J’Adore to jedne z tych perfum, które można albo kochać, albo bardzo nie lubić. Natomiast to także rodzina zapachów, które ewoluują i na przestrzeni lat zyskują. J’Adore Eau de Parfum Infinissime to moim zdaniem najciekawszy flanker do tej pory. Dlaczego?

Kultowe perfumy

J’Adore Dior to zapach tak legendarny (podobnie jak jego reklama), że do tej pory ma rzesze fanek na całym świecie. Pomimo, że powstał w 1999 roku (Calice Becker), zdaje się nie starzeć. Nie byłam jego amatorką, ale znam kobiety, które są mu wierne od lat i nie potrafią się od niego oderwać. Jest niczym ich DNA. Owocowo-kwiatowy, z dużą dawką jaśminu. Kultowa jest też smukła niczym kobieca szyja butelka, ozdobiona złotymi łańcuszkami. Biżuteryjne cacko. Na przestrzeni lat ewoluowały kompozycje z rodziny J’Adore. Ewoluował też flakonik.

Kiedy 9 lat temu odwiedziłam Maison Dior podczas międzynarodowej konferencji (to były czasy, wielkie konferencje, wielu dziennikarzy z całego świata, nikt nie nosił maseczek), biegałam po przepięknych pomieszczeniach, w których z jednej strony czułam się jak w bajce, a z drugiej, jakby czas się cofnął. Mogłam zobaczyć każdą kreację Christiana Diora i Galliano, kultowe torebki, akcesoria, najpiękniejsze zdjęcia, szkice projektantów, flakony. Spotkałam też twórcę perfum Dior, Francois Demachy i przeprowadziłam z nim jedną z najprzyjemniejszych rozmów w moim życiu. Nie nazwałabym jej wywiadem. To była magia. Bo Francois jest magikiem, który zapachami opowiada historie. Miałam też okazję zobaczyć z bliska złotą sukienkę, w której Charlize Theron występowała w kampanii reklamowej. Suknia była ręczenie haftowana i wyszywana kamieniami i cekinami i wyglądała jakby jej właścicielka miała 50 cm w pasie. Nic dziwnego, że wybrano ją do tej kampanii – jej idealna sylwetka bardzo przypomina flakon J’Adore.

Zapach bliski skórze

Czy złoto ma zapach? Niby nie ma, choć jego metaliczne nuty są wyczuwalne na ciele w miejscach, w których biżuteria ocierała się ze skórą. Tym razem flakon J’Adore Eau de Parfum Infinissime Dior zdobi wiele złotych łańcuszków – tak jak lubię. Jest na bogato, z przepychem, ale i klasą. Układają się one jak na kobiecej szyi, co też nie jest przypadkowe. Zapach przypomina kobiecą skórę otuloną woalem kwiatów. Nie są jednak duszące, jak na białe kwiaty przystało. Stanowią mieszankę niezwykle zmysłową i charakterną.

Czym pachną perfumy J’Adore Eau de Parfum Infinissime Dior? Czerwoną pomarańczą, bergamotką i różowym pieprzem, które stanowią rześki wstęp do serca zapachu. Kiedy zaczyna rozwijać się na skórze, Eau de Parfum Infinissime pachnie kwiatami: jaśminem i tuberozą, ylang-ylang, a także różą i konwalią. Kwiaty są mocne, ale układają się w spójny kremowy akord, od którego ciężko się oderwać. W nucie bazy czuć drzewo sandałowe, które nadaje lekko słonawe wykończenie. Karmel? Toffi? Jest to zdecydowanie deser na słono. W połączeniu z jaśminem na mojej skórze zapach ten układa się jak ulubiona, dopasowana do ciała ramoneska. Skóra do skóry. Uwielbiam jej słonawo-ostry aromat.

Kobieca kompozycja

Pomimo, że jestem fanką nietypowych perfum, często noszę te męskie, mieszam je z kobiecymi, wybieram “uniseksy” i bardzo nie lubię sztucznie nakręcanych podziałów w świecie zapachów (przypominam Męski świat perfum? O podziałach na płeć w zapachach)  J’Adore Eau de Parfum Infinissime Dior jest kompozycją bardzo określoną. Iście kobiecą. Nie wyobrażam sobie tych perfum na mężczyźnie. I nawet mi się to podoba. J’Adore jest kobietą bardzo zmienną. Chwilami delikatną, chwilami bardzo zdecydowaną i odporną na ustępstwa.

Eau de Parfum Infinissime Dior autorstwa Francois Demachy jest według mnie i mojego nosa najciekawszą kompozycją wykorzystującą legendarne nuty pierwszego zapachu J’Adore: jaśminu, tuberozy, konwalii, róży. To zapach współczesny i wielozadaniowy, czyli taki jak dzisiejsza kobieta. Pasuje do małej czarnej i kowbojek. Pasuje do ramoneski z ćwiekami i złotych łańcuchów i ciężkich butów motorowych. Na randkę i na służbowe spotkanie. Na nagą skórę ubraną jedynie w biżuterię. To klasa, która możliwe, że stanie się nową klasyką. W moim odczuciu po raz pierwszy flanker tak bardzo błyszczy na tle swojego pierwowzoru. J’Adore Eau de Parfum Infinissime można pokochać. To zapach niepokorny, który podobnie jak ja nie lubi chować się w cieniu. Kocha blask. Nawet w codziennej oprawie jest bardzo widoczny. Nie dla szarych myszek.

Comments are closed.