“Filtry to samo dobro”. “Filtry to zło”. “Filtry chemiczne są szkodliwe dla skóry dziecka”. “Filtry fizyczne powodują wysyp i natężenie trądzika”. “Krem z SPF nakładaj o 5 rano z pierwszymi promieniami słońca, a kończ przed ekranem laptopa o 23”. “Nie stosuj w ogóle filtrów, bo blokują syntezę witaminy D3”. Te i inne zdania biorę dziś pod lupę i bardzo łopatologicznie przedstawiam kompendium wiedzy o filtrach.

Zdrowa opalenizna?

Przez filtr należy wziąć nie tylko wszystkie zdania o filtrach, ale i te dotyczące opalenizny. Termin “zdrowa opalenizna” należy uznać za relikt przeszłości, kiedy nie zdawano sobie sprawy ile szkody może wyrządzić promieniowanie słoneczne. Bo promienie o różnej długości fal to nie tylko UVB odpowiedzialne za złocisto-brązowy koloryt skóry, ale także UVA, które uszkadza DNA komórek skóry i powoduje zwiotczenie tkanek, przebarwienia i zmarszczki, IR czyli podczerwień współodpowiedzialna za starzenie i powstawanie nowotworów skórnych czy HEV (blue light, niebieskie światło) czyli część światła widzialnego emitowana m.in. przez monitory komputerów, smartfonów i telewizorów, która przyspiesza procesy starzenia się w skórze.

Dlatego jedyną zdrową opalenizną jest ta z tubki z samoopalaczem, kremem brązujący lub makijażem. I tej poświęcę z przyjemnością osobny wpis. Wracając jednak do opalenizny wynikającej z działania promieniowania słonecznego, to zdrowe jest umiarkowane wystawianie skóry na działanie słońca. Co to znaczy w praktyce? Dzieci do 6go roku życia nie powinny być eksponowane na nie w ogóle, a wszyscy powinniśmy unikać “opalania się” w godzinach 11-16. A ponadto: chronić głowę, chronić oczy – w okularach z dobrymi szkłami są wbudowane filtry UV, smarować skórę filtrem. O tym, czym, jak często, w jakiej ilości i czy powtarzać – w kolejnych akapitach.

Filtry do twarzy

Najważniejszy krem przeciwzmarszczkowy i pierwszy kosmetyk anti-aging to zdaniem wszystkich szanujących się dermatologów – krem ochronny z filtrem. Stosuje się go nie tylko latem, ale przez cały rok. Powód? Promienie UVA przenikają zarówno przez chmury, jak i przez szyby. Dowód? Słońce operuje (a czasem także opala) nawet w czasie jazdy samochodem przy zamkniętym oknie. Wielu kierowców lub nauczycieli, którzy przez lata wystawiają do szyby jedną stronę twarzy mają ją w gorszej kondycji. Jest na niej: więcej zmarszczek, plam, przebarwień, a skóra jest zdecydowanie bardziej wiotka.

Jaka powinna być właściwa ochrona SPF dla twarzy? Powyżej SPF 30. Wysokość SPF Sun Protective Factor oznacza bowiem wartość ochrony przed działaniem UVB. Z czego 1/3 tej wartości to ochrona przed UVA (ale warto sprawdzić czy na kremie, który się wybiera jest informacja o ochronie przed UVA). Większość dermatologów i kosmetologów poleca stosowanie SPF 50. Nie ma filtra, który całkowicie blokowałby promieniowanie słoneczne, dlatego z większości rynków wycofano produkty z SPF 100. Czy pracując lub spędzając czas w mieście potrzeba się chronić aż tak wysokimi filtrami? Nawet jeśli większą część dnia spędzasz pod dachem, w biurze – i tak jesteś narażona/ny na działanie promieniowania UVA, IR, HEV, które nie czekają na słoneczną pogodę;) Natomiast można znaleźć filtry w różnej postaci – także w kremach CC, BB czy podkładach (nawet o wartości SPF 50). Z tym, że trzeba brać pod uwagę fakt, że ochrona działa do 3 godzin i później należy ponownie zadbać o zabezpieczenie skóry.

Które filtry ja polecam? Opisując od lewej strony IS Clinical Extreme Protect SPF 40 ze zmikronizowanymi filtrami fizycznymi (dwutlenkiem tytanu i tlenkiem cynku). Nie pozostawia tłustego uczucia na twarzy, ani lepkiej białej poświaty, czego ja nie cierpię. Dobrze się nosi i wspaniale chroni. Murad City Skin Age Defense Broad Sectrum SPF 50 PA****, który oprócz ochrony przed całą ekipą promieniowania (jest bogactwem filtrów mineralnych) chroni także przed działaniem wolnych rodników. Zawiera bowiem witaminę C. BacicLab Lekka Emulsja Ochronna SPF 50+ to filtry organiczne, czyli chemiczne. Nie pozostawia białej poświaty. Jest leciusieńka i bogata w przeciwutleniacze: witaminę C i E. Avène Fluide SPF 50+ z efektem dry touch – genialny produkt do skóry tłustej, mieszanej i wrażliwej. Nie podrażnia i nie pozostawia lepkości. Naprawdę chroni i nie da się stosując go regularnie ulec poparzeniu – sprawdziłam na własnej skórze w Egipcie.

Filtry do ciała

Krem z filtrem nakłada się na 20-30 minut przed ekspozycją na słońce, bo jego promieniowanie dotyka skórę nie tylko na leżaku na plaży. Czynność należy powtarzać co 2-3 godziny. Jaka ilość filtra jest adekwatna, żeby zabezpieczyć skórę przed szkodliwym promienowaniem? 2mg na 1 cm kwadratowy, czyli np. zawartość kremu, który zmieściłby się na łyżeczce będzie odpowiednią ilością na twarzy. Jakie preparaty z filtrem wybierać do stosowania na ciało? Najlepiej wodoodporne ze względu na fakt, że kremy lub emulsje czy mgiełki spływają nie tylko w trakcie kąpieli w morzu czy basenie, ale także wtedy kiedy się pocimy.

Bardzo ważne jest powtarzanie aplikacji kremu co 2-3 godziny, bo wyciera się go także ubraniem, ręcznikiem czy piaskiem. Skóra dekoltu i szyi powinna być  traktowana jak twarz i chroniona przez cały rok. Podobnie jak dłonie, które jako pierwsze są wystawione na działanie promieniowania i jako ostatnie przed nim osłaniane. Uwaga na pułapki niewidoczne tzw. gołym okiem. Stosowałam kremy z filtrem Diego dalla Palma Professional. Doskonałe, ale nie wiedziałam, czemu nakładając ich duże ilości tak bardzo się poparzyłam. Doczytałam, że producent stosuje substancję przyspieszającą opalanie. A ja łudziłam się, że dokładając SPF 50 w olejku mocniej się ochronię przed słońcem mając coraz bardziej czerwone nogi i kark… Nie polecam ich do jasnej skóry. I nie polecam na ostre egipskie słońce. Nadają się tylko do śniadej karnacji i już opalonego ciała.

Które filtry sprawdzą się w ochronie ciała? Derma Kids SPF 30 Sun Lotion to doskonały wybór dla rodziny. Krem ma przyjemną, nie klejącą się strukturę i bardzo dobrze chroni nawet najwrażliwszą skórę dziecka. Olejek Sun Shine SPF 30 Diego dalla Palma Professional – jak wspominałam, jeśli masz śniadą karnację i jesteś już lekko opalona. Jeśli nie – można się łatwo poparzyć. Nivea SUN Protect & Bronze SPF 30 emulsja w wygodnym spreju. Nie podrażnia skóry, genialnie chroni, nie spływa.

Fakty i mity o filtrach

Filtry obrosły w liczne mity. Żeby ich nie powielać, postaram się podać neutralizujące fakty. To nieprawda, że filtry chemiczne są bardziej szkodliwe niż fizyczne. Filtry chemiczne podlegają takiej samej weryfikacji jak te fizyczne (mineralne). I zwykle mają mniejsze cząsteczki, więc są polecane do stosowania na skóry tłuste z tendencją do trądzika. Filtry chemiczne przenikają przez skórę i rozkładają promieniowanie na energie cieplną i chronią zarówno przed UVA jak i UVB. Filtry mineralne, czyli fizyczne mają duże cząsteczki, więc nie przenikają, ale odbijają promienie działając na nie jak lustrzana tarcza. Filtry mineralne chronią tylko przed UVB.

Filtry należy dobierać do skóry. Zdarza się, że filtry chemiczne podrażniają skórę wrażliwą. Ale np. dla dzieci, do pełnej ochrony poleca się stosowanie filtrów mieszanych (chemicznych i fizycznych), które chronią przed kompletem długości fal. Najlepiej zamiast krytykować, że filtry są złe i podrażniają – wybrać się do apteki i spośród marek produkujących kremy z filtrem, jak Avene, La Roche-Posay czy Bioderma – wybrać te stworzone z myślą o najwrażliwszej skórze. Albo właśnie te lekkie, które nie zapychają porów, przeznaczone do cery trądzikowej.

Żyjemy w czasach popadania w histerie. Owszem, należy chronić się filtrem, zwłaszcza jeśli stosuje się zabiegi z kwasami (polecam mój wpis Kwasy wiosną i latem. Które są bezpieczne?). Nie trzeba się budzić z pierwszym promieniem słońca i biec do łazienki po krem z SPF, żeby nie mieć przebarwień i żeby skóra nie była pokryta zmarszczkami. Chyba, że o 5 rano startujemy na wyprawę w góry. Podobnie jak nie ma sensu nakładanie filtra do wieczornej posiadówy przed Netflixem, żeby się chronić przed promieniowaniem HEV. Dajmy sobie trochę luzu. I skórze również!

Mitem jest, że filtry się sumują. To nieprawda. Jeśli nakładasz krem z filtrem SPF 50, krem na dzień, który zawiera SPF 20 i podkład z SPF 15 ochrona nie wynosi SPF 85. Tylko tyle, ile wskazuje najwyższy faktor – w tym przypadku SPF 50. Pytanie czy jest sens aż tak obciążać skórę produktami z filtrem? Nie ma. Dlatego do warunków miejskich polecam albo kremy koloryzujące CC, BB, albo podklad z wysokim filtrem (polecam wpis Krem BB, CC, koloryzując. Gdzie znaleźć dobre filtry?). A do reaplikacji kosmetyki w pudrze lub mgiełce – jak się ociepli, przygotuję o nich kolejny wpis.

Comments are closed.