Dbanie o siebie na kwarantannie to podstawa dobrego samopoczucia. A ono przekłada się na odporność, chęć do życia i działania. #osiędbanie lub #selfcare to nie są puste słowa czy modne hasztagi. Jak przywrócić w tym trudnym okresie dobrostan i na co zwrócić uwagę – oto streszczenie rozmowy z joginką Nati Zawadą.

Dbanie o siebie

Dbanie o siebie nie kończy się na nakładaniu na ciało balsamu. Choć ten element pielęgnacji też nie jest bez znaczenia (nie tylko dla skóry, ale dla samopoczucia). W hasztagu #osiędbanie zawiera się szereg wielu dobroczynnych działań. Jakich? Tydzień temu w rozmowie live na instagramie, poruszyłyśmy z Nati Zawadą – joginką, projektantką mody i właścicielką ekologicznej marki Starseeds (a prywatnie moją siostrą) kilka czynników.

#selfcare zaczyna się po pierwsze od poświęcenia sobie uwagi oraz czasu. Niezależnie od tego czy mieszka się samemu, czy w kilkuosobowej rodzinie, każdemu należy się moment, podczas którego koncentruje się na sobie i tylko na sobie. Kwarantanna to czas, kiedy większość osób jest ograniczona różnymi narzuconymi z góry zasadami. Osoby samotne przytłacza brak towarzystwa. Osoby mieszkające w kilkuosobowych gospodarstwach – brak przestrzeni dla siebie.

Nati Zawada dbanie o siebie zaczyna od samego rana. Tuż po przebudzeniu wypija dwie szklanki ciepłej wody, wykonuje 10-15 minutową praktykę oddechową zwaną pranayamą (na jej profilu na instagramie Nati Zawada można odtwarzać relację, którą prowadzi na żywo codziennie o 7:15 – przez cały dzień, niezależnie od tego, o której się budzi). Następnie ćwiczy jogę (na jej profilu na facebooku można wykupić indywidualne lekcje jogi), wstawia owsiankę i kawę i idzie pod prysznic. Codziennie wykonuje te same czynności właśnie w takiej kolejności. Dlaczego? Traktuje je jako poranny rytuał, który nadaje rytm całej dobie. I to jest pierwsza wskazówka od czego warto zacząć.

Dbanie o oddech

Dbanie o siebie od samego rana u osoby, która mieszka sama lub z partnerem, nie ma dzieci, jest nieco łatwiejsze w wykonaniu niż poranne rytuały u kilkuosobowej rodziny. Z mojej perspektywy jest to znacznie utrudnione, bo po przebudzeniu muszę najpierw zadbać o dzieci i ich potrzeby, a dopiero później myśleć o swoich. Natomiast pranayama, czyli świadome oddychanie, zajmuje 10-15 minut i to jest czas, który mogę sobie dać od rana – jeszcze przed wypiciem kawy – na przykład w momencie kiedy dzieci piją herbatę i jedzą śniadanie.

Ale wymaga to oczywiście samozaparcia. Dlatego w dbaniu o siebie, na kwarantannie czy poza jej ramami, najważniejsze jest bycie przekonanym o własnych potrzebach i o tym, co jest dla mnie czy dla ciebie ważne i dobre. Rozkładam więc – niemal codziennie – maty (jedną dla dzieci), żeby zarządzić poranny oddech i rozciąganie. Nawet jeśli dzieci próbują przeszkadzać, informuję, że mają swoją matę, na której mogą ćwiczyć z nami lub robić co im się tylko podoba. Efekty są różne: od wspólnego ćwiczenia, poprzez wchodzenie na nas i plątanie się między nogami, siadanie na kolanach i próba wymuszenia atencji – zobacz mamo/tato jak to zrobiłam/łem. Wtedy bierzemy wdech i wydech i… jakoś to idzie;)

Dbanie o ciało

Dbanie o siebie to oczywiście ćwiczenia. Z trenerami online można dziś ćwiczyć zarówno na zoomie, youtube czy w tzw. live na instagramie (polecam profil Madalena Yoga). Natomiast jeśli zależy ci na korekcie pozycji, żeby właściwie w nie wchodzić i nie zrobić sobie kontuzji lub jeśli marzysz o dedykowanym dla ciebie treningu, świetne są ćwiczenia indywidualne. Pod okiem instruktora fitness czy jogi, masz szyty na miarę trening, dopasowany do twoich potrzeb i kondycji fizycznej.

Podczas kwaratanny już w drugim tygodniu marca zauważyłam, że ruch jest niezbędny dla mnie, żeby mieć dobry nastrój. Na co dzień jestem osobą bardzo aktywną. Często się przemieszczam, dużo chodzę, a w zamknięciu czułam się jak podduszona. Humor poprawiały treningi, które następnie zaczęły być dla mnie zbyt intensywne. Zżerały całą energię i nadawałam się tylko do wanny i nie miałam siły na nic więcej poza spaniem. Jak Nati Zawada wspomniała: nie ma złych treningów, czy złej praktyki jogi, ale może być tak, że nie dopasuje się tempa czy mocy ćwiczeń do osoby. I zamiast dodawać energii – wypalają.

Na genialnym portalyogi.pl można znaleźć zarówno bardzo energetyzujące praktyki, jak vinyasa czy astanga, jak i wyciszającą jogę yin, jogę w łóżku czy medytacje idealne przed snem. Są też kilkudniowe wyzwania, jak wieczory czy poranki z jogą. Polecam takie rozwiązanie, bo każdego dnia masz prawo czuć się inaczej i mieć ochotę na większy lub mniejszy wycisk. A na tym portalu już po kilku dniach masz swoich ulubionych trenerów, z którymi możesz ćwiczyć nawet kilka razy dziennie. Od 15 min. do 1,5 h. Rewelacja!

Dbanie o przestrzeń

Dbanie o siebie to też dbanie o przestrzeń, w której się znajdujesz (to nadaje twojemu życiu tzw. higieny). Jeśli spędzasz teraz mnóstwo czasu w mieszkaniu czy domu, prawdopodobnie dokonałaś porządków życia. Pozbyłaś/łeś się niepotrzebnych ubrań, butów, przedmiotów. To bardzo oczyszcza przestrzeń i pozwala znaleźć więcej miejsca na samego siebie. Pozostając w tych samych 4 ścianach przez kolejne tygodnie, warto mieć miejsce dedykowane pracy, ale i takie przeznaczone na relaks.

Nie sposób nie popadać na kwarantannie w huśtawki nastrojów. Wiele osób jest teraz bez pracy lub ma zmniejszone dochody. Wiele osób nie ma perspektywy, że coś się zmieni, musiało ograniczyć wydatki i zmienić swój styl życia na bardziej oszczędny pod wieloma względami. Najgorsze co można sobie w tym momencie zrobić to zacząć się porównywać do innych. Do tego ile czasu poświęcają na trening, dietę czy doskonalenie się w dziedzinie wypiekania ciast. Na każdego człowieka wraz z kwarantanną spadło więcej obowiązków związanych z przebywaniem samemu lub w grupie w domu. Dokładanie sobie negatywnych emocji związanych z porównywaniem się z innymi i kolejnymi “challengami” jest więc zupełnie zbędne (więcej o tym przeczytasz w moim wcześniejszym wpisie Plany? Wyzwania? Daj sobie spokój i zacznij żyć).

Co można zrobić? Wziąć notes (albo skoncentrować myśli) i każdego dnia wieczorem robić podsumowanie co dobrego dziś dla siebie zrobiłam/łem? I założyć sobie, że będziesz dla siebie robić 3 dobre rzeczy dziennie (oczywiście im więcej tym lepiej, ale te trzy to świetny pomysł na start). Niezależnie od tego czy to będzie praktyka oddechu (można ją też trenować w przerwach między zadaniami w pracy, np. w porze lunchu, co na home office nie jest niemożliwe), czy wyciśnięcie zdrowego koktajlu, ugotowanie botwinki czy ćwiczenie jogi – notuj.

A kiedy wejdzie ci w krew dbanie o siebie, będziesz mieć więcej siły, żeby dbać o innych. Tylko osoby zadowolone z siebie są dla rodziny czy przyjaciół wsparciem. Te wykończone codziennymi obowiązkami nie mają siły dla nikogo innego. Warto o tym pamiętać. Nie tylko na kwarantannie!

Comments are closed.