Koloryzacja, która bawi się światłem i imituje fakturę we włosach. Imprinting to powtarzalne nadruki, które optycznie dodają fryzurze objętości i zmieniają nudne, powtarzalne uczesanie – w zaskakujące. Kiedy tego samego dnia podchodzi do mnie sześć osób, żeby dotknąć moich włosów – wiem, że to totalna nowość, która ma szansę stać się hitem nadchodzącego lata (a może nawet lat?). Poznaj imprinting.

Na czym polega imprinting?

Pasemka, strobbing, sombre, flamboyage, to znajome formy koloryzacji, która polega na wprowadzeniu słonecznych, jaśniejszych refleksów, które po pierwsze rozświetlają skórę twarzy, po drugie – rozjaśniają kolor włosów, a po trzecie – nadają fryzurze trójwymiarowości, czyli optycznej objętości. Ale – nie krytykując tego typu koloryzacji, które sama od lat nosiłam na własnych włosach – to wszystko już było. I prawdopodobnie – będzie się pojawiać przez kolejne sezony, bo refleksy są wygodną formą noszenia koloru przez wiele tygodni lub nawet kilka miesięcy – bez potrzeby farbowania odrostu.

Koloryzacja Imprinting Davines, polega na namalowaniu na paśmie włosów wzoru. Jeśli jesteś blondynką – ciemnego, a jeśli jesteś brunetką – jaśniejszego. W obu przypadkach jest też możliwość stworzenia wzoru kolorowego. Daje to więc nieograniczoną ilość efektów, jakie możesz tą metodą uzyskać.

Jak wykonuje się zabieg? Przede wszystkim – u fryzjera, który pracuje na produktach marki Davines. To jedyna póki co firma fryzjerska, która stworzyła gotowe matryce do wzorów. Są to metalowe szablony, które nakłada się od góry na włosach i dociska do spodniej warstwy, która przypomina deskę.

Jakie wzory można wybrać? Ja podczas wizyty u Karoliny Chodzeńskiej w salonie Zwierzenia Grzebienia, w Warszawie, wybieram oba, które są u niej dostępne, czyli fale imitujące słoje drewna oraz poprzeczne paski. Te drugie wyglądają mniej imponująco na samej matrycy, ale robią totalne wrażenie po użyciu.

Nadruki można wykonać albo na włosach naturalnych, albo na koloryzowanych. Na jasnych zazwyczaj stosuje się ciemniejszą farbę, natomiast ciemne należy potraktować rozjaśniaczem. I najlepiej – jak w moim przypadku – kiedy włosy mają jednolity kolor, wówczas wzór będzie znacznie bardziej wyrazisty.

Obie wersje oznaczają dłuższy romans z tymi wzorkami. Natomiast jeśli nie jesteś przekonana do tak awangardowej zmiany na włosach, możesz też przetestować nadruki  bez użycia farby permanentnej. Zamiast niej fryzjer może wykonać imprinting farbą zmywalną, a nawet sprejem. Jest więc to świetna opcja na imprezę, na letnie festiwale lub zawsze wtedy, kiedy masz ochotę na odrobinę szaleństwa.

Jak przebiega koloryzacja imprinting?

Zanim Karolina Chodzeńska wykonała u mnie te piękne wzory, posiedziałam chwilę z farbą, która dokładnie przyciemniła i równomiernie pokryła nierówności w moich włosach. Po ich wysuszeniu i wyciągnięciu na szczotce, Karolina Chodzieńska, która jest szkoleniowcem marki Davines i jedną z pierwszych fryzjerek w Polsce, która wykonuje imprinting, sięgnęła po prostownicę. Po co? Aby wybrać dokładnie równiutkie i megagładkie pasma, do wykonania nadruku.

Następnie od spodu układa pasmo włosów na tacce – deseczce do imprintingu, dociska z góry metalową matrycę z wzorem. I od góry do dołu przeciąga pędzlem rozjaśniacz na całej długości włosów. Bardzo ostrożnie podnosi metalową matrycę w paseczki lub fale i układa pomalowane włosy na folii aluminiowej. I przechodzi do kolejnego pasma.

Poprzeczne paseczki Karolina maluje na spodnich pasmach włosów tuż za uszami, a fale – słoje drewna, maluje na samej górze na wierzchnich warstwach włosów. I pomimo, że jestem nimi zafascynowana bardziej niż paseczkami, po zakończeniu zabiegu imprintingu okazuje się, że tworzą one jedną spójną i zupełnie niekonwencjonalną całość.

Na koniec nakłada na paseczki pastelowe kolory i całość myje szamponem o obłędnym zapachu kardamonu (Davines ma totalnie pachnące aromaterapeutyczne produkty, które mogłyby być perfumami – jeśli lubisz zapachy przeczytaj Coco Mademoiselle Intense. Nowa odsłona słynnego zapachu Chanel), pielęgnuje odżywką, suszy i stylizuje. Włosy są ultragładkie, więc wzory wyglądają przepięknie. Nie mogę się nimi nacieszyć i cały czas ich dotykam zachwycona nadrukami.

Okazuje się, że słoje drewna – owszem są piękne, ale te poprzeczne paseczki stworzyły totalną fakturę w moich włosach. Wyglądają jak pokarbowane, albo jakbym wplotła we włosy długie bażancie piórka. Czuję się, jakbym właśnie jechała na letni festiwal. To styl boho, rodem z festiwalu Coachella (a jeśli szukasz idealnych produktów na wyjazd, koniecznie przeczytaj Najlepsze na wyjazd. Kosmetyki sprawdzone na majówce), do którego idealnie pasują długie zwiewne sukienki, skórzane bransolety, długie kolczyki i … piórka! Żałuję, że do zdjęć nie pomalowałam się, ale później dochodzę do wniosku, że możliwe, że zbyt fantazyjny makijaż zdominowałby stylizację.

Do takich włosów naprawdę niewiele wystarczy, żeby czuć się “zrobioną” i gotową do wyjścia. Większość osób odbiera je jako pokarbowane. Dopiero z bliska dostrzegają kolor i trójwymiarowość. Jestem nimi zachwycona, zauroczona i olśniona. Nareszcie na mojej głowie, na której od dłuższego czasu panowała nuda, nastało lato. Zdaję sobie sprawę, że nie każda z nas może nosić tak odjechane nadruki, wzorki i kolorki, ale naprawdę warto zaszaleć chociaż w sezonie wakacyjnym. Na upartego mogę moje bażancie piórka przykryć od góry jednolicie zafarbowanymi włosami. A słoje drewna? Na niewyprostowanych żelazkiem włosach wyglądają po prostu jak słoneczne refleksy.

Poza tym można taki wzór wykonać zupełnie z tyłu włosów i wówczas będzie widoczny tylko wtedy, kiedy je upniesz wysoko. Takie małe szaleństwo nikomu nie powinno zaszkodzić, chyba, że pracujesz w miejscu, w którym obowiązuje dress code…

Natomiast najważniejszy – oprócz decyzji, na których pasmach i który wzorek chcesz nosić – jest wybór dobrego fryzjera – kolorysty, który go wykona. Ja trafiłam na mistrzynię, która to zrobiła nie dość, że precyzyjnie, to na dodatek – pięknie i z pewnością nie będzie to moje ostatnie słowo w tematyce imprintingu. Niestety Karolina, ale jeszcze się ze mną trochę pomęczysz!

A jak wygląda imprinting na niewygładzonych żelazkiem i wyprasowanych pasmach? Jest mniej spektakularny i sprawia wrażenie lekkich pikseli rozmieszczonych mniej lub bardziej regularnie we włosach. Jak dla mnie to idealny sposób dla dziewczyn, które usilnie próbują zapuścić włosy i strasznie im się to nudzi. Nadruki Davines dodają fryzurze trójwymiaru i zupełnie zmieniają objętość włosów. Wydaje się, jakbym miała ich dwa razy więcej (wiem, że z natury mam i tak niemało…).  Jeśli więc rozmyślasz nad kolejną metamorfozą na głowie, postaw na wzorki!

Comments are closed.