Po dwumiesięcznej przerwie, choć miała być dwutygodniowa, wróciłam z podkuloną głową do gabinetu dermatologicznego Ekoderm dr Ewy Skulskiej (rozmowę z nią, która pokazuje jej osobowość zobaczcie w dziale Ludzie). Pilna w stosowaniu produktów do użytku domowego rzeczywiście – jestem. Natomiast pilna w regularnym odwiedzaniu gabinetu i robieniu zabiegów – niekoniecznie. Z resztą gwoli wyjaśnienia, jeszcze miesiąc temu mogłam wykonać jedynie piling migdałowy. Reszta jest niedopuszczalna w stosowaniu u matek karmiących.

– Zrobimy dziś piling pirogronowy i dodamy do niego maskę z retinolem i peptydami. Zregenerują świetnie skórę, zadziałają odmładzająco i jednocześnie przeciwtrądzikowo – oznajmiła dr Ewa Skulska. Nie bez powodu. Od lat zmagam się z trądzikiem pospolitym i o ile regularnie nie dbam o skórę preparatami dermatologicznymi i odpowiednimi zabiegami, wszelkie zmiany nawracają. To dlaczego nie dbałam? Dzieci, dom, karmienie piersią (wiem, że często o nim wspominam, ale przez rok było integralną częścią mojego życia), wreszcie – związany z nimi wszystkimi zbyt ograniczony czas na robienie czegokolwiek średnio idą w parze z dbaniem o skórę.

A zadbać warto, nie tylko dla lepszego wyglądu (oszczędność na podkładach, korektorach, pudrze matującym, itp), ale przede wszystkim – samopoczucia. Trądzik, zaskórniki, przebarwienia powstałe z rozdrapanych krostek naprawdę odbierają każdemu niezależnie od płci – pewność siebie i obniżają samoocenę. A oprócz niego, zbliżające się 35 urodziny (tak, to w tym roku, ale dopiero w sierpniu) zdecydowanie mocno zarysowały się na mojej skórze. Jest bardziej wiotka, przesuszona, pojawiło się na niej więcej widocznych zmarszczek i bruzd. Skoro je mam, to dlaczego nie wypełnię kwasem hialuronowym i nie zatrzymam botoksem? Zmarszczki są według mnie naprawdę fajne. I sprawiają, że mam wyjątkową twarz z jej charakterystyczną mimiką, grymasami. Natomiast starzejąca się skóra, która wiotczeje, traci jędrność – już tak wesoła i charakterystyczna nie jest. Postarza wiek skóry i wiek metrykalny.

Co mogę w związku z tym zyskać dzięki pilingom? Spokojnie, to nie marketing, jeszcze żadnego nie nazwałam i nie twierdzę, że tylko ten, który właśnie miałam zrobiony jest najlepszy. Bo nie jest. Tylko ten piling jest dobry, który jest dopasowany do twojej skóry i jej potrzeb i wymagań. Dla cer trądzikowych najlepsze są kwasy: salicylowy, glikolowy, pirogronowy i migdałowy. Ale jest ich znacznie więcej i tak na dobrą sprawę tylko ty i twój lekarz wiecie, który z nich będzie dla twojej cery najlepszy. “Skutkiem ubocznym” przeciwtrądzikowego działania pilingu jest – odmładzanie. Jak to możliwe?

Piling (niezależnie od tego, którym kwasem lub kwasami został wykonany) działa na skórę jak poparzenie. Dzięki posmarowaniu skóry kwasem, naskórek reaguje najpierw rumieniem, następnie napięciem, a po kilku dniach – maceracją. Czyli mówiąc po polsku: złuszczaniem. Co najlepiej pokazują moje zdjęcia wykonane od pierwszego dnia pilingu do kilku dni po. Stan cery zmienia się bardzo szybko. Zrzucasz stary pancerz lub jak kto woli – maskę, po to, aby zmotywować skórę do regeneracji i wytworzenia nowych warstw w lepszej kondycji.

I właśnie z tego powodu z początku wyglądasz nie za ciekawie, natomiast już po tygodniu – 10 dniach stan skóry się poprawia, koloryt rozjaśnia, znikają i zmniejszają się pory skóry (co również dodaje każdej twarzy niepotrzebnych kilku lat), a cera jest gładsza i lepiej przyswaja składniki aktywne z preparatów i kosmetyków, których używasz. Ale jeden piling wiosny nie czyni, szczególnie, że do wiosny zostało jeszcze trochę czasu…

– Tym razem zadziałamy mocniej, częściej i intensywniej. Jeśli naprawdę zależy ci na spektakularnej różnicy w jakości skóry, musimy wykonywać zabiegi znacznie częściej: co dwa – trzy tygodnie. Nie musimy ograniczać się do tylko jednego kwasu i możemy następnym razem wypróbować inne składniki, żeby mieć porównanie w działaniu na skórę. Najważniejsze, aby robić to regularnie – wyjaśniła dermatolog.

Dwa tygodnie od razu okazały się niemożliwe do realizacji z uwagi na mój wyjazd w góry – pamiętaj, jeśli wybierasz się na narty, nie rób pilingu przed wyjazdem (promieniowanie słoneczne, które odbija się od białego śniegu może wywołać na “nagiej” skórze potworne przebarwienia, które jest bardzo ciężko rozjaśnić). Kolejny piling wykonam więc w Ekoderm dopiero za trzy tygodnie. A jak mam postępować ze skórą w tak zwanym międzyczasie?

–Do zmywania twarzy i demakijażu, o ile będziesz nakładać przez te kilka dni makijaż – zdecydowanie lepiej aplikować na twarz kremy natłuszczające, które pozwolą skórze szybciej się wygoić – używaj Cetaphil Emulsji Micelarnej. Ale bez wacika! Pocieranie twarzy po pilingu wacikiem może ją mocno podrażnić. Następnie kładź najprostszy krem lipidowy, jak Emolium, Tolerance Extreme Avene czy Cetaphil MD. Dopiero, kiedy złuszczanie naskórka ustąpi, wróć do normalnej pielęgnacji najlepszej dla twojej skóry. Serum i krem z witaminą C na dzień, kwas azelainowy (Skinoren, który działa przeciwzaskórnikowo i przeciwtrądzikowo) na noc. W górach nakładaj na twarz filtry i widzimy się niebawem – zakończyła nasze spotkanie pani doktor.

Czy piling rzeczywiście pomaga poprawić jakość skóry? Na razie możesz zobaczyć jak wpływa już jeden zabieg na kondycję cery. Każdy kolejny zbliża ją do “ideału”. Swoją drogą niedawno robiłam wywiad z inną panią dermatolog i rozmawiałyśmy o wpływie smogu na stan skóry. Okazuje się, że remedium na poprawę jej kondycji (usunięcie szarego kolorytu, szorstkości, braku nawilżenia, uczucia spierzchnięcia) są właśnie pilingi. A najlepszą pielęgnacją przeciwsmogową – sera i kremy z antyoksydantami oraz kremy na zimę (zaiwerające tzw. COLD CREAM, o których przeczytacie w artykule o kremach na zimę). Te pierwsze zwalczają wolne rodniki, a drugie odbudowują narażony na uszkodzenie płaszcz hydro-lipidowy.

Jeżeli więc dwie lekarki polecają używać i stosować te same zabiegi plus podobną pielęgnację, warto zmienić swoje nawyki i pożegnać zwykły krem nawilżający na rzecz tego z antyoksydantami. Chyba, że masz 20 lat. Ale powyżej 25 czy 30 już warto zacząć inwestować w młodość skóry. Choćby po to, aby odsunąć silniejsze zabiegi w czasie i cieszyć się świetnym, świeżym wyglądem skóry. Ja dziś z mojej jestem bardzo zadowolona i cieszę się, że poddałam się takiej kuracji. A te kilka dni z czerwoną twarzą – cóż, gra jest warta świeczki.

Jak wygląda twarz po pilingu – masz tutaj wszystko czarno na białym.

Podsumowanie: jeśli robisz piling, powinnaś zarezerwować co najmniej 5 dni na dojście do siebie. Wczoraj, w poniedziałek po raz pierwszy nałożyłam w całości na twarz makijaż, ale nie wiem czy nie podrażnił mi gojącej się skóry. Dziś też się pomalowałam, bo zaczerwienienia są dość mało “wyjściowe”. Od wczoraj ratuje mnie, bo łagodzi świąd i pieczenie Bioaktywny krem barierowy Oilan.

Skóra pod spodem jest jaśniejsza, gładsza, zniknął szary koloryt. Za jakiś tydzień będzie piękna, gładsza i bardziej świetlista. Najtrudniejsze dla mnie było spotkanie z grupą rodziców dzieci z przedszkola synka. Siedziałam z nimi z odpadającą skórą, wszyscy się we mnie wpatrywali zastanawiając: jaką szpetną mamę ma ten Teodor i miałam wrażenie, że zastanawiali się czy to jakaś choroba skóry czy przedawkowałam solarium… Trudna próba, ale kiedy się zaciśnie zęby, albo wręcz przeciwnie – wyszczerzy je w uśmiechu zamyka się paszcze wszelkim pytaniom, zdziwieniom i komentarzom. Ale moim zdaniem, jak zrobisz sobie piling, zrób sobie wolne od takich spotkań. Na co komu takie emocje?

I jeszcze jedno. Patrząc na powyższe zdjęcia, cieszę się, że dziś już jest wtorek:)

Comments are closed.