Viagra pentru femei, cunoscută și sub numele de "flibanserin", reprezintă o descoperire revoluționară în domeniul medical, adresându-se problemelor de disfuncție sexuală la femei. Acest medicament a fost dezvoltat inițial pentru tratarea tulburărilor de dorință sexuală hipoactivă la femei, cunoscută și sub numele de HSDD (hipoactive sexual desire disorder). Principalul ingredient activ al Viagra pentru femei - https://unetxea.org/i/female-viagra-online-fara-reteta-ro.html, flibanserinul, acționează asupra neurotransmițătorilor din creier, în special a serotonină și a dopamină. Acest lucru ajută la creșterea dorinței sexuale la femei care experimentează scăderea libidoului. Utilizarea Viagra pentru femei este destul de diferită față de cea a Viagra pentru bărbați. Trebuie administrată zilnic, pe termen lung, pentru a obține beneficii semnificative, în timp ce Viagra pentru bărbați este administrată pe bază de nevoie, înainte de activitatea sexuală. Este important ca pacientele să fie conștiente de acest lucru și să urmeze cu strictețe recomandările medicului. Cu toate acestea, există anumite precauții și efecte secundare asociate cu utilizarea Viagra pentru femei, incluzând somnolență, amețeli și scăderea tensiunii arteriale. De aceea, este esențial ca pacientele să discute cu medicul lor despre toate riscurile și beneficiile potențiale înainte de a începe tratamentul. În concluzie, Viagra pentru femei reprezintă o opțiune terapeutică importantă pentru femeile care se confruntă cu disfuncții sexuale, oferindu-le posibilitatea de a-și recăpăta plăcerea și satisfacția în viața lor sexuală. Cu toate acestea, consultarea cu un medic este crucială pentru a asigura utilizarea corectă și sigură a acestui medicament.

Rozjaśniają, rozświetlają, odżywiają, nawilżają, ujędrniają skórę. Na dodatek: pięknie pachną, mają jedwabiste konsystencje i są doskonałym zwieńczeniem dnia. Kremy na noc, nie bez powodu robią „karierę” w świecie kosmetycznym. Odpowiednio dobrane do potrzeb skóry, zapewniają większość jej potrzeb w ciągu doby. Które są godne uwagi?

Prosta zasada…

Ostatnio na panelu z Joanną Czech – słynną polską kosmetolożką i masażystką z Hollywood, dowiedziałam się, że na 60 proc. stanu skóry ma wpływ to, w jaki sposób dba się o nią wieczorem. Nocna pielęgnacja jest kluczowa. Właśnie wtedy komórki się regenerują, naskórek najbardziej intensywnie złuszcza, pory się oczyszczają i mają miejsce najważniejsze procesy życiowe komórek.

Dlatego za żadne skarby, jeśli nawet w weekendy zdarza ci się wracać o 8 rano, nie kładź się w makijażu. Kosmetyki na dzień zawierają filtry, podkłady zawierają filtry, a dodatkowo w ciągu dnia do skóry przykleja się sebum, pot, kurz, brud i inne zanieczyszczenia. Kładąc się z nimi do łóżka, uniemożliwiasz komórkom sprawne oddychanie i regenerację. Potwornie ważne jest też to, czym je stymulujesz.

Jeżeli wydaje ci się, że możesz używać tego samego kremu na dzień i na noc, to lepiej sprawdź jego skład. Z jednej strony, istnieją kremy całodobowe, ale z drugiej, te specjalistyczne ze składnikami aktywnymi, najczęściej są dopasowane do pory dnia. O poranku i przez cały dzień, odpowiedni krem powinien zabezpieczać przed działaniem słońca – zawierać filtry SPF i zawierać antyoksydanty, które chronią skórę także przed innymi czynnikami zewnętrznymi.

Natomiast krem na noc, to taki, który zdecydowanie nie zawiera filtrów – obciążają skórę, ale „coś mocniejszego”. Jeśli masz suchą lub bardzo suchą skórę i nie masz 20 lat, tylko kilka więcej, świetny jest najnowszy balsam odżywczo-wzmacniający Nuxuriance Gold Nuxe. Podczas aplikacji zaskoczy cię jego konsystencja. Jest jak masło, ale w kontakcie ze skórą zamienia się w aksamitny tubronawilżający i odżywczy krem. Zawiera wyciągi z szafranu i bugenwilli, kompleks oleo-aktywny® z etlingery wyniosłej i masło shea.

Genialnie uzupełnia niedobory lipidów w skórze i przywraca jej energię podczas snu. Budzisz się gładsza, z bardziej elastyczną skórą, która wygląda na wypoczętą.

Jeśli skórze brakuje młodzieńczej witalności, jest wiotka i przesuszona, świetnie sprawdzi się krem marki Filorga, znanej na świecie z zabiegów medycyny estetycznej. Sleep & Lift Filorga zawiera kolagen i kwas hialuronowy, czyli dwa składniki, które stymulują skórę do produkcji kolagenu i elastyny. A także czynniki wzrostu. Krem stopniowo wyostrza i modeluje rysy twarzy, poprawiając owal. Jest świetny dla skóry 40 i więcej plus!

A jeśli twoja twarz, pomimo młodego lub młodzieńczego wieku wciąż po przebudzeniu wygląda na szarą i zmęczoną, często się w ciągu dnia świeci i ma zaburzone wydzielanie sebum przez gruczoły łojowe, prawdopodobnie brakuje jej odżywienia i nawilżenia. Sposób? Rewelacyjna odżywczo-nawadniająca maska Drink Up Intensive Origins z olejem z awokado i wodą ze szwajcarskiego lodowca. Nakładasz nieco grubszą warstwę, kładziesz się z nią spać i budzisz się z cerą jak u niemowlaka.

Niezłe kwasy!

Najważniejszym składnikiem przeciwzmarszczkowym, a przy okazji wygładzającym i przeciwtrądzikowym jest retinol (pochodne wit. A). Ponieważ to składnik złuszczający, należy go nakładać na skórę twarzy, szyi i dekoltu wyłącznie na noc. Powód – nie narażasz się wówczas na powstawanie przebarwień. Retinoidy są zbawienne w leczeniu zmian trądzikowych, wygładzaniu zmarszczek i rozjaśnianiu przebarwień. Natomiast retinol może podrażniać skórę, dlatego nie każdy może go stosować. A dermatolodzy zwykle polecają nakładanie preparatów z retinoidami do 3 razy w tygodniu. Świetną kuracją na noc z retinolem jest Clinique, o której pisałam również w artykule Kosmetyczne after party. Jak dobrze wyglądać po imprezie?

Rewelacją jest też krem z retinolem Perfectionist Pro Rapid Renewal Retinol Treatment Estée Lauder. Oprócz przeciwzmarszczkowych i wyrównujących powierzchnię skóry retinoidów, zawiera także nawilżający kwas hialuronowy i witaminy C i E. Nawilża, wygładza i rozświetla, kiedy ty śpisz.

Dziś w świecie składników kosmetycznych jest tak, że co sprawdzi się w gabinetach dermatologicznych, płynnie przechodzi do słoiczków i tubek z kremami. Największą „karierę” w tym sezonie robią kwasy: AHA (alfahydroksykwasy, czyli kwas glikolowy i kwasy owocowe), BHA (betahydroksykwasy, czyli kwas salicylowy) i PHA (kwas laktobionowy).

Dlaczego coraz częściej spotyka się je w kremach na noc? Po pierwsze są świetnym przedłużeniem kuracji gabinetowej (peelingów lub zabiegów dermatologicznych i kosmetologicznych), a po drugie same w sobie są kuracją. Jak działają? To bardzo delikatne kwasy, więc nie spodziewaj się efektu jak po masce retinolowej, po której odpada płatami skóra. Działanie AHA, BHA i PHA, można nazwać stymulowaniem skóry do złuszczenia, odświeżenia kolorytu i ogólnej poprawy kondycji.

Obłędnym przykładem takiego preparatu na noc jest krem Good In Bed GlamGlow, z olejem z marakui. Pachnie jak sok z marakui, wygląda jak deser z tym owocem w roli głównej, nakłada się genialnie na skórę, bo ma przyjemną elastyczną konsystencję. Ale najlepsze jest to, co potrafi w łóżku! Naprawdę jest niesamowitym, przełomowym produktem. Dzięki zawartości wszystkich wymienionych wyżej kwasów (AHA, BHA i PHA), odświeża koloryt skóry, genialnie wygładza i rano – niezależnie od tego, o której wstaję i jak długo spałam, moja skóra wygląda na wypoczętą. Jest gładsza i wydaje się rozświetlona. Good In Bed świetnie nawilża i odżywia, więc ma pełen pakiet składników, których akurat moja, 36-letnia twarz osoby pracującej 10 godzin przed komputerem – potrzebuje.

Kwasy AHA, to także supermoc duetu Vinoperfect Caudalie. Kultowe serum Vinoperfect zawdzięcza swoje działanie sokowi z winogron, bogatemu w odmładzające polifenole (antyoksydanty, które przeciwdziałają starzeniu się skóry). Natomiast krem na noc Vinoperfect Caudalie jest bogactwem kwasu glikolowego (alfahydroksykwasu). Oba produkty pięknie pachną olejkami eterycznymi i w nocy pracowicie rozjaśniają przebarwienia, napinają i rozświetlają skórę. Są polecane do twarzy z przebarwieniami i nierównomiernym kolorytem. A serum jest bestsellerem marki. To genialna sprawa właśnie o tej porze roku, kiedy cera ma szary koloryt i cierpi na brak witalności. 

Skład i aplikacja

Jeśli natomiast twoja twarz, podobnie jak moja – bywa kapryśna, miewa fochy i raz cierpi z powodu braku nawilżenia, innym razem z powodu nadmiaru sebum, dobrym rozwiązaniem jest płodozmian kosmetyczny. Czyli w dni, kiedy skóra wygląda na przesuszoną, warto dać jej zastrzyk nawilżenia i odżywienia w kremie na noc i serum. Zwykle serum, esencję lub ampułkę nakłada się pod krem. Nie musisz używać produktów z jednej linii czy marki, ale jeśli widzisz, że skóra jest przesuszona, nie eksperymentuj. Lepszym wyborem będzie w takiej sytuacji serum nawilżająco odżywcze, np. Nuxuriance Gold Nuxe i krem na noc (może być z tej samej linii, bo jest naprawdę genialny, maślany i hiperodżywczy, ale może też być to apteczny krem lipidowy).

Bardzo ważna – podobnie jak dokładny demakijaż – jest też aplikacja kremu na noc. Zwykle to preparaty, które mają bogatsze, cięższe niż kremy na dzień konsystencje. dlatego warto chwilę nad nimi popracować i zrobić sobie codzienny rytuał w stylu azjatyckim. Zamiast na wyścigi zmywać skórę wacikami nasączonymi mleczkiem czy płynem micelarnym, nałóż preparat do demakijażu (mleczko, olejek, żel) na skórę, wmasuj go w nią okrężnymi ruchami i przyłóż do twarzy ręcznik nasączony ciepłą wodą. A następnie nałóż drugą warstwę olejku i tym razem zmyj skórę ręcznikiem zanurzonym w zimnej wodzie. Taka pielęgnacja zmienia wszystko!

Pierwszy gest otworzy pory i pozwoli preparatowi dokładniej oczyścić skórę, a drugi – je domknie. Dopiero na takiej skórze możesz rozpylić hydrolat lub tonik i przejść do nakładania pielęgnacji. Pamiętaj, że twarz kobiety nie kończy się na linii żuchwy. Przeciwnie! Twarz kobiety to także szyja i dekolt, na których skóra pozbawiona tkanki podskórnej wymaga takiej samej pielęgnacji. Nakładając krem lub serum, zawsze miej to na uwadze.

Produkty do pielęgnacji warto nakładać od dołu do góry i od wewnętrznych części po zewnętrzne fragmenty twarzy. To działa na skórę jak lifting i drenaż limfatyczny w 1. Jak powinien wyglądać prawilny  masaż odmładzający napiszę lub pokażę już niebawem. Najważniejsze na dziś, na ten weekend jest to, żeby nie wsmarowywać kremu od niechcenia. Bawiąc się w masowanie twarzy poprawiasz mikrocyrkulację, więc automatycznie składniki serum czy kremu lepiej się wchłoną, więc wydane 100, 200 czy więcej złotych nie zostanie na marne na twojej satynowej poduszce.

A kolejną kwestią jest czas na relaks. Jeśli chcesz dłużej wyglądać młodo, im szybciej zrobisz wieczorny demakijaż i nałożysz krem, tym lepiej skóra odpocznie od matujących i zapychających składników makijażowych i zanieczyszczeń. Ale, jeśli zależy ci, żeby wieczorem wyglądać pięknie, nawet na kanapie przy Netflixie – rozumiem. Natomiast im skóra dostanie więcej wypoczynku w ciągu tygodnia, tym mniej podkładu, pudru i korektora będzie potrzebować w ogóle.

Wieczór to idealny czas na maseczkę, peeling i relaks. Jeśli chcesz swoje nawyki zamienić w przyjemny rytuał, namów faceta, sąsiadkę, córkę, albo siostrę i róbcie „maskowanie” w duecie. Wówczas nikt nie będzie mieć pretensji, że spędzasz wieczór z nieumalowaną brwią, rzęsą czy ustami. A skóra naprawdę podziękuje za to znacznie lepszą kondycją. Pięknego weekendu!

Comments are closed.