Reaplikacja filtrów to modny temat, o który w internecie można się pokłócić. Swoją drogą, nie wiem czy jeszcze istnieje temat, który nie dzieli… Nie mniej temat jest trudny, a bywa przy cerach problematycznych upiorny – wiem coś o tym. Dlatego dziś znów bez filtra i owijania w bawełnę, wszystko o SPF na dokładkę.

Dobra baza z SPF i PA++++

Niedawno pisałam duży materiał o filtrach ochronnych Filtry bez instagramowego filtra. Wszystko o SPF, który polecam przeczytać. Jaki jest mój stosunek do ochrony słonecznej? Używam, jak pasty do zębów – bo wiem, że trzeba. Ale żebym to miała lubić – byłoby dużym kłamstwem. Z kilku powodów. Po pierwsze: filtry na cerze tłustej/ mieszanej dodają jej ciężaru – owszem, są lżejsze wersje, ale to zawsze jest kolejna warstwa na skórze, która i tak ma własną warstwę sebum, a która latem jest jeszcze bardziej gruba, bo gruczoły łojowe pracują na zwiększonych obrotach. Po drugie: zmycie filtrów wieczorem to droga przez mękę, a stosując zbyt wiele stopni oczyszczania można zaburzyć równowagę hydrolipidową i mamy błędne koło. Kolejną nadprodukcję sebum. Ale do brzegu…

Najważniejsza dla każdego typu skóry jest poranna aplikacja filtrów. Zwłaszcza latem, przy takim pięknym słońcu jak dziś. Nieważne czy wybierasz się na plażę, jedziesz do pracy rowerem czy zostajesz w domu – filtry z SPF 50 aplikujesz dzień w dzień. Bo to ochrona nie tylko przed poparzeniem słonecznym, ale przede wszystkim inwestycja w mniejsze zmarszczki, mniej przebarwień, zapobieganie zachorowaniu na nowotwory skórne w tym czerniaka. Moje ulubione filtry to aktualnie Dermo-Protective Anti-Aging Cream SPF 50 Anti-Pollution Clinic Way Dr Irena Eris. Bo jest stworzony dla cery wrażliwej. Pozostawia lekką biel na twarzy, ale genialnie chroni. Nie szczypie. Nie podrażnia. Jest doskonały nawet po wczorajszym zabiegu nakłuwania twarzy.

Równolegle z nim, uwielbiam Lekką Emulsję Ochronną SPF 50+ PA++++ BasicLab, która chroni również przed HEV i IR. Powód? Pozostawia minimalną warstwę na twarzy, zabezpiecza przed promieniowaniem i moja skóra genialnie ją nosi (i znosi;)) Zawiera też antyoksydanty: witaminę E i witaminę C, więc traktuje tę emulsję jak letni krem na dzień. Przy cerze mieszanej lub tłustej – naprawdę niczego więcej nie trzeba.

Natomiast jeśli chcę mieć jednocześnie: ochronę przeciwsłoneczną, wyrównanie kolorytu skóry, nawilżenie oraz makijaż w jednym produkcie – sięgam po Metamorphosis Hydroactive CCC Cream SPF 50 Yonelle. Daje krycie porównywalne z podkładem, wysoką ochronę – także przed UVA i nawilżenie. To wygoda na wypady weekendowe i wyjazdy. Nie traktuję tego jako produktu ochronnego na plażę, bo na plaży wybieram preparaty pozbawione kolorów.

Filtry w pędzlu i w pudrze

Jak najlepiej i najsprawniej reaplikować filtry w ciągu dnia? Jeśli jest się na plaży, w ogrodzie, na wycieczce rowerowej – w miarę możliwości należy czystymi dłońmi na odsączoną chusteczką jednorazową twarz nałożyć kolejną warstwę filtra (na przykład BasicLab czy Dr Irena Eris opisywanych wyżej). Jeśli jest się w pracy, mieście, samochodzie, w upale, w sytuacji dalekiej od relaksu pod parasolem – warto korzystać z udogodnień cywilizacyjnych. Przykład: z filtrów w pędzlu.

W jaki sposób działają? W dolnej części produktu mieści się puder mineralny, który zawiera filtry. Dlatego można go nakładać na twarz posmarowaną wcześniej kremem, na makijaż, na krem BB, CC czy cokolwiek się nosi na skórze. Taki filtr nie powinien być podstawową ochroną – najważniejszy jest ten nakładany o poranku po umyciu twarzy. Natomiast jest genialną opcją jeśli skóra się świeci, wygląda nieestetycznie przy nałożeniu wielu warstw kosmetyków, albo kiedy nie mamy ochoty na zmycie makijażu i robienie go od początku. Wystarczy odsączyć sebum, pot i zanieczyszczenia bibułką matującą lub chusteczką i sięgnąć po pędzel (opcjonalnie po puder w kompakcie)

Jakie pędzle polecam? Te, które przetestowałam. Najbardziej zachwyca mnie koncepcja Perfect Tint Powder SPF 40 Is Clinical. Do pędzla można dobrać dowolny spośród 5 różnych kolorów pudru. Po przekręceniu aplikatora i naciśnięciu pędzla wydobywa się z niego puder, który aplikuje się na twarzy, szyi i dekolcie. Świetny i najbardziej poręczny ze wszystkich jest Nexultra UV SPF 50 Poudre Minerale. Też z lekkim kolorem, ale nie do twak szerokiego wyboru jak w przypadku Is Clinical. Podobnie działa trzeci pędzel Sunscreen + Powder Broad Spectrum SPF 30 ZO Skinhealth. Z tym, że w przypadku tego produktu puder jest transparentny i nie nadaje cerze koloru.

Filtry w mgiełce lub spreju

Innym niż pędzel sposobem na lekką reaplikację filtrów jest mgiełka lub sprej zawierający filtry ochronne. Należy aplikować ją z odpowiedniej odległości. Można sięgać po nią po upływie przepisowych 2-3 godzin od pierwszej aplikacji kremu ochronnego z filtrem. Jak działa taki produkt? To filtry podane w spreju, które chronią tak samo jak wszystkie inne.

Mgiełka 114 Protective Mist SPF 50+ Purles daje po rozpyleniu n atwarzy, szyi i dekolcie (ale także na plecach czy ramionach) uczucie ochłodzenia. Pozostawia skórę świetlistą i delikatnie błyszczącą. Dlatego nie sprawdzi się nakładana na makijaż przy cerze tłustej czy mieszanej. Natomiast może być alternatywą dla osób ze skórą suchą lub wrażliwą, dla których nakładanie kolejnych warstw w niezbyt sterylnych warunkach też nie jest dobrym pomysłem. Warto o tym pamiętać – mgiełka jest bardzo higieniczną opcją aplikacji kosmetyku i można ją nakładać wszędzie, niezależnie od tego czy ma się czyste dłonie. Pędzle też – ale należy je regularnie myć, żeby nie przenosić na twarz bakterii. Kremów CC i BB nie dokładamy, bo mogą się rozwarstwić. Lepszą opcją jest wówczas nałożenie kosmetyku w kompakcie.

Comments are closed.