Perfumy na noc to zupełna nowość. Pomimo, że Marilyn Monroe powtarzała, że śpi ubrana tylko w zapach Chanel Nr 5 i perły, trudno wyobrazić sobie spryskiwanie kultową i bardzo mocną “piątką” poduszki. Natomiast Coco Mademoiselle L’Eau Privée to perfumy zwiewne jak delikatne boa z piór.

Perfumy dla fanek Coco

Kobiety się dzielą na fanki: Coco, Chance, Nr 5 i zapachów z kolekcji niszowych Chanel. Rzadko zdarza się miłość do wszystkich perfum jednej marki. Chociaż wśród tych klasycznych grup, pojawiają się także podgrupy. Moimi ukochanymi zapachami są Coco Noir i Coco Mademoiselle Intense o zdecydowanie mocniejszych nutach (o którym przeczytasz w Coco Mademoiselle Intense. Nowa odsłona słynnego zapachu Chanel).

Jeśli należysz do teamu Coco, z pewnością pokochasz najnowszy zapach na noc L’Eau Privée Coco Mademoiselle. Powód? Ma dużo wspólnego z klasyczną kompozycją, choć jest znacznie od niej delikatniejszy. Olivier Polge stworzył go z myślą o fankach Coco Mademoiselle, które zanim zapadanie noc chcą jeszcze uszczknąć odrobinę swojego ulubionego zapachu. Nakładają go na w najcieplejszych miejscach jak nadgarstki, skóra za uchem czy dekolt, żeby zasypiać otulone L’Eau Privée niczym miękkim, kwiatowo-orientalnym woalem.

Zmysłowy zapach

Czym pachnie Coco Mademoiselle L’Eau Privée? To perfumy orientalno-kwiatowe, a raczej kwiatowo-orientalne. Najmocniej wyczuwalne są w nich delikatne płatki róż i absolut królowej nocy, czyli kwiatu jaśminu. Natomiast wiele osób błędnie odczytuje ich nazwę jako zapach wieczorowy i spodziewa się mocniejszego uderzenia ulubionych nut – w tym niewyczuwalnej w tej kompozycji – paczuli. Dla mnie pierwsze skrzypce grała ona w Coco Mademoiselle Intense i wciąż uważam tę wersję Coco za najbardziej wyrazistą. Moją. W L’Eau Privée znajdują się podobno też nuty wyciszającej lawendy, która przyjemnie koi do poduszki.

Nie ma natomiast spodziewanych w zapachu wieczorowym – znów, tu chodzi o zapach na noc, czyli do łóżka, a nie na wielkie wyjście – silnych i wyrazistych nut. Polecałabym więc go fankom bardziej stonowanych perfum, które nie lubią przepychu w kompozycjach i przesady. L’Eau Privée jest skromniejszą siostrą klasycznej Coco Mademoiselle i taka ma być. Za to pięknie łączy się z linią kąpielową i kremami do ciała. Na deser na skórze pobrzmiewa piękne, totalnie zmysłowe białe piżmo.

Mgiełka we włosach

Coco Mademoiselle L’Eau Privée na noc to perfumy opakowanie w oszronionym flakonie i delikatnym pudrowo-różowym kolorze. Gdybym miała stolik nocny, postawiłabym je z przyjemnością obok ulubionej książki i jedwabnych okularków. Póki co stawiam je na półce wśród innych perfum i zobaczę jak wpiszą się w moje codzienne wybory zapachowe (ostatnio nie rozstaję się z Perfumy Chanel Paris-Riviera. Zapach wakacji). Wchodzę w nie codziennie, jak w mgławicę i przyznaję, że są jednym z moich signature scents. Paris -Riviera Chanel, to dziś moja druga skóra. Gabrielle Chanel opowiadała, że kiedy chce pięknie pachnieć, najpierw rozpyla perfumy w powietrzu. A następnie wchodzi w nie niczym w chmurkę, mgiełkę, która cudownie osadza się na włosach i ubraniu. Nie tworzy plam, nie atakuje skóry. Jest dosłownie wszędzie tam, gdzie powinna. I tak właśnie robię codziennie. I rytuał ten powtarzam, bo kwiat pomarańczy to absolutnie mój klimat tęsknoty za południem…

Perfumy na noc L’Eau Privée są idealne jako mgiełka do włosów. Lekkie niczym chmurka zapachu, kiedy masz ochotę na coś pięknego, ale nie krzykliwego. Czy ja kładę się do łóżka w perfumach i czy po Coco Mademoiselle Eau Privée na noc będę sięgała leżąc już w pościeli? Zdecydowanie zapachu chętniej używam o poranku, chociaż nocą perfumy zawsze migrują gdzieś po poduszce, w moich włosach, na skórze za uszami, dekolcie czy nadgarstkach. Dziś z czystej ciekawości zasypiam z Coco Mademoiselle Eau Privée. Mam nadzieję, że dzięki perfumom na sen, zbudzę się w lepszym humorze i szybciej wstanę z łóżka;)