ale i dla siebie samej.

Szczuplejsza i zgrabniejsza i pełna endorfin po ćwiczeniach będziesz mieć więcej energii dla dziecka, partnera i domu. Uwierz. Sama po sobie to widzę, że nawet jak padam na tak zwany pysk i idę na jogę, więcej mi się chce. A organizacja domu i opieki nad dziećmi? Dziś wszystko jest możliwe. To tylko kwestia chęci.

Comments are closed.