Maseczka ze względu na pandemiczne konotacje źle się kojarzy. Mówmy więc o maskach, jako pełnoprawnej pielęgnacji gabinetowej w twoim domu! A zamiast rozmowy o nich, po prostu nakładajmy je regularnie na skórę w zależności od jej potrzeb i aktualnej kondycji. Ta zmienia się w trakcie cyklu, w zależności od trybu życia czy pory roku. Przedstawiam kwartet moich ulubionych masek z portfolio Dr Irena Eris. Takich, które zastępują wizyty w spa, kiedy nie ma na to czasu lub budżetu.

Procedura jak u kosmetyczki

Oczywiście jestem zdania, że nie ma przyjemniejszej pielęgnacji nad tą u kosmetyczki. Samemu nie jest się w stanie z taką pieczołowitością zadbać o cerę. Nie wspominając o wykonaniu masażu twarzy (lub ciała). Natomiast jeśli nam nie po drodze do gabinetu lub z jakiegoś powodu nie możemy tam teraz się wybrać, w bardzo prosty sposób można urządzić sobie spa we własnym domu sięgając po dwie maski. Niezwykle wydajne – to kosmetyki luksusowe, ale aplikacji produktu wystarczy na wiele zabiegów – a przy tym skuteczne. Jak wygląda taki zabieg w moim przypadku? Jeśli mam więcej czasu sięgam po dwie różne maski, jak np. oczyszczającą czarną Face Zone Black Mud Mask Dr Irena Eris oraz złotą Authority Beauty Flash Mask Dr Irena Eris. Zyskuję oczyszczenie skóry i promienny blask. A jeśli mam dosłownie chwilę, moją najlepszą pomocniczką jest turbonawilżająca maska w płachcie Aquality. Jeśli natomiast mam rano zdjęcia lub zależy mi na skórze gładkiej jak u niemowlaka, sięgam po Jelly Sleeping Mask nakładając ją zamiast kremu na noc. Ale czas przedstawić je dokładniej i pokazać z bliska.

Maska w płachcie

Zastrzyk nawilżenia. Tak reklamuje się wiele produktów. Ale co mogę poradzić, że ten konkretnie taki właśnie jest? W opakowaniu Aquality Water Infused Essential Mask dostępne są dwie pojedyncze maski nawilżająco-odmładzające, które polecam mieć ze sobą latem podczas wyjazdu w góry czy nad morze. W razie poparzenia słonecznego – do którego nikogo nie zachęcam, a raczej przed którym ostrzegam – działa jak genialny kojący kompres. Sprawdzi się też po wielu godzinach w podróży, w samolocie, wieczorem jako relaks dla przemęczonej stresem i promieniowaniem skóry. Albo jako zabieg bankietowy przed wyjściem. W esencji, którą nasączony jest materiał, głównym bohaterem jest kwas gamma-poliglutaminowy, który wiąże 5-krotnie więcej cząsteczek wody w naskórku niż kwas hialuronowy. W praktyce, po nałożeniu tej maski czuje jakby miliony małych kapsułek z wodą wnikały w moją skórę. Po 15 minutach zdejmuję ją i mam super gładką, nawilżoną cerę.

Zabieg wypełniająco-ujędrniający

Wygładzenie zmarszczek i ekstremalna gładkość skóry o poranku. Tak w skrócie telegraficznym nazwałabym efekty po żelowej maseczce na noc. Jelly Sleeping Mask Dr Irena Eris to kosmetyk bardzo nietypowy, bo w pierwszym momencie aplikacji można odnieść wrażenie, że jest lekkim żelem. Ale za tak lekką strukturą kryje się formuła która odżywia, nawilża i wypełnia skórę. Polecam nakładanie jej na noc, zamiast kremu. Moja skóra dosłownie ją łapczywie wypija. A rano budzę się wygładzona i bardziej wypoczęta. Maska zawiera peptydy i wyciąg z hiszpańskiej pomarańczy. Ma kolor pomarańczowych żelków i jest jednym z tych produktów, które dają upragniony efekt glazed skin. Idealna po ciężkim dniu przed komputerem, albo w klimatyzacji.

Złota maska bankietowa

Znacie to: “zabieg bankietowy”? Znajduje się w ofercie każdego spa czy gabinetu kosmetycznego. Co konkretnie to oznacza w praktyce? Że skóra po takiej procedurze wygląda obłędnie. Jest gładsza, rozświetlona, koloryt wyrównany a wrażenia, jakby się właśnie wróciło po urlopie na prywatnym jachcie (rozmarzyłam się, wracam już na ziemię). Zabiegi bankietowe to nie mit, ale tak dobrane substancje i zestaw składników i kolejnych elementów rytuału, że skóra naprawdę prezentuje się fenomenalnie. Jeśli mam chrapkę na taki zabieg, wykonuję go domowym sumptem. Albo jak wspomniałam we wstępie, łącząc działanie czarnej maski (opis w akapicie poniżej) i złotej. Albo sięgając wyłącznie po tę złotą, kiedy się wyjątkowo śpieszę. Jak działa? Wygładza, nawilża, odżywia, regeneruje, niweluje zmarszczki. Kosmetyk zawiera kompleks peptydowy, ekstrakt ze złotej algi, złoto koloidalne, roślinne olejki i woski. Nakładam ją na 15 minut. Następnie zmywam, ale rozświetlenie pozostaje. To tzw. must have, którego warto mieć w łazience. Nigdy nie wiadomo kiedy się przyda. A to może być właśnie dziś wieczorem. Po złotą maskę można nawet sięgać 2-3 razy w tygodniu.

Detoks dla skóry

Jeśli miałabym powiedzieć, po którą maskę z portfolio Dr Irena Eris sięgam najczęściej, byłaby to bez wątpienia czarna z linii Face Zone. Powód? Zużywam właśnie czwarty słoiczek. Czy jestem uzależniona? Być może! A tak poważnie mówiąc, to dla mnie zabieg oczyszczający twarz, który wykonuję raz w tygodniu, żeby odświeżyć skórę i usunąć z niej nadmiar sebum. Czarna Maska Detoksykująco-Rewitalizująca Dr Irena Eris delikatnie złuszcza, usuwa martwe komórki naskórka odświeżając koloryt cery. Odblokowuje też pory i je obkurcza. Jest idealna albo solo albo w duecie z maską w płachcie Aquality czy złotą Authority. Wszystko zależy od humoru mojej cery. I od tego, czego aktualnie potrzebuje lub na co ma apetyt:)

Comments are closed.