Viagra pentru femei, cunoscută și sub numele de "flibanserin", reprezintă o descoperire revoluționară în domeniul medical, adresându-se problemelor de disfuncție sexuală la femei. Acest medicament a fost dezvoltat inițial pentru tratarea tulburărilor de dorință sexuală hipoactivă la femei, cunoscută și sub numele de HSDD (hipoactive sexual desire disorder). Principalul ingredient activ al Viagra pentru femei - https://unetxea.org/i/female-viagra-online-fara-reteta-ro.html, flibanserinul, acționează asupra neurotransmițătorilor din creier, în special a serotonină și a dopamină. Acest lucru ajută la creșterea dorinței sexuale la femei care experimentează scăderea libidoului. Utilizarea Viagra pentru femei este destul de diferită față de cea a Viagra pentru bărbați. Trebuie administrată zilnic, pe termen lung, pentru a obține beneficii semnificative, în timp ce Viagra pentru bărbați este administrată pe bază de nevoie, înainte de activitatea sexuală. Este important ca pacientele să fie conștiente de acest lucru și să urmeze cu strictețe recomandările medicului. Cu toate acestea, există anumite precauții și efecte secundare asociate cu utilizarea Viagra pentru femei, incluzând somnolență, amețeli și scăderea tensiunii arteriale. De aceea, este esențial ca pacientele să discute cu medicul lor despre toate riscurile și beneficiile potențiale înainte de a începe tratamentul. În concluzie, Viagra pentru femei reprezintă o opțiune terapeutică importantă pentru femeile care se confruntă cu disfuncții sexuale, oferindu-le posibilitatea de a-și recăpăta plăcerea și satisfacția în viața lor sexuală. Cu toate acestea, consultarea cu un medic este crucială pentru a asigura utilizarea corectă și sigură a acestui medicament.

Domowe spa w czasie kwarantanny to ostatnio mój sposób na robienie sobie małych i większych przyjemności. We własnej łazience, za zamkniętymi drzwiami. Czas się zatrzymuje, a ja odpływam w pianie, płatkach róż lub aromatycznych olejkach. To chwile wyłącznie dla mnie i o mnie. Jakie są moje ulubione rytuały?

Czas na spa!

Przymusowy pobyt w domu można oczywiście wykorzystać na same praktyczne i pożyteczne czynności. Ale w przerwach pomiędzy sprzątaniem, porządkowaniem, wycieraniem kurzu, segregacją śmieci a homme office, warto zrobić coś miłego dla siebie. Czysty, posprzątany dom, kiedy ma się w perspektywie spędzenie w nim najbliższych kilku tygodni niemal bez ruchu to oczywiście podstawa. Jeśli jednak masz już interwały z odkurzaczem i TBC na mopie zaliczone na ten tydzień z nawiązką, czas na czyste ciało i umysł.

Domowe spa jest jedną z prostych, niezmąconych przyjemności, do których z jednej strony nie trzeba dorabiać filozofii, a z drugiej – warto dorzucić szczyptę finezji. Zapalone świece zapachowe w ciągu dnia? Palma w łazience? Czerwone usta? Wszystkie chwyty dozwolone, a nawet wskazane! Do tego koniecznie przygotuj aromatyczną sól do kąpieli, nastrojowe olejki, które można nalać do wanny lub wykonać nimi masaż i zanurz się w odrobinie luksusu.

Zadbaj o nastrój

Domowe spa najlepiej robić w łazience, chyba że masz wannę w sypialni – zazdroszczę, bo to od zawsze było moje ogromne marzenie. W każdym razie wanna i jej otoczenie mają stać się miejscem, w którym ładujesz baterie, odpoczywasz, relaksujesz umysł i zapominasz o troskach. Czyli warto zrobić wokół niej nastrojowy klimat. Dziś zainspirowana zdjęciem Wiktorii Celmer (@confassion) w wannie otoczonej palmami, wstawiłam wielką palmę na czas kąpieli do mojej łazienki. Zieleń koi zmysły, a palmy są namiastką podróży, na które nie ma teraz szans.

Następnie czas na światło. Co prawda do zdjęć zapaliłam wszystkie, bo nie mam okna w łazience, ale kiedy chcę się zrelaksować, gaszę mocne żarówki i zapalam nastrojowe świeczki. Koniecznie zapachowe. Tym razem Jodłowy Bór Mokosh i Polish Nature Beauty Bar. Światło buduje nastrój, a bez odpowiedniej atmosfery nie ma mowy o spa, tylko o zwykłej kąpieli. Jeśli w domu brak świec zapachowych, zapal zwykłe, a do kąpieli dodaj aromatycznych olejków.

Nie żałuj sobie!

Na czym polega różnica pomiędzy domowym spa a zwykłą kąpielą? W spa chodzi o luksusowe przyjemności zarezerwowane na specjalne okazje (kwarantanna jest właśnie taką okazją!), a w codziennej kąpieli liczy się tylko mycie i czysta skóra. Przytłoczony umysł, podwyższony stres i lęk przed nieznanym oraz zamknięcie, które dotyczą teraz nas wszystkich – obniżają odporność. Dbając o dobre samopoczucie i traktując siebie w sposób wyjątkowy, poprawia się nie tylko humor, ale i pośrednio – immunologię.

Jak już masz w łazience zaaranżowany odpowiedni nastrój – rośliny, świece, aromat, zajmij się wodą. Niedawno opisywałam w Sól do kąpieli, czyli domowe spa – moje ulubione sole, po które ostatnio sięgam najczęściej. Natomiast dziś szaleję na bogato z musującym żelem do mycia ciała i dłoni English Pear & Freesia Jo Malone London. Długo już nie nurkowałam w tak obfitej pianie. To prawdziwa przyjemność i obłędny zapach. Ryzykuję, bo jako alergik rzadko sobie pozwalam na takie szaleństwa. Jednak po kilku godzinach wciąż nie mam symptomów podrażnień, a skóra obłędnie pachnie, jakbym się cała zanurzyła w zapachu letniego ogrodu pełnego soczystych owoców i kwiatów. Piana w wannie przypomina mi tę morską i koncentrując na niej wzrok, czuję, że odpoczywam. To działa jak katharsis. Przesada? Od dziś stawiam na przesadę w odczuwaniu przyjemności. Co gorąco polecam!

Wygładź się

Nie ma spa bez złuszczania starego, zrogowaciałego naskórka. Zwykle do ciała używam peelingów mechanicznych, a do twarzy tylko enzymatycznych (ze względu na fakt, że posiadam cerę wrażliwą z tendencją do pękających naczynek). Dziś wybrałam do ciała cukrowy Lemo Scrub polskiej marki Senkara. Obłędnie pachnie. I ma przy tym cudowną konsystencję. Jest drobny, nie podrażnia, nie szczypie, a przy tym bardzo dokładnie i przyjemnie złuszcza. To zasługa jego składu. Zawiera kryształki cukru i drobnozmielone pestki moreli. A orzeźwiający zapach stawia na nogi, pomimo zmiennego ciśnienia. Skóra jest gładka jak aksamit.

Często sięgam po szczotkę z roślinnego włosia Yope (ale wcześniej miałam też świetne z Zew, Rossmana i The Body Shop, więc tak naprawdę szczotkę można kupić niemal w każdej drogerii czy mydlarni i marka nie ma tu wielkiego znaczenia). Szczotki używam zwykle albo w wannie zanim nałożę na ciało produkt do mycia. Albo pod prysznicem na sucho wykonując masaż poprawiający mikrocyrkulację krwi i limfy. Takie delikatne – podkreślam DELIKATNE – złuszczanie można wykonywać niemal codziennie. Ale dla mojej skóry raz w tygodniu, to maksimum możliwości! Czas kwarantanny to dobry moment, żeby wspomóc ciało właśnie takim masażem. Wykonując koliste ruchy w kierunku do węzłów chłonnych, aby odprowadzić zastój płynów. Ciało odwdzięczy się gładszą skórą, mniejszym cellulitem i lepszą jędrnością.

Nawilżaj i natłuszczaj

Jak wiele razy podkreślałam na instagramie, kwarantanna to nie jest czas na życie w dresie i zapuszczenie warkoczyków z włosów na nogach… Przykro mi, ale ja nie akceptuję chodzenia w pidżamie czy stroju sportowym przez cały tydzień i całą dobę w domu. Nie chcesz się malować do domowego biura – to oczywiście twój wybór i nie będę go oceniać. Ale o skórę, jeśli mnie czytasz – dbać powinnaś! I to od dziś. Bez wymówek!

Jeśli nie masz w domu powyżej opisywanych szczotek do ciała czy peelingów, ukręć domowy peeling wykorzystując zużyte fusy po porannej kawie i dodając do nich dwie łyżki oliwki do ciała lub oleju roślinnego. Co prawda kawa wygląda później na wannie jakbyś walczyła z hipopotamem w błocie, ale obłędnie pachnie, stymuluje mikrocyrkulację krwi i limfy i działa antycellulitowo. Z takim peelingiem na skórze, po jego dokładnym spłukaniu –  nie trzeba już myśleć o balsamie. Jeśli natomiast wykonujesz peeling szczotką lub bardziej suchym produktem niż kawa z oliwą, koniecznie po kąpieli (do 3 minut po wyjściu z wanny), wmasuj w ciało suchy olejek (np. Sun Juice Uoga Uoga), balsam do ciała (np. Vinosculpt Caudalie lub Plant Laboratories) czy  (np. The Renewal Body Oil Baum La Mer). Jeśli nie masz w domu takiego produktu – polecam przejrzeć szafki w łazience. I właśnie ten czas potraktować jako moment na zero waste. I zużyć wszelkie resztki, które skitrane czekają na lepsze jutro. Dobry nawyk nawilżania ciała po kąpieli jak wejdzie w krew, skóra doceni już po kilku dniach. A skóra to twoja jedyna sukienka, którą nosisz przez całe życie! Pięknego wieczoru i cudownego weekendu!

Comments are closed.