Dobry balsam do ust o tej porze roku, to podstawa pielęgnacji. Powód? Skóra na ustach jest bardzo cienka i w związku z tym – podatna na przesuszenie i popękanie. Żadna kolorowa szminka na przesuszonym, nierównym naskórku nie wygląda estetycznie. Dlatego jako wielka fanka malowania ust, polecam sprawdzone balsamy.

Usta usta

Czy istnieje jeden balsam do ust, który można polecić w ciemno każdemu? Moim zdaniem nie. Przykład: światowy bestseller wśród balsamów, czyli Carmex, który kochają makijażystki, modelki i gwiazdy dla mnie jest najgorszym co mogę zrobić swojej skórze. Uczula mnie, podrażnia i sprawia, że usta pękają i krwawią. Czyli robi coś odwrotnego niż większości osób. Powód? Zawiera wosk pszczeli, parafinę i kwas salicylowy. Pierwszy składnik może uczulać, drugi akurat moja skóra lubi i nie ma nic przeciwko, nie mniej trzeci – totalnie wysusza. Na dodatek jest w nim mentol, który chłodzi, ale i podrażnia usta. Nie ma więc czym się zachwycać. A wciąż uznawany jest za najlepszy balsam do ust.

Co powinien zawierać produkt do pielęgnacji warg, który działa nie tylko ze względu na dobry marketing? Balsam do ust ma w składzie: wazelinę, naturalne masła, jak np. masło kakaowe, masło shea, olejki: rycynowy, z awokado, słonecznika, kokosa, witaminę E (tokoferol), a jeśli nie jest wegański – lanolinę, miód, wosk pszczeli (chociaż ten ostatni, jak już wspomniałam wyżej, to składnik, który może wywołać alergie). Uwaga na zapachy! Jeśli ma się bardzo wrażliwą skórę, usta też mogą ulegać podrażnieniu w związku z dodawaniem do sztyftów czy balsamów silnych aromatów czy wspomnianego mentolu lub np. jak w przypadku kosmetyków “powiększających” usta – pieprzu tureckiego lub chili. A poniżej moi ulubieńcy wśród balsamów, na których się nie zawiodłam.

Pomadka ochronna do ust Odżywienie i Regeneracja BasicLab
Balsam do ust w sztyfcie. POmadka Ochronna do Ust BasicLab pomimo, że pachnie gumą Donald, nie podrażnia. Genialnie regeneruje spierzchnięte usta i sprawdza się pod maseczką ochronną

Konsystencja: Turkusowa Pomadka Ochronna do Ust BasicLab to balsam do ust w sztyfcie, więc ma stałą, dość zwartą strukturę. Nie jest podatny na rozpuszczanie (choć nie próbowałam nosić go w kieszeni od dżinsów, a stosuję w okresie zimowym).

Sposób aplikacji: Wystarczy nałożyć/ posmarować nim usta jak zwykłą pomadką aplikując jedną – dwie warstwy. Pozostawia na ustach delikatnie błyszczące wykończenie.

Zapach: Obłędny! Pachnie moim dzieciństwem, czyli kultową gumą balonową Donald. Byłam pewna, że w związku z tym mnie uczuli, ale najwyraźniej to delikatny komponent, bo nie wywołuje żadnych podrażnień.

Działanie: Wygładza, odżywia, wypełnia “ubytki” naskórka. Uwielbiam go nakładać na noc – wówczas budzę się z pięknymi i gładkimi ustami bez skazy. Jest też dobrą bazą pod kolorowe szminki, bo nie klei się, ani nie jest przesadnie błyszczący. Bardzo dyskretny produkt bazowy, który spełnia swoją rolę na medal.

Dla kogo: Nadaje się dla każdego, kto narzeka z powodu popękanych ust. Polecam go też gorąco mężczyznom ze względu na niewielki efekt połysku na ustach, który większości facetów nie odpowiada. Bardzo dobry produkt do pielęgnacji ust właśnie zimą.

Cena: 10 zł

Ocena: 10/10

Balsam do ust Błysk Czeko & Róża Bydgoska Wytwórnia Mydła
Balsam do ust w słoiczku Błysk Czeko & Róża Bydgoska Wytwórnia Mydła to dla mnie zupełna nowość i zachwyt. Zawiera m.in. masło migdałowe, olej z dzikiej róży i aromat czekoladowy

Konsystencja: Ten balsam do ust ma konsystencję zwartej pomady, która pod wpływem temperatury ciała się delikatnie rozpuszcza.

Sposób aplikacji: Błysk Czeko & Róża nakłada się opuszką palca, bo jest produktem w słoiczku. Bardzo gładko się rozsmarowuje na powierzchni ust i jak sama nazwa wskazuje – błyskawicznie je wygładza.

Zapach: Najpierw balsam pachnie gorzką czekoladą, a po chwili unoszą się olejki eteryczne z róży, bo jest bogaty w olejek z drzewa różanego. Nie ma jednak w sobie żadnej sztuczności.

Działanie: Ten produkt to bogactwo składników odżywczych, za co należą mu się brawa. Zawiera masło migdałowe, olejek z dzikiej róży, olej macadamia, wosk pszczeli, nierafinowane masło shea i witaminę E. Obłędnie wygładza, odżywia usta i nie skleja. Nie pozostawia lepkości, ani tępego uczucia napięcia (jak wspomniany przeze mnie bestseller światowy), czego ja osobiście nie znoszę.

Dla kogo: Idealny dla osób o suchych i bardzo suchych ustach (i kobiet i mężczyzn – nie ma efektu błyszczyka, choć nazwa mogła na to wskazywać). Można go nakładać na nie grubszą warstwą jak pielęgnacyjną maseczkę. A to podczas home office świetny pomysł.

Cena: 29 zł

Ocena: 10/10! I w związku z tym muszę przyjrzeć się bliżej produktom tej marki, bo przyznaję, że w amoku ostatnich kilku miesięcy nie miałam kiedy… A Bydgoska Wytwórnia Mydła ma naprawdę piękną ofertę kosmetyków.

Coco Rich Lip Balm HelloBody
Balsam do ust w słoiczku Coco Rich Lip Balm HelloBody z lanoliną, woskiem pszczelim, olejem kokosowym i oliwą z oliwek pięknie odbudowuje spierzchniętą skórę ust

Konsystencja: Balsam do ust HelloBody używam od dłuższego czasu, co widać po jego zawartości w słoiczku. Ma tłustą, bardzo bogatą i odżywczą konsystencję porównywalną do maści. Co prawda marka wyprodukowała te balsamy we wszystkich kolorach tęczy, ale ten lubię najbardziej

Sposób aplikacji: Coco Rich jest balsamem w słoiczku więc nakłada się go albo szpatułką albo opuszką palca. Ze względu na jego charakter przypominający maść i formułą i działaniem, polecam jedynie albo na noc, albo w ciągu dnia na home office. Nie jest to produkt dobry na stosowanie w trasie czy biurze.

Zapach: Przyjemny. Owocowy, z delikatną nutą kokosa w tle.

Działanie: Coco Rich to balsam naprawczy, więc działa odbudowująco na popękany naskórek. Jak maść. Jest też świetny pod maseczką, podczas jazdy na nartach czy spacerów zimowych. Ale nie polecam nakładania go pod kolorową pomadkę, bo może się ona rozmazać ze względu na jego bogatą i odżywczą formułę.

Dla kogo: Dla kobiet, które w ciągu dnia noszą kolorowe pomadki, a wieczorem i w czasie snu (albo pod maseczką, która i tak zakrywa pół twarzy) chcą pielęgnować usta serwując im ultra odżywczy kompres. Albo nie boją się efektu intensywnego świecenia w ciągu dnia (faceci raczej nie polubią tego blasku). Jedynym minusem produktu, jest fakt, że i włosy i ewentualne zanieczyszczenia z powietrza mogą się do niego przykleić.

Cena: 69,99 zł

Ocena: 8/10 ze względu na fakt, że nie jest balsamem dla każdego i na każdą okazję, a kosztuje sporo. Choć obłędnie spełnia swoją funkcję, nie ma tak uniwersalnego wykończenia jak inne opisywane przeze mnie produkty.

Balsam do ust Lip Balm SPf 15 Bobbi Brown
Balsam do ust Lip Balm SPF 15 Bobbi Brown zawiera wazelinę, wosk pszczeli, wosk Candellila, które stanowią świetną barierę ochronną na ustach. Dodatkowy atut: filtr ochronny

Konsystencja: Różowy balsam do ust Bobbi Brown jest bardzo twardy i zwarty i ma strukturę pomady.

Sposób aplikacji: Kosmetyk ten zamknięty jest w metalowym, stylowym słoiczku, więc po jego otwarciu, nakłada się paznokciem lub opuszką palca. Doskonale się rozprowadza na powierzchni naskórka i go wygładza.

Zapach: Bardzo delikatny, niemal niewyczuwalny. Polecam go więc osobom, dla których pachnące produkty do ust są niedopuszczalne ze względu na alergie lub upodobania zapachowe. Lip Balm Bobbi Brown jest wybitnie pod tym względem neutralny.

Działanie: Perfekcyjnie wygładza, odżywia i wyrównuje powierzchnię ust. Nie jest przesadnie świecący, więc można go aplikować jako bazę pod kolorową szminkę. Nadaje transparentny, lekko różowy ton na powierzchni ust. nie lepi się.

Dla kogo: Dla kobiet ze względu na gadżeciarską formułę podania, trochę jak ze starej, retro apteki. A także z tego powodu, że Bobbi Brown to marka makijażowa. Polecam do suchych ust, które wymagają czegoś mocniejszego. Ale szczerze mówiąc mnie byłoby szkoda nakładać tak luksusowy produkt na noc, bo to prawdziwa przyjemność sięgać po ten słoiczek do torebki;)

Cena: ok. 100 zł

Ocena: 7/10, bo cena tego produktu przewyższa inne dwu lub kilkakrotnie. A wśród opisywanych przeze mnie są takie perełki, które wykazują identyczne działanie pielęgnacyjne, a kosztują znacznie mniej. Sam kosmetyk jest obłędny, ale dość luksusowy.

Masełko śliwkowe do ust Plantea
Masełko śliwkowe do ust Plantea to jedno z największych zaskoczeń odnośnie konsystencji i zapachu kosmetyku do pielęgnacji ust. Jest dla mnie niemal jak deser!

Konsystencja: Puszyste masełko, które błyskawicznie wtapia się w usta rozpieszczając je – wiem, ja jestem jego wierną fanką już ponad rok i za każdym razem się rozpływam nad tą genialną formułą.

Sposób aplikacji: Ten balsam nakłada się opuszką palca. Wystarczy niewielka ilość, żeby cudownie odżywił usta i zostawił bardzo dyskretną warstewkę ochronną na ich powierzchni.

Zapach: Obok konsystencji – najbardziej orgazmiczny ze wszystkich balsamów, masełek i sztyftów, z jakimi kiedykolwiek miałam do czynienia. Pachnie marcepanem, śliwką i lukrecją. Tak obłędnie, że z przyjemnością mogłabym nosić go jako perfumy. Jest deserowy i wywołuje uśmiech na twarzy.

Działanie: To jeden z tych balsamów do ust, na których działanie nie trzeba długo czekać. Nakładając jego niewielką warstwę uzyskuje się efekt wygładzenia i odżywienia. A aplikując go jako maseczkę – po kilku godzinach usta będą zjawiskowo miękkie i zregenerowane. Powód? To masełko zawiera: lukrecję bogatą we flawonoidy, olej kokosowy, olej śliwkowy, masło karite, lanolinę roślinną, pochodną wosku pszczelego. Jego skład, formuła i konsystencja wprost zachwycają.

Dla kogo: Dla tych osób, które kochają przyjemności, marcepan i błogie konsystencje. U mężczyzn też się sprawdzi, bo nie pozostawia winylowej struktury błyszczyka na ustach.

Cena: 36 zł

Ocena: 11/10! Jeden z najfajniejszych kosmetyków do ust, na jaki kiedykolwiek trafiłam. Jestem od niego uzależniona.

Balsam do ust Lip Balm Repair Pure Story
Balsam do ust Lip Balm Repair Pure Story to bogactwo naturalnych olejków i maseł do bardzo spierzchniętych warg

Konsystencja: Balsam ten ma konsystencję średnio twardej pomady.

Sposób aplikacji: Produkt nakłada się opuszką palca, albo szpatułką. Jest niezwykle wydajny, więc wystarczy niewielka ilość, żeby odżywić całe usta. Pod wpływem ciepła ciała pięknie łączy się ze skórą.

Zapach: Bardzo różany. Piękny, ale intensywny, więc nie każdy polubi i zrozumie.

Działanie: To kosmetyk bardzo odżywczy, w którego składzie znajduje się m.in. cholesterol, bisabolol, witamina E, olej kokosowy i wosk pszczeli. Świetnie wygładza i odżywia powierzchnię ust.

Dla kogo: Zdecydowanie dla kobiet ze względu na mocny różany zapach. I dla osób, które są wierne jednemu preparatowi, bo kosmetyki Pure Story są produkowane bez konserwantów i należy je szybko zużyć nim stracą termin przydatności.

Cena: 50 zł

Ocena: 8/10. To kosmetyk dość drogi, ma niewielką pojemność, a nie nadaje się dla każdego – zapach jest bardzo intensywny.

Balsam do ust Berry Lips Senkara
Balsam do ust naturalny Berry Lips Senkara zachwyci wszystkich amatorów owocowych smaków i zapachów

Konsystencja: Balsam do ust Senkara jest kosmetykiem naturalnym, więc nie ma idealnie gładkiej struktury. Co nie każdy polubi. Trzeba nad nią popracować i ogrzać w palcach, bo początkowo wyczuwalna jest ziarnistość.

Sposób aplikacji: To balsam w słoiczku, więc nakłada się go opuszkami palców. Warto jak już wyżej wspomniałam, wcześniej go w nich ogrzać, żeby ewentualne grudki mogły się zamienić w bardziej jednolitą strukturę na powierzchni ust.

Zapach: Ja mam wersję balsamu pachnącego owocami leśnymi. Przypomina mi słodycze o podobnym aromacie lub jogurty. Jest przyjemny i miło się go nosi.

Działanie: Odżywienie, wygładzenie, regeneracja ust. To zasługa zawartości: nierafinowanego masła shea, oleju rycynowego, oleju kokosowego, wosku pszczelego i oleju ze słodkich migdałów.

Dla kogo: Dla każdego, kto kocha odżywcze produkty pachnące owocowo. I naturę. Berry Lips ma naprawdę naturalny i bardzo dobry skład.

Cena: 22 zł

Ocena: 7/10. W moim rankingu niektóre produkty wykazały mocniejsze działanie i były bardziej wydajne. Ten balsam jest bardzo dobry, ale nie każdy pokocha jego charakterystyczną, delikatnie ziarnistą konsystencję czy mocny zapach.

Balsam do ust i skóry wokół ust Lip Service HydroPeptide
Balsam do ust i skóry wokół ust Lip Service HydroPeptide to produkt typu anti-aging. Wygładza zmarszczki palacza, nawilża i odżywia

Konsystencja: Delikatnie nawilżający krem. Trochę przypomina kremy pod oczy bardziej niż balsamy do ust. Zawiera sporą porcję kwasu hialuronowego, fitoskwalenu i peptydy biomimetyczne. Niezwykle lekki produkt.

Sposób aplikacji: Ma wbudowaną pompkę, więc wyciska się kilka kropli, jak krem pod oczy. Pozostawia po nałożeniu skórę aksamitnie gładką.

Zapach: Lekko mentolowy, co dla mnie jest największą i jedyną wadą tego produktu. Ale na obronę powiem, że pachnie jak pasta delikatnie miętowa a nie guma do żucia czy płyn Ludwik;)

Działanie: Super nawilża, pięknie wygładza, napina i przygotowuje ust i ich okolicę pod makijaż. Uważam, że to doskonały produkt przed wykonaniem makijażu.

Dla kogo: Dla osób, które skarżą się na brak konturu ust, linie i tzw. zmarszczki palacza. To jest kosmetyk przeciwstarzeniowy, który po pierwsze – usuwa i wygładza problemy już istniejące, a po drugie – zapobiega powstawaniu nowych zmarszczek.

Cena: 199 zł

Ocena: 10/10. Jest to nieco inna kategoria produktu, ale przy okazji opisywania balsamów do ust – nie mogłam się powstrzymać. Świetny kosmetyk anti-aging do tej cienkiej, delikatnej strefy, która jest bardzo podatna na pojawianie się zmarszczek i linii. Pięknie wygładza i napina.

Comments are closed.