Viagra pentru femei, cunoscută și sub numele de "flibanserin", reprezintă o descoperire revoluționară în domeniul medical, adresându-se problemelor de disfuncție sexuală la femei. Acest medicament a fost dezvoltat inițial pentru tratarea tulburărilor de dorință sexuală hipoactivă la femei, cunoscută și sub numele de HSDD (hipoactive sexual desire disorder). Principalul ingredient activ al Viagra pentru femei - https://unetxea.org/i/female-viagra-online-fara-reteta-ro.html, flibanserinul, acționează asupra neurotransmițătorilor din creier, în special a serotonină și a dopamină. Acest lucru ajută la creșterea dorinței sexuale la femei care experimentează scăderea libidoului. Utilizarea Viagra pentru femei este destul de diferită față de cea a Viagra pentru bărbați. Trebuie administrată zilnic, pe termen lung, pentru a obține beneficii semnificative, în timp ce Viagra pentru bărbați este administrată pe bază de nevoie, înainte de activitatea sexuală. Este important ca pacientele să fie conștiente de acest lucru și să urmeze cu strictețe recomandările medicului. Cu toate acestea, există anumite precauții și efecte secundare asociate cu utilizarea Viagra pentru femei, incluzând somnolență, amețeli și scăderea tensiunii arteriale. De aceea, este esențial ca pacientele să discute cu medicul lor despre toate riscurile și beneficiile potențiale înainte de a începe tratamentul. În concluzie, Viagra pentru femei reprezintă o opțiune terapeutică importantă pentru femeile care se confruntă cu disfuncții sexuale, oferindu-le posibilitatea de a-și recăpăta plăcerea și satisfacția în viața lor sexuală. Cu toate acestea, consultarea cu un medic este crucială pentru a asigura utilizarea corectă și sigură a acestui medicament.

Kto kocha Nutellę miał okazję ostatnio przeżyć szok. We Włoszech wycofano ją ze sprzedaży (nie wiem czy we wszystkich sklepach, ale z pewnością w sieci najpopularniejszych marketów Coop). A my za każdym razem będąc we Włoszech przywoziliśmy kilka produktów, które mają lepszy smak niż te u nas. I były to: makarony, ryż do risotto, oliwa, parmezan oraz… Nutella. Ta włoska ma bardziej orzechowy smak i jest mniej mdła (jeśli tak w ogóle można o Nutelli powiedzieć). Mogę bez niej żyć, nie jeść miesiącami, ale od czasu do czasu gofr czy naleśnik z Nutellą i bananem jest tym, czego potrzebuje moje ciało lub mój mózg, żeby poczuć się lepiej. Zrobiło mi się więc przykro – podejrzewam, że milionom prawdziwych fanów tego kremu czekoladowego na całym świecie również – że zawiera rakotwórczy składnik, jakim jest olej palmowy.

Czytałam niedawno synkowi, kiedy był przeziębiony książkę – dziennik małego chłopca, podróżnika, który wraz z rodzicami odwiedził Borneo. Ubolewał, że jest na niej coraz mniejsza populacja orangutanów, które umierają przez zabieranie ich naturalnych siedlisk i zamianę ich w pola do hodowli palm, przeznaczonych na olej palmowy. To najtańszy tłuszcz na świecie i potwornie z tego powodu popularny.

Z wypiekami na twarzy obejrzałam więc odcinek DDTVN, w którym omawiano szkodliwość jego działania na zdrowie.

Do oleju palmowego nie ma żadnych zastrzeżeń zdrowotnych. Zastrzeżenia są do substancji, które powstają w wyniku oczyszczania tego oleju – wyjaśnił dr Jacek Postupolski z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH (cytat z Dzień Dobry TVN).

Jakie to substancje? Co powodują? Podobno zatykają żyły i tętnice i prowadzą do otyłości brzusznej. Świetnie. Mogę przecież nie kupować produktów z olejem palmowym i zapomnieć o temacie. Zaczęłam więc przegląd „słodkiej szafki”, gdzie natknęłam się na inny olej – kokosowy, który obecnie jest wychwalany pod niebiosa (ciekawe jak długo…) i którego używam częściej niż do gotowania – do pielęgnacji włosów. W słodyczach, które kupuję go nie znalazłam. Może dlatego, że staram się ich nie kupować w ogóle i w mojej szafce lądują tylko produkty od jednej czy drugiej babci (M&M’s zawierają tłuszcz kakaowy i miazgę kakaową – zero informacji o tłuszczu z palmy) oraz kupiona przez nas gorzka czekolada 70 proc. zawartości kakao (zawiera miazgę kakaową i masło kakaowe) i biszkopty (mąka, olej słonecznikowy i jakaś dziwna masa jajeczna??). Ale najgorsze jest to, że znalazłam go gdzieś indziej…

Olej palmowy zajmuje czołowe miejsce wśród składników mleka modyfikowanego dla dzieci w proszku. Próbowaliśmy różnych rodzajów mleka, bo mała nie chciała z początku jeść żadnego. W końcu zasmakowało jej Bebiko, po którym ani nie ma uczulenia na twarzy (przeklęty NAN pro uczula ją dramatycznie!), zaparć (Bebilon, który sprawdził się u Teo, młodszej dzidzi nie służy), a Enfamil nie smakuje. Natomiast numerem jeden na liście Bebiko jest… olej palmowy. Sprawdzam więc puszkę Nan-pro, którą przestudiowałam wzdłuż i wszerz, żeby sprawdzić co Biankę w nim uczula, tu występuje oleina palmowa (rozumiem, że to to samo). Wchodzę w internet i szukam składu najdroższego i reklamowanego wszędzie Bebilonu – olej palmowy również w czołówce, nr 1 na liście. Enfamilu: oleina palmowa. Humana: olej palmowy.

Czy jako mamy powinnyśmy zacząć się martwić? Skąd mamy mieć pewność, że w wyniku oczyszczenia tego rodzaju oleju nie przedostały się żadne szkodliwe substancje? Że nie zaszkodzimy naszym maluchom?

I czy to aby nie jest kolejna nagonka podszyta marketingiem? Czytałam kiedyś, ale nie pamiętam już w jakim tytule o szkodliwości innych olejów, w tym kokosowego, który jest organiczny, śliczny i dobry na wszystko, więc zastanawiam się czy to aby nie jest kolejny pic na wodę czy burza w szklance wody…

– Modny ostatnio temat- olej palmowy- czy go unikać czy nie? Odpowiem na to „poprawnie politycznie”- i tak i nie 🙂 To zależy od tego w jakiej jest formie. Sam surowy olej palmowy, czyli nie poddany procesowi utwardzenia, nie jest szkodliwy. Ma on wysoką zawartość kwasów tłuszczowych i nie zwiększa ryzyka chorób układu krążenia. Niestety podczas procesu utwardzenia (uwodornienia) oleju powstają szkodliwe izomery trans i to w nich tkwi problem. Tłuszcze trans mają sile działanie miażdżycowe, podwyższają cholesterol, zwiększają ryzyko insulino oporności i cukrzycy typu II oraz sprzyjają otyłości brzusznej. Jeszcze jedna zła wiadomość- to właśnie utwardzony olej palmowy jest powszechnie używany w produktach spożywczych, zwłaszcza słodyczach i fast foodach – mówi Magdalena Jarzynka – Jendrzejewska z Dietosfery.

Z własnego doświadczenia walki o zdrową skórę wiem, że najlepszy dla nas, choćby nam wmawiali wszyscy, że oliwa z oliwek jest the best – jest olej rzepakowy. Nasz, rodzimy, polski. Można kupić taki z pierwszego tłoczenia, ale można też używać zwykłego (odkąd przerzuciłam się na rzepakowy zamiast słonecznikowego, nie mam wydętego brzucha). Ma podobno najłatwiej przyswajalne dla ludzkiego organizmu kwasy omega. I nie pochodzi z końca świata.

Czekam więc na odkrywczą dietę, w której to rzepak, zrobi oszałamiającą karierę. Mało romantyczny, bo pochodzący znad Wisły i Bałtyku, a nie Morza Śródziemnego czy Oceanu Spokojnego, ale mimo wszystko najmniej przekombinowany. Ale być może, kiedy olej rzepakowy otrzyma status dietetycznej gwiazdy i osiągnie swoje piętnaście minut sławy, jego cena wzrośnie do ceny oleju arganowego lub chociażby polskiego lnianego, który jest megazdrowy, za to ma obrzydliwy gorzki smak. I wtedy ze łzą w oku będziemy wspominać mielone smażone na rzepakowym, jako ten dawny, tradycyjny smak, nie przesiąknięty palmą czy arachidami…

Chociaż kocham palmy i kokosy, zdecydowanie jestem zdania, że lepsze polskie g… w polu niż fijołki w Neapolu. Przynajmniej w kwestii odżywiania się. Poszukiwanie dalekich od naszych korzeni składników jest często błędnym założeniem. I kiedy radzono mi swego czasu pić sok z Noni, jako najlepszy dla mojego zdrowia, wybrałam żurawinę mojej mamy. Genialnie oczyszcza krew i ciało z toksyn. I nie pochodzi z końca świata. Nie musi być konserwowana nie wiadomo czym, żeby przetrwać. Warto o tym pomyśleć zamiast ulegać modzie na egzotykę. A pod palmy okazuje lepiej pojechać na wczasy, niż je jeść.

Comments are closed.