Podkład to w czasach noszenia maseczek jeden z najbardziej narażonych na szwank kosmetyków do makijażu. Zbyt matujący może przesuszać skórę, a zbyt lekki i nawilżający zwykle wykazuje krótki żywot na twarzy i pozostaje na maseczce. Dlatego do testowania podkładów Forever Natural Nude Dior podeszłam z rezerwą, a żeby sprawdzić czy rzeczywiście są tak dobre zaprosiłam Agatę Herbut, autorkę bloga AgataMaNosa.

Jak druga skóra?

Większość podkładów reklamuje się dziś, że są niczym druga skóra. Obiecują krycie i pielęgnację, rozświetlenie i wyrównanie kolorytu. Obiecują wiele, ale różnie bywa z dotrzymywaniem tych obietnic. Przyjmując zaproszenie od marki Dior #ForeverSisterhood #DiorForever do przetestowania podkładów Forever Natural Nude Dior wraz z AgataMaNosa podeszłyśmy do tematu łagodnie. Postawiłyśmy na dobrą zabawę i przyjemnie spędzoną połowę dnia, a przy tym nie przestałyśmy być czujne. Dlaczego? Agata jest jedną z tych twórczyń internetowych, które nie chwalą, dopóki czegoś nie przetestują na własnej skórze. Makijaż to dla niej pasja, ale także praca. Maluje nie tylko siebie do blogowych i instagramowych stylizacji, ale pracuje też jako makijażystka.

Jest mi bliska jako osoba. I łączy nas znacznie więcej niż zamiłowanie do podkładów (lubimy jeść pizzę i dobre desery, pić wino i śmiać się, ale razem walczymy też o prawa kobiet zarówno wirtualnie, jak i w realu). Różnimy się pod względem urody i urody skóry. Agata ma cerę suchą, jej skóra jest cienka i o bardzo jasnym, alabastrowym odcieniu. Moja cera jest wrażliwa, często podrażniona i jest typem trudnym, bo mieszanym. Ma tendencję do świecenia się i często goszczą na niej niedoskonałości. Czy można podarować więc nam ten sam słoiczek podkładu (dopasowując jedynie kolory do naszych cer) i liczyć, że sprawdzi się u jednej i drugiej? Same byłyśmy ciekawe.

Maluje i pielęgnuje

Pierwsza reakcja – podobają nam się wszystkie odcienie podkładów. Ale instynktownie Agata sięga po najjaśniejszy z odcieni, które otrzymałyśmy do testów, czyli 1N Forever Natural Nude Dior. Natomiast ja najpierw wybieram kolor 2W, który jednak jest zbyt “opalony” do mojej zimowej jeszcze skóry i wymieniam na 2N. “N” oznacza odcienie neutralne i w tym wypadku bardzo naturalne.  Podczas aplikacji zaskakujące są dwie rzeczy: przepiękny kremowo-kwiatowy zapach (podkłady te zawierają esencję kwiatową) i miękkie nakładanie, jakby się wsmarowywało w twarz krem nawilżający. Jest lekki i bardzo nawilżający. Po kilku dniach stosowania widzę, że łagodzi nawet drobne podrażnienia i niweluje przesuszony naskórek.

Gdzie powinno się testować kolor podkładu, żeby sprawdzić czy jest odpowiedni? Najlepiej na policzku, żuchwie czy czole. Jego kolor dopiero wtedy jest idealny, kiedy “ginie”na skórze. Te podkłady zarówno na mojej, jak i na Agaty twarzy dosłownie znikają. Na pierwszym zdjęciu – otwierającym ten wpis– jestem zupełnie sauté, a na policzku mam próbkę mojego podkładu. Na naszym wspólnym zdjęciu z Agatą, widać jak wyglądamy obie po jego nałożeniu na twarze. Bez filtra, rozświetlacza, różu czy bronzera. Ten podkład wydaje się trójwymiarowy. Nie daje płaskiej matowej plamy, ani efektu księżyca w pełni (jak to bywa w przypadku fluidów rozświetlających nałożonych na mój typ cery). Skóra wygląda tak, jakby była niepomalowana, ale piękniejsza. 

Komfort noszenia

Najmocniejszą dla mnie cechą podkładu Dior jest jednak komfort – nie tylko podczas aplikacji – jaki daje skórze przez cały dzień. Zakładam maseczkę, zdejmuję ją, a Forever Natural Nude Dior wciąż pozostaje na twarzy. Skóra pod jego wagą piórkową czuje się dobrze. Nie mam wrażenia, żeby ją w jakikolwiek sposób obciążał. Obawiałam się nadmiernego blasku, o który przy cerze przetłuszczającej się nie trudno – zupełnie niepotrzebnie. Nawilżenie jakie zapewnia mojej skórze  podkład, uspokaja gruczoły łojowe i nie szaleją z nadmierną produkcją sebum (jak dzieje się na przykład kiedy nałożę zbyt matujący produkt i powstaje efekt z odbicia).

Dzwonię do Agaty i pytam ją o wrażenia – jest zachwycona tym, jak długo podkład się utrzymuje na skórze i jak przyjemnie się go nosi. Bardzo jej się podoba promienne rozświetlenie cery i fakt, że przy każdym oświetleniu fluid wygląda na skórze bardzo lekko. Nie odcina się od szyi. Nie gromadzi się w zmarszczkach i porach – co też jest zasługą składników nawilżających, które przy okazji działają jak dobra baza pod makijaż.

Tak dużo dziś mówimy o naturalnym wyglądzie i promowaniu naturalnego piękna. Wiecie co jeszcze nas łączy z Agatą? Lubimy naturalność, ale w wersji glam. Żadna nie wyjdzie z domu bez biżuterii w uchu czy na szyi. W dni #nomakeup chodzimy naprawdę bez makijażu, ale kiedy chcemy dobrze wyglądać, to nie podkład ma być widoczny a skóra. Pomimo, że Forever Natural Nude Dior wyrównuje koloryt, niweluje drobne niedoskonałości jest bardzo dyskretny na skórze. Dzięki temu może ona pozostać sobą. Bez maski. W dzisiejszym zamaskowanym świecie to naprawdę dużo.

W relacjach międzyludzkich też przydaje się zdjęcie masek i bezinteresowne pomaganie sobie. Dużo, jako społeczeństwo mówimy o siostrzeństwie. Mamy obie nadzieję, wraz z Agatą –która zrobiła te piękne zdjęcia za co jestem jej bardzo wdzięczna – że siotrzeństwo, sisterhood czy jakkolwiek by nie nazwać wsparcia ze strony kobiet, przestanie być tylko pustym hasztagiem czy hasłem. Wspierając się możemy zrobić dużo więcej, dziewczyny. Ale to tak na marginesie, bo miał być to wpis o makijażu.

Comments are closed.