Postanowienia noworoczne ma niemal każdy. Niektórzy nawet mają więcej niż postanowienia, bo całoroczny plan. Jak wygląda jego realizacja? Różnie z tym bywa, bo większość z nas jest dziś tak zapracowana i żyje w takim tempie, że trudno znaleźć czas dla siebie i na siebie. Usiądź więc teraz z kartką, albo nowym kalendarzem czy notesem i działaj! Jak? Podpowiadam.

Postanowienia noworoczne

Postanowienia noworoczne można obśmiać patrząc chociażby na takie miejsca jak siłownie, fitness kluby, gabinety dietetyczne (nowy rok = nowa dieta) czy salony piękności. Początek stycznia – nie było jeszcze w tym roku poniedziałku, więc najbliższych kilka dni można uznać za wstęp do początku stycznia – wiąże się często z tłumami w takich miejscach. Podobnie jak na stokach, gdzie spragnieni ruchu i powietrza (nie zawsze w polskich górach świeżego), zmęczeni świątecznym obżarstwem i nudą ludzie tłumnie ściągają na snowboard i narty.

Tłumy są gęste średnio do połowy lutego, aby w marcu już świecić pustkami. Nie tylko na trasach narciarskich, ale także w klubach fitness. Następne zagęszczenie sportowych dusz ma miejsce przed weekendem majowym, kiedy okazuje się, że jednak ciało “nie wygląda” i przydałoby się coś z nim zrobić. Najlepiej w tydzień. I właśnie to są argumenty za tym, aby zamiast postanawiać siedząc przy stole zastawionym noworoczną kolacją, szampanem i drinkami, w spokoju zastanowić się nad tym, co tak naprawdę jest dla ciebie ważne?

W poszukiwaniu celu

Jeśli już masz kalendarz na 2020 rok, możesz śmiało na pierwszej stronie wypisać najważniejsze dla ciebie rzeczy. Czy jest to praca, rodzina, miłość, uroda, a może Ty sama – możesz je zarówno wypunktować, a jeśli najdzie cię wena, dokładnie opisać. I raz w miesiącu do tej listy wracać, aby sprawdzić czy idziesz w wyznaczonym przez ciebie na początku roku kierunku.

Żadna ze mnie psycholożka, coach czy mistrzyni mindfullness, natomiast sama rok rocznie wypisuję sobie kilka haseł i okazuje się, że działają na mój umysł jak zaklęcia. Koncentrując się i poszukując odpowiedzi, co tak naprawdę jest dla mnie w tym roku ważne, nie muszę przed nikim pozować, udawać, ani oszukiwać. Jestem szczera sama ze sobą, więc moje cele są równie szczere. Co tak naprawdę to zmienia? Wszystko.

Jeśli twoim celem jest sukces zawodowy i stawiasz go na pierwszym planie, odpuścisz inne rzeczy na rzecz pracy. Nastawisz się tak, że to właśnie osiągnięcia w twojej aktywności zawodowej będą ważniejsze niż podróże do Ameryki Południowej, silne mięśnie czy nauka mandaryńskiego. Chociaż w ciągu roku może się okazać, że tak bardzo pragnęłaś odwiedzić Peru, że jednak praca zeszła na drugi plan. A chińskiego będziesz się uczyć w następnym roku, o ile w ogóle.

Konkretne priorytety

Postanowienia noworoczne nie muszą być pustymi obietnicami, których i tak nie jesteś w stanie spełnić. Bo hasło: schudnę, tak na dobrą sprawę niczego nie wnosi ani nie zmienia. Natomiast, jeśli w styczniu założysz, że przez najbliższy rok zrzucisz dwa rozmiary ubrań – to jest konkretny plan. A jeśli wyznaczysz sobie na niego tak zwany deadline, np. że zrobisz to do wakacji – tym bardziej.

Wówczas wokół tego postanowienia, rozpiszesz sobie plan, który umożliwi ci osiągnąć wyznaczony cel. Zapiszesz się na zajęcia sportowe – ale tylko takie, na które z uśmiechem będziesz przychodzić, a nie te, na których w duchu przeklinasz swojego trenera. W moim przypadku pomimo pomysłu chodzenia na siłownię, sama przed sobą szczerze muszę przyznać, że nie jest to moje miejsce na ziemi. Ani nie lubię zapachu siłowni, ani maszyn, a najbardziej cieszę się, kiedy wchodzę do sauny (lubisz chodzić do sauny, przeczytaj ten wpis Naga prawda o nagości w miejscach publicznych) lub jacuzzi i jestem już po treningu. Marne więc są szanse, że będę się tam regularnie pojawiać.

Natomiast na siłowni możliwość trenowania mięśni i spalania tłuszczu się nie kończy. Mogę się zapisać na jogę, taniec, ściankę wspinaczkową, basen, aqua aerobic, a w Warszawie – nawet na narty. Nie muszę chodzić tam, gdzie czuję się jak kosmita. A tak się czuję na siłowni…

Oczywiście mogę założyć sobie, że nic nie daje takich efektów jak ćwiczenia z trenerem personalnym, natomiast nie po to rezygnowałam z pracy na etacie, żeby ktoś na mnie się wyżywał – nawet, jeśli chce dobrze. Masz podobnie? Wypisz sobie co mogłabyś ćwiczyć, żeby czuć się lekko i miło, ale nie zmuszać do każdego wyjścia na trening. I to jest pierwsza podpowiedź, co masz robić. Następnie do celu, pt. dwa rozmiary mniejsze ubrania, dodasz wizyty u dietetyka, rezygnację z picia piwa lub wina 3-6 razy w tygodniu i zobaczysz realne efekty.

Bez przesady

Postanowieniom noworocznym skrzydła podcinają nie tylko codzienny stres i gonitwa, ale także bycie zbyt ambitnym. Nie wypisuj sobie 10 postanowień. Wybierz 3-4 najważniejsze. Rok ma tylko 12 miesięcy. W każdym kwartale poklep się po pleckach i pogratuluj kolejnych odhaczonych podpunktów w dążeniu do tego celu. Przykład ze zrzuceniem zbędnych kilogramów, jest najprostszy do opisania. Bo łatwo jest go zauważyć. I na wadze i na ubraniach.

Oczywiście nikt nie jest chodzącym ideałem, więc zakładanie, że osiągniesz sukces we wszystkim, co postanowiłaś, jest wysoce krzywdzące wobec ciebie samej. Planując, że schudniesz, poznasz księcia z bajki i wymyślisz odpowiednik Instagrama czy Netflixa i będziesz kąpać się w Dom Perignon nawet można zwizualizować. Jednak nie płakać jeśli połowy z tych założeń osiągnąć się nie uda. Lepiej jest dać się pozytywnie zaskoczyć, niż rozczarować. Możliwe, że zostaniesz księżniczką osiągającą sukces zawodowy, na dodatek z księciem u boku, ale na przykład za rok. A w 2020 po prostu schudniesz lub stworzysz polskiego Netflixa, bo okaże się, że tak cię pochłonęła praca, że prawie zadeptałaś swojego księcia, bo go nie zauważyłaś.

Fokus na siebie!

Postanowienia noworoczne to nie cyrograf z diabłem. Nie bądź dla siebie zbyt surowa i nie oczekuj niemożliwego. Planując się uniezależnić finansowo od swojego męża, partnera czy ojca, też daj sobie czas. Nie musisz być Billem Gatesem w spódnicy czy polską Kylie Jenner, żeby sobie za kilka – kilkanaście miesięcy pogratulować. A jak mój przykład pokazuje, decyzje o niezależności zawodowej i finansowej, to najlepsze decyzje i warto dawać im przestrzeń w swoim życiu.

Natomiast sama jestem wobec siebie bardzo surowa i nadambitna. I w tym roku moim głównym postanowieniem jest, aby o siebie zadbać. Pod każdym względem. Jeśli pić bąbelki, to tylko szampana. Co prawda rzadziej i mniej niż prosecco z Biedronki, ale nie cierpieć na ból głowy i brzucha. Jeśli ćwiczyć, to w miejscu, w którym czuję się komfortowo, a nie w takim, w którym jestem oceniana i porównywana. Jeśli przebywać z ludźmi, to tylko z tymi, dla których jestem ważna, a nie z tymi, dla których bywam od czasu do czasu atrakcyjna. A jeśli odpoczywać, to tylko w pięknych miejscach i z tymi, których kocham. Tylko takie rzeczy dają prawdziwe szczęście, a ono przekłada się na to jak wygląda ciało, skóra, włosy. Bo szczęście jest najlepszym kosmetykiem;)

Tego skupienia na sobie również wam życzę! A poza tym miłości, lekkości, więcej czasu dla siebie i swoich bliskich. Pięknego Nowego Roku!

Comments are closed.